Z marką Yves Rocher mam zdecydowanie zmienne relacje. Kupuję raczej hurtowo – zamawiając online, lub gdy zdarzy mi się trafić do sklepu stacjonarnego, zwykle kosmetyki pielęgnacyjne, a najczęściej – pachnące i kąpielowe. Nigdy jednak nie tęskniłam szczególnie za jakiś konkretnym produktem, więc wpadają w moje ręce bardzo nieregularnie. Ostatnio za sprawą sporej zniżki, znów skusiłam się na zamówienie kilku produktów, z których żadnego wcześniej nie znałam. Jak wypadły? O tym dalej.

Gdy okazało się, że mam do wykorzystania zniżkę w wysokości 50zł na zakupy powyżej 100zł, jako pierwszy na mojej liście wylądował flakon perfum Neroli. Po pierwsze dlatego, że do zapachów mam słabość i nieustannie szukam tego jedynego, a po drugie dlatego, że w całościowym zamówieniu wypadły one bardzo dobrze pod względem ceny. Przeczytałam kilka recenzji, w tym tę u Nez de Luxe i choć może wydać się to nierozsądne, zamówiłam w ciemno. Przemawiał do mnie opis zapachu, składniki, a w końcu nawet i flakon. Jak wypadają perfumy? Są zarazem świeże i ciepłe, delikatnie cytrusowe, jakby otulone białą, puchatą pianką, która w konsekwencji okazuje się delikatnie pudrowa- więc ostrzegam, jeśli drażni Was ten rodzaj wykończenia w perfumach. Zapach należy też do tej grupy perfum, które nie są płaskie, oczywiste, i wyczuwalne w co drugiej kompozycji drogeryjnej czy perfumeryjnej. Jest w jakiś sposób dojrzały i elegancki, jeśli więc szukacie czegoś na prezent dla kobiety powyżej 20 roku życia – myślę, że to też dobry traf. Matowy, biały kartonik z niewielką zawieszą też jest badzo elegancki. 

50ml wody perfumowanej to cena 119zł ale zapłaciłam mniej, biorąc pod uwagę końcową zniżkę.
Nuty zapachowe: gorzka pomarańcza, bergamota, petitgrain, neroli, białe piżmo

Kolejna pachnąca nowość to peelingujący płyn do kąpieli z limitowanej, świątecznej edycji o zapachu kandyzowanej pomarańczy i migdałów. Należę do tych osób, które wraz z sezonem jesienno-zimowym sięgają po wszelkie aromatyczne, piernikowe, jabłkowe i korzenne kompozycje: woski, świece, perfumy, mydełka- lista jest nieskończenie długa. Nic dziwnego więc, że skusiłam się na ten żel, zwłaszcza że zatopione w nim drobinki peelingu i kolor płynnego złota zamknięte w okrągłej niczym bombka butelce wyglądają naprawdę pięknie. I tu niestety kończą się zalety tego płynu. Jak dla mnie, on zwyczajnie śmierdzi. Woń migdałów razem z nieco gorzką nutą pomarańczy tworzy połączenie, które przypomina mi lekko nadgryzione przez mole stare futro. Nie jestem w stanie doszukać się tu ciepłego, otulającego aromatu, a zresztą sam żel ma bardzo płynną konsystencję i zbyt mikroskopijne drobinki, by spełniać swoją peelingującą funkcję. No, ale przynajmniej ładnie wygląda. Jego cena to 16,90zł.
Debiut kolorówki w wydaniu Yves Rocher przypadł na róż. Żeby było zabawniej, róż wpadł mi w gratisie (system dodatków, próbek i gratisów jest w YR całkiem przyzwoity) i okazał się być naprawdę przyzwoity. Jego nazwa to dosłownie – Promienny Róż – a kolor to dość chłodny odcień różu, zupełnie matowy, o przyjemnej satynowej konsystencji. Opakowanie jest malutkie, nie posiada lusterka ani żadnego dołączonego pędzelka, ale dzięki temu jest naprawdę kompaktowy i można go wrzucić do najmniejszej kosmetyczki. Kolor bardzo mi się podoba, wygląda bardzo zdrowo i świeżo, jednak trzeba się trochę namachać żeby go wydobyć. Jest bardzo mocno sprasowany i ciężko nabiera się na pędzel. Plus jest taki, że zrobienie sobie plam jest wysoce nieprawdopodobne. Jego regularna cena to aż 43zł i zdecydowanie jest to cena przesadzona- gdybym z jakiegoś powodu tyle za niego zapłaciła, trudno byłoby się nim zachwycić 😉 warto polować na promocje lub gratis.
Ostatni w paczce, a jedyny z pielęgnacji to krem – zupełnie zwyczajny „krem do twarzy na dzień” – nazwa i opis wydały mi się aż nienaturalnie proste w stosunku do turbo hydro nawilżających emulsji o kosmicznej technologii 😉 jakie zwykle serwują producenci. Jest to również krem przeciwzmarszczkowy z serii AntiAge Global. Teoria co do tego, kiedy należy zacząć używać takich specyfików jest różna, ja jednak jestem zdania, że dobry krem przeciwzmarszczkowy przede wszystkim nawilża i zmarszczkom zapobiega, a nie je naciąga czy wypełnia. Krem zawiera także filtr UV 20, co jest nie bez znaczenia. Co do pozostałych składników, producent wymienia roślinne komórki macierzyste, estry roślinne, maslo karite bio, witamina A, E, F, oligosacharydy z jabłka, guma tara, betaina, żeń-szeń, mangiferyna. Co zauważyłam po kilku dniach stosowania: na pewno, po pierwsze, bardzo dobrze się prezentuje: szklany słoiczek ze srebrnymi detalami jest elegancki i wygląda dość ekskluzywnie, co jest nie bez znaczenia jeśli chodzi o samą przyjemność jego stosowania. Co jednak ważniejsze, a kryje się wewnątrz opakowania, to sam produkt: zaskoczyła mnie w bardzo pozytywny sposób jego gęsta i zwarta konsystencja, która na skórze szybko się wchłania i w ogóle nie jest tłusta. Formuła kremu przypomina trochę zmrożony krem: gęsty i zbity, dzięki czemu wystarczy odrobina, aby zaaplikować na całą twarz. Wchłania się szybko i co jest bardzo ważne w kremach na dzień – nie pozostawia tłustej czy ciężkiej warstwy, a wszelkie podkłady które testowałam w tym duecie utrzymują się na nim bez zarzutu. Nawet w obecnych, chłodnych i wietrznych warunkach nie zauważyłam też podrażnienia skóry, więc ta bogata, kremowa warstwa dobrze spełnia swoją rolę. Ma też bardzo lekki, ledwie wyczuwalny zapach, który chyba najbardziej przypomina mi lekki aromat jabłka i aloesu. Pozytywne zaskoczenie. Jego regularna cena to aż 145zł, więc raz jeszcze – polecam uwadze wszelkie promocje i rabaty. 
Tak prezentuje się moje zamówienie z Yves Rocher: nie wspomniałam tu o próbkach, które wraz z nim przyfrunęły i miniaturkach perfum, o których wspomnę być może przy okazji wpisu zapachowego. Moje wrażenia są głównie pozytywne i nadal mam dużą sympatię do tej marki – za dobre, roślinne składy i wysoką jakość. Myślę, że wiele produktów pojawia się w ich sklepie w mocno zawyżonych cenach, ale ilość promocji, rabatów i możliwości zniżkowych jest tak duża, że zawsze da się wykombinować korzystną dla siebie ofertę. Ja serdecznie polecam zapachy i pielęgnację, bo w tym chyba Yves Rocher jest najsilniejsze.

Polecacie coś tej marki, co umknęło mojej uwadze? Zainteresowało Was coś z moich zakupów?