Minimalistyczna biżuteria Sotho

piątek, 1 maja 2015 | 9 komentarzy:

Tej wiosny niezaprzeczalnie triumf święci minimalistyczna biżuteria. Widzę ją wszędzie - na szyjach prezenterek telewizyjnych, celebrytek czy Pintereście. Nie żebym była specjalną niewolnicą trendów, bo zwykle po prostu noszę to, co lubię, ale w tym wypadku moda na proste, pozłacane naszyjniki czy bransoletki bardzo mi pasuje. Sama na codzień wybieram zwykle tylko proste, wkręcane kolczyki, a na szyi ląduje co najwyżej łańcuszek. Napatrzyłam się więc na tę biżuterię i w końcu zamówiłam coś dla siebie. Padło na Sotho, zapewne ze względu na dużą obecność w blogosferze i kod rabatowy, który właśnie na którymś z blogów dorwałam. Spośród wielu wzorów wybrałam serduszko - może mało odkrywczy motyw, ale mam już złote kolczyki w tym kształcie, więc zrobiła mi się z tego niezła para. Naszyjnik jest tak ładny, że na szybko cyknęłam mu kilka fotek, ale jeśli tylko pogoda się poprawi (klasyczna polska majówka, prawda?;) planuję kilka zdjęć w szerszym ujęciu ze stylizacją.
Rzućcie okiem na mój nowy nabytek - w dużym zbliżeniu ;)





Przesyłka dotarła do mnie szybko, niestety pojawił się jeden minus - łańcuszek po otwarciu okazał się tak splątany i zasupłany w kilku miejscach, że chyba dwa dni walczyłam z rozplątaniem go. Nie chciałam robić tego zbyt agresywnie, żeby nie zetrzeć złocenia, dlatego też spędziłam kilka godzin treningu cierpliwości... Uniknęłabym tego, gdyby łańcuszek umocowany był do wgłębień w gąbce, tak jak na zdjęciu - do mnie dotarł luzem. Ostatecznie jakoś się udało ;)
Biżuteria jest w rzeczywistości bardzo delikatna - jeśli nie pada na nią światło, na obojczykach jest ledwo zauważalna. Wybrałam opcję pozłacaną - mam nadzieję, że kolor nie zetrze się zbyt szybko. Narazie nie zauważyłam też, żeby materiał jakoś mnie uczulał (pod warstwą złocenia znajduje się srebro próby 925). 

Zwiędłe tulipany i zgubione przez nie płatki przydały się jeszcze jeden raz ;)

Ten łańcuszek i inne drobiazgi w podobnym klimacie znajdziecie na stronie Sotho.

***

Co myślicie o takiej biżuterii? I czy w ogóle złota biżuteria jest hot, czy not? Długo byłam wierna srebrnej, ale od jakiegoś czasu doceniam złoto :) Dajcie znać, co wybieracie zazwyczaj.


Zapraszam do dyskusji:
  1. Cacko! :) Aż przejrzałam całą stronę i znalazłam coś dla siebie...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak szybko- ja kilka dni chodziłam i przeglądałam, zanim udało mi się wybrać :D kusił mnie jeszcze jelonek/sarenka/no, to coś z porożem ;)

      Usuń
    2. Też piękne i zwróciłam na tego jelonka uwagę :) jest drugi w kolejności :) Teraz jeszcze muszę znaleźć świętego Mikołaja w środku wiosny :D

      Usuń
  2. Przepiękna jest ta biżuteria od Soho. Sama zastanawiam się nad zakupem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię taką delikatną biżuterię, chyba nowa marka na moim radarze ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kupiłam bransoletkę firmy Sotho zachęcona wpisem na blogu. Ogromnie się zawiodłam. Właścicielka tej firmy nie posiada ani trochę szacunku do kupującego, wnioskuję to na podstawie przeprowadzonych z nią wielu rozmów. Poza tym przy każdej kolejnej twierdziła, że mnie nie pamięta, wnioskuję z tego że nie tylko ja mam do tej firmy pretensje.
    Zamówiłam tutaj bransoletkę siostrze, która miałam nadzieję, że okaże się wyjątkowym prezentem. Na specjalne zamówienie poprosiłam o pomoc przy dobraniu długości bransoletki po podaniu obwodu nadgarstka, nie uzyskałam fachowej pomocy, a jedynie potwierdzenie tego, że się nie mylę, Prosiłam o skrócenie bransoletki (za co dopłaciłam 10zł) do długości 15, a ona ma niecałe 14,5cm, po przesłaniu do firmy zdjęcia przy linijce otrzymałam odpowiedź, że wszystko się zgadza, jednak moim zdaniem i dwóch jubilerów których pytałam o zdanie nie. Poza tym dowiedziałam się od nich również, że cena tej bransoletki jest ogromnie zawyżona, bo u nich identyczną (jedynie bez logo marki) można kupić już za 30zł, a ja wydałam na nią prawie 100zł.
    Właścicielka jest okropnie opryskliwa, powiedziała mi że ona mierzy bransoletkę miarką jubilerską ze stanów (centymetr krawiecki czy zwykła linijką, albo pomiar u jakiegokolwiek jubilera się dla niej w związku z tym nie liczą) i jeżeli jej ją odeślę, to nie podlega ona zwrotowi ze względu na to, że była skrócona, dodatkowo będę musiała jeszcze pokryć koszty przesyłki, a jeżeli mam taką ochotę, to może mi ją przedłużyć kółeczkami za 25zł+ koszty przesyłki (u mnie w mieście kosztuje to 10zł).
    Poza tym nie sądziłam, że bransoletka z karmą oznacza "NIC", bo moja bransoletka nie ma żadnego napisu, a w jej opisie widnieje :bransoletka z koniczynką i karmą WHAT GOES AROUND COMES BACK AROUND... wszystko co zrobisz wróci do ciebie...
    W tej sprawie byłam już także u rzecznika praw konsumenta
    Nie polecam zakupu w tej firmie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta na zdj wszystko ładnie wyglada, ale prawda jest ze ceny maja kosmiczne zwazywszy na to, ze po kilku miesiacach zloto sie zetrze, nie ma bata. juz kiedys kupilam pozlacane cacko z wishbone :( pieniadze wyrzucone w bloto. lepiej dołozyc i kupic cos zlotego(np w YES)

      Usuń
    2. No to niezła historia... Co do takich problemów stricte z obsługą klienta nie miałam pojęcia, że mogą wystąpić - ja normalnie kupiłam łańcuszek, wprawdzie nie miałam żadnych dodatkowych próśb i może dlatego mi się "udało", ale fakt że nie określiłabym podejścia Sotho jako profesjonalnego (sposób prowadzenia komunikacji jest z nimi bardzo nieciekawy). Co do jakości... mój łańcuszek przetrwał w niezmienionym stanie kilka miesięcy, w tym wakacje i kontakt ze słoną wodą lub kosmetykami do opalania. Po tym czasie zrobił się ciemniejszy... Generalnie po tym doświadczeniu też podarowałam sobie taką biżuterię i teraz za około 300zł kupiłam złoty (nie pozłacany) łańcuszek w Kruku - naprawdę bardziej się opłaca. Chyba, że kupujemy pozłacaną biżuterię właśnie w granicach 30-50zł i wtedy inne są też wobec niej oczekiwania. Mam nadzieję Marta, że uda Ci się rozwiązać pozytywnie tę sprawę :(

      Usuń