Odkąd zimą przerzuciłam się na lakiery hybrydowe, praktycznie nie wyobrażam sobie już innego manicure. Od początku też korzystam z produktów marki Semilac, i w zasadzie nie odczuwam potrzeby zmiany. W ostatnim czasie w moje ręce wpadło trochę letnich nowości – jeśli jesteście ciekawe, zapraszam na przegląd – są pastele, jeden neon i jeden kandydat na złoto :).

O popularności hybryd mówić nie trzeba, mam wrażenie, że większość dziewczyn chętnie przerzuca się na te lakiery z wielu względów – dla mnie kluczowa jest trwałość (2 tygodnie z głowy) i efekt idealnie gładkiej tafli intensywnego koloru (przy zwykłym lakierze nigdy nie osiągam takiego połysku i równomiernej powierzchni). Jeśli chodzi o kolory, to tutaj tak naprawdę nic nas nie ogranicza – w obrębie marki Semilac znajdziemy cudowne, jasne ale kryjące pastele, jak mój ukochany Biscuit, który godnie zastępuje Essie Fiji, ale też całą plejadę kolorów ciemnych, matowych, perłowych i tych z wykończeniem w rodzaju płynnego złota. Lubię w Semilacach to, że odcienie naprawdę są przemyślane i niesztampowe, a nowe kolekcje trafiają w mój gust bardziej niż sama bym się spodziewała. Wiosenna seria Coffee and Muffin podbiła moje serce mlecznymi beżami i nudziakami, za to obecna, letnia, obfituje w soczyste neony w odcieniach dojrzałego banana, tropikalnych drinków i uwielbianej zawsze latem mięty. Z racji mojego silnego przywiązania do naturalnych, jasnych odcieni, nie zaszalałam z turkusami i zieleniami, ale skusiłam się na kilka bardziej odważnych odcieni różu, fioletu i właśnie miętę. W lakierach Semilac fajne jest jeszcze jedno: zawsze możemy dobrać taki duet kolorów, które będą ze sobą idealnie współgrać, a manicure będzie znacznie ciekawszy, co nie znaczy, że pstrokaty czy nieelegancki. Jeśli chodzi o moje ulubione duety, to wśród najnowszych nabytków zdecydowanie przoduje połączenie pastelowego odcienia Heather Gray (058) z ponadczasowym ulubieńcem Mardi Gras (034), który jest przeciekawym odcieniem na granicy fioletu i fuksji. Dzięki wspólnej tonacji kolorystycznej, wyglądają obok siebie naprawdę dobrze.

Heather Gray urzekł mnie od razu. To rozbielony, lawendowy kolor, o pięknym kremowym wykończeniu. Lubię takie odcienie zwłaszcza latem, bo przy nieco opalonej skórze dłoni wyglądają jeszcze bardziej wyraziście. 

Jeśli chodzi o tonację róży i fioletów, poza chłodniejszymi Mardi Gras i Heather Gray w moje oko wpadł już wcześniej nr 011, czyli Purple Diamond. Nie jest chyba zbyt popularny, a to według mnie faktycznie niedoceniony diament. Ma przepiękny, malinowy kolor, to przełamane połączenie różu i czerwieni, bardzo nietypowe i bardzo efektowne. Może jego nazwa nie oddaje do końca jego urody, dla mnie powinien nazywać się Raspberry Scarlett, albo coś takiego :).
A tu jeszcze Mardi Gras – w zależności od światła jest bardziej fuksją, lub intensywnym fiołkiem.
Jeśli chodzi o moją pastelową plejadę gwiazd, to pojawił się w niej niespodziewany gracz i wywrócił sprawę do góry nogami ;). Mowa o 094 Pink Gold, czyli płynnym różowym złotku. Z racji zgromadzenia sporej ilości rozbielonych pasteli, wpisuje się on idealnie jako urozmaicenie typowego, bezpiecznego manicure. Zdarzało mi się na klasyczne lakiery nakładać brokatowe topy, ale to jest zupełnie inna liga. Ten lakier po prostu skrzy się brokatem, nie jest bezbarwną bazą z zatopionymi drobinkami ale cały się z nich składa. Starałam się ten efekt uchwycić na zdjęciu, ale uwierzcie – w pełnym słońcu wygląda jeszcze lepiej. No i ten odcień – panująca od jakiegoś czasu faza na różowe złoto nie ominęła też, jak widać, kosmetyków. 
W kwestii duetów absolutnie idealną drugą połówką dla Pink Gold jest  pochodzący z ciasteczkowej kolekcji odcień 135 Frappe, czyli jasna kawa z mlekiem. Te kolory są dla siebie stworzone ;). 
Heather Gray + Pink Gold 
 Mięta i lawenda to miks z innej beczki, ale chyba skuszę się na niego – tym razem na stopach. Zastanawiam się też nad białym lakierem podkładowym, dla wzmocnienia kontrastu pastelowych odcieni.

 Moja kolorowa drużyna Semilac. W tle ciemniejsze, jesienne kolory, które uwielbiam i po które chętnie zacznę sięgać, gdy  temperatura spadnie poniżej 20 stopni ;). Pełny przegląd odcieni i nowości znajdziecie na stronie Semilac.

Co sądzicie o lakierach hybrydowych? Należycie do osób, którym odmieniły one życie (jak mnie), czy wolicie zmieniać kolor częściej? I jak przypadły Wam do gustu moje nowe odcienie? Dajcie znać, jakie jeszcze kolory powinnam poznać. Przyjrzyjcie się też dobrze kolorom na stronie, bo będę mieć dla Was wkrótce miłą niespodziankę :).