Azjatycki odpowiednik Revlon Colorstay: Orange od Skin79

piątek, 11 grudnia 2015 | 7 komentarzy:
Jakiś czas temu, w ramach pierwszego podejścia do azjatyckich kremów BB, testowałam Snail Nutrition BB od Skin79 (klik), czyli krem w eleganckim, kremowym słoiczku. Mówię o kolorze opakowania, bo ja w ten sposób najłatwiej je rozróżniam ;). Pamiętam, że moje wrażenia były bardzo pozytywne jeśli chodzi o pielęgnacyjny charakter kremu, jednak odcień był w moim przypadku zbyt szary, lekko siny. To zapewne ogromna zasługa mojej wyjątkowo żółtej cery- dlatego nie obwiniam samego kosmetyku. Tym bardziej ucieszyło mnie, gdy pogrzebałam nieco głębiej w kwestii odcieni kremów i trafiłam na pomarańczowy BB, a precyzyjniej -  Super Plus Beblesh Balm Triple Functions SPF 50+ PA+++. Uff, nazwa jest powalająco długa, ale co liczyło się dla mnie najbardziej - na swatchach dostępnych w sieci zobaczyłam jasny, żółty odcień i pomyślałam: to może być to. Postanowiłam sprawdzić to więc na własnej skórze. Jeśli jesteście ciekawe, jak wypadł odcień i pozostałe właściwości kremu i jak się on ma do Colorstay - czytajcie dalej.

Kilka słów od producenta:

Witaminowy krem BB o wysokim filtrze SPF50.Przeznaczony dla cery tłustej, poszarzałej, zmęczonej, z przebarwieniami.
Nowoczesna formuła zapewnia kontrolę sebum oraz świeże, matowe wykończenie.
Multiwitaminowy kompleks pielęgnuję oraz dba o zdrowie i witalność skóry.


Poza odcieniem, który już na wstępie rozpalił moje nadzieje na odpowiednią dla mnie, beżową tonację, zachęcająco brzmi też formuła dedykowana zmęczonej cerze z przebarwieniami. Jesienią i zimą nie trzeba daleko szukać- sama mam wrażenie, że stale wyglądam na niewyspaną, zmęczoną, a brak słońca odbija się na skórze. Druga kwestia - przebarwienia - to coś, co dotyczy mnie w dużym stopniu i miałyście okazję się o tym przekonać, zwykle przy okazji wpisów podkładowych. 
W moim przypadku są to przebarwienia głównie potrądzikowe, a z drugiej strony - spore plamy naczynkowe, wyjątkowo uporczywe w kamuflowaniu ze względu właśnie na ich odcień i intensywność.

Niewątpliwą zaletą kremu, niezależnie od pozostałych właściwości, jest filtr, a precyzyjnie- jego dwa rodzaje: SPF i PA na poziomie 50. Ta potrzeba zrodziła się na rynku azjatyckim, ale w ostatnich latach także w Europie rośnie świadomość stosowania wysokiej ochrony przeciwsłonecznej. No ok, ale zimą? Wprawdzie w tym roku intensywny mróz i przenikliwe słońce, odbijające się od śniegu jak narazie nam nie grozi, ale to często ignorowane warunki atmosferyczne, zwłaszcza wśród osób uprawiających sporty zimowe. Wtedy stosowanie kosmetyków z filtrem jest naprawdę niezbędne.


Tyle teorii, a jeśli chodzi o konkrety?
BB ma faktycznie, zgodnie z moimi oczekiwaniami, bardzo ładny kolor. To słoneczny, jasny beż, bez różowych tonów. Sporo azjatyckich BB ma tendencję do wpadania w szarość, tutaj jednak kolor jest naprawdę czysty i twarzowy. Zresztą zobaczcie same:


Co ważne, krem otrzymujemy dzięki higienicznej pompce (alleluja!) która dozuje odpowiednią jego ilość. Konsystencja produktu jest pośrednia: zdecydowanie nie spływa z dłoni, to raczej taki napowietrzony, gęsty krem. Sądzę, że pośrednio z tego wynika też jego kolejna cecha: przyzwoite krycie. Niezależnie, czy zaaplikowany palcami (choć za tym nie przepadam), pędzlem typu flat top czy gąbeczką, ten Skin ma fajne krycie możliwe do lekkiego zbudowania. Oczywiście, u podstaw BB leży rozświetlenie i nadanie promiennego blasku jednocześnie z naturalnym wykończeniem, więc na pewno nie jest to kuzyn Double Wear, ale często w przypadku polskich BB miałam wrażenie, że nakładam na twarz bezbarwną bazę, która daje jakąś poświatę, ale nie kryje. Tutaj nie ma tego problemu - krem z powodzeniem może służyć wielbicielkom lekkich formuł, ale jednak podkładów.

Jeśli chodzi o jego podobieństwo do Revlon Colorstay, o którym wspomniałam, przejawia się ono w odcieniu i ... konsystencji właśnie. Na zdjęciu możecie zobaczyć, że Skin jest delikatnie ciemniejszy, dosłownie o pół tonu, ale to wciąż odcień pomiędzy 150 a 180 z Colorstay. Buff, czyli 150, jest według mnie idealnym, neutralnym odcieniem dla większości bladolicych, a zatem to dobra informacja jeśli wahacie się, czy Skin sprawdzi się u Was pod względem koloru.



Jeśli chodzi o zapach, Skin pachnie dość intensywnie. Chyba większość kremów z gamy marki jest podobna pod tym względem i nie powiem, żeby był to mój ulubiony zapach: jest dość mocny, lekko pudrowy - ale ponieważ ulatnia się tuż po aplikacji, nie sądzę żeby był to jakiś problem. Nie czuję go później zupełnie. 

No i klasycznie: zdjęcie przed i po. Jak widać, nie brakuje na mojej twarzy czerwonych śladów, skupisk naczynkowych i tym podobnych atrakcji, i to chyba najlepsze świadectwo poziomu krycia, nie używałam dodatkowo żadnego korektora ani kamuflażu. Moja twarz z lewej strony wygląda na bardzo bladą, ale faktycznie tak jest - naturalnie odcina się od szyi, która jest ... tak, tak - żółta ;). 



Jak mogę podsumować pomarańczowy BB? Stosuję go od jakichś 2 miesięcy i wciąż go mam, wydajność jest więc porządna. Podoba mi się w produktach Skin79 również forma opakowań, bo nie wyglądają tanio, są praktycznie (pompka) i ... ładne. Sam krem ma też w swojej nazwie hasło "brightening", jednak trudno mi ocenić czy w tej kwestii podziałał na moją cerę - jednak to efekt, na który zwykle czeka się bardziej długoterminowo. Co istotne, krem jest absolutnie neutralny wobec cery w tym sensie, że kompletnie mnie nie podrażnia, dobrze współpracuje z każdym kremem czy bazą, nie warzy się, nie roluje - przypudrowany nawet delikatnie, siedzi na twarzy bez błysku przez dobre kilka godzin. W okresie blaknięcia letniej opalenizny mieszałam go też z innymi podkładami, i bardzo ładnie z nimi się stapiał. 

Dla kogo będzie to dobry wybór?
  • wszelkie cery wrażliwe, lub przetłuszczające się
  • osoby z nadmiarem różowego kolorytu na twarzy
  • osoby poszukujące delikatnego blasku i świeżego, naturalnego wykończenia

Jak dla mnie - jak narazie faworyt na półce kremów BB. Planuję rozejrzeć się jeszcze, jak zmieniła się sytuacja na rynku polskich produktów (Bell, Golden Rose) ale jak narazie, zwłaszcza w kwestii właściwości pielęgnacyjnych, nie widzę tutaj konkurencji.


Dajcie znać, jak Wasze wrażenia: urzekł Was energetyczny, pomarańczowy BB? :)

Zapraszam do dyskusji:
  1. Nigdy nie miałam BB, ale w najbliższym czasie zamierzam kupić z Bell.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zamówiłam mój pierwszy krem BB ze strony Skin79 dzisiaj. Mam nadzieję, że dojdzie po Nowym Roku. Już się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak przeczytałam że jest to krem przeznaczony dla skóry przetłuszczającej się od razu się ucieszyłam bo właśnie czego takiego szukałam. Tak na prawdę nie zależy mi na mega kryciu ale na efekcie abym po 2 h nie świeciła się jak kula dyskotekowa;/ Mimo wszystko rozejrzę się za nim. Podejrzewam jednak że będę musiała wybrać jednak ciemniejszy odcień;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Używam go już od 3 lat i nie zamienię go na żaden inny :) opakowanie starcza mi na ok 8 miesięcy więc jest baaardzo wydajny :) do tego wysoki filtr i właściwości pielegnujace! Mój ideał do cery tłustej (oczywiście zawsze go pudruje).

    OdpowiedzUsuń
  5. Używam go już od 3 lat i nie zamienię go na żaden inny :) opakowanie starcza mi na ok 8 miesięcy więc jest baaardzo wydajny :) do tego wysoki filtr i właściwości pielegnujace! Mój ideał do cery tłustej (oczywiście zawsze go pudruje).

    OdpowiedzUsuń
  6. o taaak, zgadzam się z Twoją opinia! ;) tez rozrozniam produkty po kolorze opakowania i pomaranczowy SKIN79 sprawdza mi sie swietnie! kupiłam na http://www.skin79-sklep.pl/ i uzywam codziennie od pół roku. sama przyjemnosc! <3

    OdpowiedzUsuń