Rzucam cukier!

piątek, 15 stycznia 2016 | 13 komentarzy:
Noworoczne postanowienia nie oszczędzają nikogo. Chyba nie znam osoby, która nie obiecałaby sobie zmienić choć jednej rzeczy wraz z początkiem nowego roku. W czołówce postanowień niezmiennie króluje odchudzanie, i tym razem nie ominęło również mnie... chociaż w odrobinę innym wydaniu. Nie zależy mi na intensywnym zrzuceniu kilku kilogramów i ekspresowym efekcie jojo, chcę się raczej skupić na ogólnej zmianie nawyków. Dwa lata temu dość radykalnie zmieniłam dietę i dzisiejszy wpis jest po części o kolejnej ze zmian - a w każdym razie... o próbie. Oraz o książce Sarah Wilson - Rzucam cukier.

Książka, która jest osią dzisiejszego wpisu wpadła w moje ręce już całkiem dawno - może około rok temu, przy okazji urodzin. Chyba wszyscy moi bliscy wiedzą już, że cukier jest istotną częścią mojego życia ;). Mniej więcej dwa lata temu zrezygnowałam z jedzenia mięsa i generalnie zaczęłam bardziej przyglądać się temu, co jem. Stopniowo wprowadziłam do mojej diety składniki, których kiedyś albo nie znałam, albo jadłam w śladowej ilości: kasze, gotowane warzywa, koktajle owocowe. Dzięki przepisom Jadłonomii, moja dieta stała się znacznie bogatsza w wartościowe produkty - mimo, że do weganizmu wciąż mi daleko, to polecam tę książkę nawet osobom na jak najbardziej tradycyjnej diecie - dla urozmaicenia i poznania nowych smaków. Ale wciąż nie zmieniało się jedno: nie potrafiłam zrezygnować ze słodyczy. Praktycznie każdego dnia musiałam zjeść coś słodkiego, a lista moich ulubieńców nie miała końca - i to naprawdę w hardkorowym wydaniu. Jeśli nie zjadłam Mlecznej Kanapki, kawałka czekolady albo moich ukochanych gum Fritt (to te, które kiedyś kupowało się w aptekach, a teraz niestety są dostępne tez w Lidlu), byłam po prostu rozdrażniona i zła. Trudno mi powiedzieć, czy poza ogólną świadomością co do szkodliwości cukru dolegało (a w sumie dolega, bo wciąż nie jestem całkowicie po jasnej stronie mocy) mi coś szczególnego. Badania mam raczej w normie, nie dokucza mi próchnica. Ale zauważyłam, że męczą mnie częste migreny, mam spadki energii praktycznie codziennie po południu, i generalnie moje samopoczucie sprowadza się do codziennego narzekania. Postanowiłam odgrzebać książkę Sarah i przestudiować ją dość dokładnie. Kiedy, jeśli nie wraz z początkiem roku?



Sarah Wilson jest dziennikarką, blogerką, prezenterką, generalnie osobą, której życiorys niespecjalnie mnie interesował i nie słyszałam o niej wcześniej, ale - skupiłam się na tym, jak w książce opisuje swój proces całkowitej rezygnacji z cukru i swoistego "odwyku", trwającego kilka dobrych tygodni - konkretnie powinno zająć to dwa miesiące. Stwierdziłam, że skoro sporo już wiem o zbilansowanej diecie i w teorii jestem wszystkiego świadoma, może Sarah pomoże mi uporać się z ostatnim problematycznym bastionem - czyli słodyczowym głodem.

Jak skonstruowana jest książka?
Po pierwsze - na pewno prezentuje się wyjątkowo... słodko, jak na pozycję która ma pomóc w odzwyczajeniu się od glukozy, fruktozy i wszelkich innych form cukru ;). Zerkająca z okładki szczupła i opalona Sarah kusi, by zainspirować się i wyglądać jak ona, chociaż z początku wydaje się wręcz niemożliwe być tak zadowolonym i nie potrzebować do tego czekolady. Tak, jak głosi napis już na wstępie - książka jest poradnikiem, składającym się z części teoretycznej, gdzie opisany jest szczegółowo każdy tydzień jako element procesu, oraz praktycznych przepisów i porad, spisanych w fajny, rzeczowy sposób. Sarah poświęca kilka pierwszych stron na spisanie własnej historii odzwyczajania się od cukru i przede wszystkim opis reakcji organizmu. To chyba ten fragment przekonał mnie najbardziej, chociaż zdaję sobie sprawę że uczucie zmęczenia, wahania nastroju i problemy ze snem mogą być objawami o różnym źródle, ale czemu nie zacząć tym tropem?


W części teoretycznej mamy takie zagadnienia, jak analiza cukru w ogóle, przegląd produktów w których się ukrywa (nie tylko słodkich) i trochę podejścia psychologicznego - dlaczego uzależniamy się od cukru, i jak podejść do procesu odwykowego żeby zrobić to skutecznie. Nie ma tu na szczęście zbytniego owijania w bawełnę i nadmiaru frazesów w rodzaju "Uwierz, że potrafisz a to zrobisz", w zamian za to mamy konkretną porcję "dobrych" produktów i porad, na co zamienić stare przyzwyczajenia. Co warte uwagi to fakt, że wiele ze składników i dodatków jest normalnie dostępnych w sklepach, stacjonarnych lub online, a częstą bolączką tego typu poradników jest bazowanie na dość egzotycznych produktach, z których trudno skomponować posiłek ze względu na dostępność lub cenę. Oczywiście pojawiają się nasiona chia czy mąka migdałowa i tego typu kwiatki, ale na szczęście ich popularność i dostępność w ostatnich latach znacznie się poprawiły i jest już o nie łatwiej. Sama mam stale w lodówce sól himalajską, syrop z agawy czy quinoę :).

Przepisy są dość zróżnicowane: znajdziecie tu sporo bezcukrowych deserów, ale też zapiekanki, pasty, sałatki. Wszystko okraszone jest pięknymi zdjęciami, które mnie zawsze zachęcają znacznie bardziej niż wartość odżywcza. Duży plus. 

A podsumowując: jak oceniam "Rzucam cukier"? Przede wszystkim, nie chcę być gołosłowna, bo dopiero udało mi się ją przeczytać, i z ośmiotygodniowego programu jestem na etapie pierwszych 7 dni. Nie sądzę, żeby udało mi się wyeliminować cukier tak radykalnie, jak powinnam według zasad z książki, jednak na pewno postaram się skorzystać z porad, zamienników i przepisów służących jego ograniczeniu. Już sama lektura czyjejś historii jest dość motywująca i chociaż wraz z 1. stycznia nie odczułam silnego postanowienia dokonania zmian z dnia na dzień, to takie stopniowe oswajanie się z nowym podejściem wydaje się działać całkiem dobrze. Póki co, piję codziennie szklankę ciepłej wody z cytryną na czczo, zamiast stosu batoników trzymam w szafce gorzką czekoladę "na wszelki wypadek" i trochę bardziej pilnuję się w ogóle robiąc zakupy czy przygotowując coś do jedzenia. Dużym sukcesem byłoby dla mnie zrezygnować ze słodzenia kawy czy herbaty a docelowo odzwyczaić się od używania cukru w dotychczasowej ilości. Być może za kilka tygodni dam znać, jak sprawdza się książka w roli dietetycznego wspomagacza, a jeśli interesuje Was kwestia dyscypliny, odchudzania i pomocy naukowych w tej kwestii, to zaplanuję odrębny wpis na ten temat, bo mam ich jeszcze kilka w zanadrzu ;). 

To co, kto rzuca cukier razem ze mną? :)


Zapraszam do dyskusji:
  1. Wodę z cytrynę miałam jjuż dawno zacząć pić i jakoś herbata z cytryną skutecznie mi ją wypycha. Czas na zmiany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie woda z cytryną konkuruje z kakao albo colą, więc herbata to i tak już jest okej :D

      Usuń
  2. oj i mi by się przydało przeczytać tą książkę bo ciężko mi zrezygnować z czegoś słodkiego do kawy a wodę z cytryną też zaczęłam pić co rano całe 3 dni temu po tym jak przeczytałam o korzyściach płynących z tego nawyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woda to już dobry krok :D a ciastko do kawy to niestety nieodłączny duet :(

      Usuń
  3. Jakbym czytała o sobie :)
    Cukier niestety dalej jest w mojej diecie i do czekolady czuję ogromny pociąg jednak już bez problemu wypiję kawę bez cukru.
    Książka z pewnością znajdzie się na liście do przeczytania w ciężkiej drodze o lepsze ja :)
    Pozdrawiam i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawa bez cukru to już dużo, ja mimo dodatku mleka zwyczajnie jej nie przełknę bez odrobiny... póki co wybieram mniejsze zło i testuję alternatywne słodziki, stewię czy agawę :)

      Usuń
  4. Staram się ograniczać cukier, chociaż uwielbiam czekoladę... Tylko w moim przypadku dochodzą problemy zdrowotne wymuszające rezygnację z niektórych produktów i stosowanie diety z niskim ig. Próbuję się przyzwyczajać, ale idzie opornie, bo większość z tych zalecanych zamienników po prostu mi nie smakuje :( Dzisiaj zrobiłam pudding z chia wg dość ciekawego przepisu, ale mi to w ogóle nie smakowało :( No łatwo nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje chia czeka na ten pudding, ale też się go obawiam i póki co dosypuję do koktajli i wszelakich burgerów czy kotletów :) też niestety mnóstwo nowości mi nie podchodzi, a tradycyjne słodycze kuszą ale trzeba walczyć!

      Usuń
  5. Siedzimy w tym razem! Ja dwa tygodnie temu odrzuciłam cukier. Piłam kilka kubków herbaty dziennie, każdy po 2 pełne łyżeczki cukru. Tabliczka czekolady naraz nie była problemem dla mnie, tak samo jak inne słodycze, czy kolorowe soki, cola. Teraz piję w ciągu dnia wodę z cytryną i gorzką herbatę. Początki były trudne ale po tych około dwóch tygodniach przyzwyczaiłam się. Razem z tym zmieniłam nawyki zywieniowe - staram się ograniczać węgle, jeść więcej owoców i warzyw.
    Jeśli chodzi o wagę, to zeszło póki co 3.5kg i nie ukrywam, że ten efekt uboczny zaważył o mojej decyzji, bo przez cukrowe szaleństwo przybralam prawie 6kg w ciągu roku.
    Jeśli chodzi o zmiany, to po dwóch tygodniach widzę zmianę sylwetkową (muszę jeszcze zmotywować się do ćwiczeń w najbliższej przyszłości), łatwiej zasypiam i ogólnie lepiej mi się śpi nie podjadając i nie pijąc mega słodkiej herbaty przed snem, no i poprawiła mi się cera ;)
    Trzymam kciuki za Ciebie i koniecznie muszę zajrzeć do książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, piękne wyniki! Z tym przyzwyczajeniem się do smaku gorzkiej herbaty czy kawy to chyba fakt, ale ja mam z tym ogromny problem... skutek jest taki, że nic nie piję, a to też niedobrze ;) z tym cukrem to jest tak, że czasem drobne pułapki, w rodzaju cukru dodanego do soku czy pieczywa można łatwo złapać dodatkowe kilogramy, nawet nie sięgając wcale po cukier w czystej postaci. 3,5kg to piękna zachęta, czekam aż coś drgnie u mnie :D jeśli jesteś już na takim etapie, to książka może być bardzo pomocna zwłaszcza ze względu na przepisy - bezcukrowe wypieki, śniadania, naleśniki itp :) u mnie taka baza posiłkowa dużo daje, bo dotychczas z braku pomysłu sięgałam po dużo nieciekawego jedzenia :)

      Usuń
    2. Z tą utratą wagi to też jest tak, że organizm nie zatrzymuje teraz tak dużo wody więc ten początkowy spadek jest dość spory. Ja zainstalowałam aplikację na telefon, w której zapisuję sobie poranną wagę i te wykresy motywują mnie do picia wody :P
      Muszę koniecznie się przejść do księgarni przejrzeć książkę, a może nawet kupić ;) Trzymam kciuki i mam nadzieję, że wspólnie wytrwamy w tym postanowieniu jak najdłużej :)

      Usuń
  6. Dobrze, że nie nienawidzę kawy z cukrem- wyczuje nawet ziarenko cukru. Przeżuć się na mieszanki brazylijskie, są mniej kwaśno-gorzkie, a przez to słodsze, do tego dolej mleko o dużej zawartości tłuszczu 3,8 i dodaj np cynamon, albo przyprawę do piernika. :)
    Ja bez cukru mogę żyć, czasami zjem czekoladę, czasami wafelka, ale to takie... meeeh.
    ALE CHIPSY! mogę umrzeć za paczkę Laysów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nienajgorzej, jak głosi książka - cukier jest gorszy niż tłuszcz :D więc... chipsy raz na jakiś czas ujdą ;) w moim wypadku jest tak, że zamiast chipsów zajadam rozmaite wafle, ryżowe lub takie nadmuchiwane z Biedronki, i tu akurat problemu nie ma. Gorzej, gdy dopada mnie typowy czekoladowy głód... :)

      Usuń