Brwi jak z obrazka, czyli Inglot AMC Brow Liner Gel

środa, 8 lipca 2015 | 31 komentarzy:
Każdy ma chyba taki element w swoim stroju czy makijażu, któremu poświęca najwięcej uwagi i ta jedna rzecz zawsze musi być "zrobiona", inaczej czujemy się dziwnie. Dla jednych będą to starannie pomalowane usta, dla mnie - są to brwi. Mam już sporą kolekcję produktów do ich ujarzmiania, ale gdy usłyszałam o Inglotowej pomadzie, nomen omen porównywanej do słynnych produktów Anastasia Beverly Hills, nie mogła ona nie dołączyć do mojej kolekcji. 











Nowość od Inglot określana jest różnie: jako konturówka, liner czy pomada do brwi. Konsystencją produkt faktycznie przypomina kremowy, masełkowaty eyeliner. Dostępność - salony Inglot, gama kolorystyczna całkiem spora i ciekawa, a cena - 37zł. Faktem jest, że inglotowy produkt jest dość unikatowy na naszym polskim rynku akcesoriów do brwi, bo w drogeriach królują kredki (niektóre całkiem fajne, ale kuleje trwałość lub odcienie) i żele koloryzujące. Po farbki czy innego typu konturówki musimy już sięgać online, a to nie najwygodniejsze rozwiązanie ze względu na brak możliwości sprawdzenia chociażby odcienia. No i ceny - wprawdzie możemy zakupić całkiem trwały i poprawny kolorystycznie Aqua Brow, ale jego koszt przewyższa kilkukrotnie cenę Inglota. W takiej sytuacji, polska marka miała szansę zaoferować produkt, który fajnie trafiłby w ten brakujący, brwiowy środek.

Ja bez większego wahania zdecydowałam się na odcień 12 - czyli chłodny, ale nie zimny, ziemisty brąz z kroplą szarości. Gdy mówię: chłodny, nie mam tu zupełnie na myśli odcienia typowego np. dla Permanent Taupe od Maybelline - Inglot pozbawiony jest zupełnie tej gołębiej szarości, na rzecz neutralnych, jedynie lekko szarawych tonów, które w żaden sposób nie wybijają się na prowadzenie. W zestawieniu z popularnymi produktami do brwi, dwunastka prezentuje się następująco:


Jeśli chodzi o konsystencję, pierwsze słowo jakie przychodzi mi na myśl to: masełkowata. Pomada jest bardzo, bardzo miękka, lekko tłusta, puszysta. Nie polecam dźgać powierzchni pędzelkiem zbyt agresywnie ;) wystarczy minimalnie dotknąć skośnym pędzlem, a i tak lepiej jeszcze odcisnąć nadmiar na dłoni, spłaszczając pędzel. W kwestii aplikacji, produkt jest przyjemny we współpracy, to znaczy nakłada się w bardzo kontrolowany sposób, łatwo jest go stopniować i dokładać. Ja korzystam z pędzelka Hakuro H85 i w tym przypadku nawet dorysowanie pojedynczych włosków skośną końcówką nie stanowi problemu - liner pozwala zarówno na bardziej roztarty, jak i precyzyjny efekt. Brwi nie są sklejone, nie tworzą się żadne grudki (chociaż jeśli, tak jak ja, brwi lubią się wam targać w różne strony, to nie jest to również produkt który ten efekt ujarzmi - ale od tego mamy żele utrwalające). Kolor po aplikacji nie różni się znacznie od tego w słoiczku, chociaż miałam wrażenie, że jest minimalnie ciemniejszy - ale to także zależy od zaaplikowanej ilości. Ja mimo szczerych chęci i dążenia do perfekcji, wciąż nie potrafię wykonać tego tak subtelnie, jak na przykład Agnieszka z Dressed in mint ;) chociaż w moim przypadku znaczenie może mieć też fakt, że moje brwi są naturalnie dość ciemne i sztywne - czasem wolałabym, żeby były tak blade i niewidoczne, żebym mogła na nich narysować pożądany kształt, zamiast próbować je w niego wkomponować. Dla mnie istotne jest też, że dzięki połączeniu linera i odpowiedniego pędzla, możemy naprawdę ładnie wymodelować zarówno końcówkę, jak i nasadę brwi, co w przypadku kredki potrafi być trudne, a efekt jest nieco zbyt ciężki.


Jedną z najważniejszych cech przypisywanych pomadzie jest jej trwałość. I faktycznie, w porównaniu do brwi podkreślonych cieniem lub kredką, Inglot na pewno pozwala zapomnieć o poprawkach na dobrych kilka godzin. Pomada wytrzymała nawet ostatnie upały, nie tworząc nigdzie prześwitów ani ubytków. W kwestii produktów brwiowych nie stawiam ich wymagań typu pocieranie dłonią - bo to już ekstremalna sytuacja, ale np. zwilżenie twarzy wodą termalną nie rozpuści Waszych misternie zaznaczonych brwi w tym przypadku.

Dla mnie to obecnie nr 1 wśród produktów do brwi, i chociaż ciągle dążę do ich lepszego, pełniejszego kształtu, to z tym linerem/pomadą jest to z pewnością czysta przyjemność.

Znacie już tę nowość? Rozczarowała was, czy zachwyciła? Dajcie znać, jeśli miałyście już do czynienia z tym linerem, albo jeśli polecacie coś innego właśnie do brwi - zwłaszcza żele, które są w stanie wygładzić powierzchnię brwi, będę dozgonnie wdzięczna ;).
Zapraszam do dyskusji:
  1. ciekawe, czy dobrałabym kolor do siebie.... mam z tym tak koszmarny problem, że aż jestem wkurzona...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w jakim sensie problem - jaki masz odcień włosów? Chyba najpopularniejszy problem to zbyt ciepły, rudawy odcień produktu do brwi :)

      Usuń
    2. myślę, ze ta 12 będzie optymalna dla sporej czesci trudnych kobiet :)

      ja od kad zobaczyłam infomacje o9 tych pomadach mysle o nich - musze podskoczyc do inglota i kupić w koncu :)

      Usuń
    3. 12 chyba by się nie sprawdziła u mnie właśnie... Mam ciemniejsze włosy od Ciebie, ale czasami mają takie momenty, że są przy tym dość ciepłe i miodowe xD 12 byłaby dla mnie chyba zbyt szara, jakkolwiek to brzmi xD podoba mi się ten z Golden Rose, ale on z kolei pewnie byłby zbyt ciepły.... Kombinowałam już z tyloma odcieniami, żelami, cieniami do oczu, do brwi... i wciąż coś mi nie pasuje. Mam jeden kolor z paletki z Manhattannu i o tyle, o ile na zdjęciach wygląda fajnie, to na żywo ja czuję, że jest za ciemny, choć generalnie wygląda jak zgaszona szarość xD

      Usuń
    4. Niebawem wrzucę przegląd wszystkich moich gadżetów do brwi, może wtedy coś wpadnie Ci w oko - możesz też kombinować z używaniem w tej roli brązerów (np. ten duży okrągły z Make up revolution) bo często dają taki złamany efekt ciepło-chłodny :> a jeśli uzyskałabyś odpowiedni kolor, to można wtedy ukręcić takie mazidło do brwi np. z użyciem Duraline :)

      Usuń
  2. Bardzo dużo dobrego o nich czytam :-) chyba podbiją blogsferę :-) ja muszę się za nią rozejrzeć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie ten typ produktu który szybko stał się must havem :D

      Usuń
  3. Natknęłam się dziś na same dobre opinie na temat tej pomady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to sama prawda, nie bez powodu podbijają serca (i brwi :)

      Usuń
  4. posiadam tą pomadę od jakiegoś tygodnia i już ją uwielbiam :) zdała test trzykrotnej kąpieli w jeziorze w ubiegły weekend. wg mnie nie ustępuje niczym Anastas beverly hills którą też posiadam, a kosztuje jakieś 3-4 razy mniej. Najzabawniejsze jest to, że poszłam do Inglota z myślą, że kupie odcień 11 lub 12, w końcu wyszłam z 21 i o dziwo pasuje mi :) ale 12 też muszę mieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poszłam tak zdecydowana na tę 12 że nawet nie spojrzałam na inne haha :D następnym razem się przyjrzę. Anastasii nie miałam niestety w rękach, ale dobrze słyszeć że Inglot jej dorównuje :)

      Usuń
  5. muszę się koniecznie po to wybrac :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinnaś żałować. Szykuje się mały hit :)

      Usuń
  6. Pomyślę nad kupnem pod koniec miesiąca po wypłacie :P Nie mam pojęcia tylko jaki kolor tylko wybrać, zauważyłam, że najpopularniejsza jest 12 i 16. Ja mam włosy pofarbowane na "intensywnie chłodny ciemny brąz" i używam teraz Color Tatoo. 18 jest podobna, ale chyba nie chce aż tak szarych brwi. :D Nie wiem czy masz, ale podobno żele ze Sleeka są całkiem fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, 12 jest takim nr 1 bo pasuje i blondynkom, i szatynkom, i można stopniować ten kolor. Dla mnie 12 jest właśnie tak jak napisałam, bardziej ziemista niż szara, myślę że wypada najbardziej naturalnie. Żeli ze Sleeka nie próbowałam, ciągle też jestem ciekawa pomady do brwi z NYX :)

      Usuń
  7. Ja zdecydowałam się na numer 16, chociaż mocno się wahał między nim a 12 i dalej nie wiem, czy decyzja była słuszna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja patrzę na swoje brwi codziennie i codziennie wypadają inaczej, wcale nie dziwię się dylematom :D

      Usuń
  8. Też się zastanawiam nad zakupem tej pomady :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy produkt. Muszę się mu przyjrzeć na żywo :) Myślę że ten kolor powinien mi pasować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się przyjrzeć - w Inglocie kobitki są świadome, jaki szał ten produkt robi w internecie i chętnie pomagają dobrać kolor. Tylko warto przy ewentualnej przymiarce przejść się na zewnątrz i przyjrzeć brwiom w dziennym świetle :)

      Usuń
  10. Bardzo ładny efekt, nie za delikatnie i nie za mocno ; ) Również jestem fanką brwi autorki Dressed in mint ;D Muszę sobie obejrzeć te maleństwa w Inglocie, ale znając moje szczęście i jasne brwi ciężko mi będzie dobrać coś odpowiedniego..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja odwrotnie - mając ciemne i dość wyraźne brwi, i wydaje mi się że gdybym miała takie ledwo ledwo, to by mi było łatwiej coś dorysować :)) ale sama widzisz, skoro Agnieszka potrafi, to nic tylko się uczyć :)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej odcień 12 jest podobny do pudru golden rose 104? ten puderek ma idealny odcień dla mnie ale szukam czegoś bardziej trwałego. byłabym wdzięczna za odpowiedz :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja mam problem z dobraniem dla siebie odpowiedniego odcienia. Naturalnie jestem ciemną szatynką, ale od paru lat maluję się na jasny blond, natomiast brwi są dość ciemnawe i nie mogę znaleźć produktu który będzie je po prostu dobrze uzupełniał a nie dodatkowo przyciemniał. Ten wydaje się taki dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czy tylko mi sie wydaje, że ten kolor jest odrobine zielony ?

    OdpowiedzUsuń
  15. chciałabym jej spróbować, ale nie wiem jaki kolor dla mnie, mam z tym problem, bo jestem naturalnym rudzielcem, rzęsy mam jasne, ale brwi już ciemne...

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny blog, aż miło się czyta :)
    a produkt wydaje sie naprawde ciekawy :D

    http://umalujmysierazem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Używam golden rose 104 i kolor jest idealnie trafiony, ale jak dzisiaj w inglocie pomalowano mi brwi pomadą kolorem 12 i wydawało mi się zbyt ziemiście i szaro, ale jak porównuje kolory na Twoim zdj wydają mi się bardzoo zbliżone.. Chyba jutro znów się wybiorę do inglota i tym razem jedną brew pomaluję golden rose a drugą 12 i porównam :D pozdrawiam ;) www.monisa.pl

    OdpowiedzUsuń