Catrice HD Liquid Coverage: podkład nowy i kultowy

czwartek, 27 października 2016 | 26 komentarzy:
Jest wiele kosmetyków, które budzą ciekawość i intrygują swoim pojawieniem się, jednak często jest tak, że po chwilowej fali zainteresowania - okazują się nijakie i niewarte uwagi. Gdy jednak kilka tygodni temu zadebiutował nowy podkład Catrice HD Liquid Coverage, nie dość, że z miejsca wzbudził ogromne poruszenie, to jeszcze do tej pory jego zdobycie graniczy z cudem. Dziś kilka słów o tym, co to za produkt, skąd te kontrowersje i przede wszystkim: czy warto?






















W skrócie o podkładzie: Podkład HD Liquid Coverage to wygładzona cera z efektem “high definition”. Wyjątkowo lekka formuła, którą aplikuje się pipetą, oferuje wysokie krycie i utrzymuje się na skórze do 24 godzin. Cera wygląda nieskazitelnie, a przy tym naturalnie, podkładu nie czuć na skórze. Skóra jest gotowa na światła jupiterów i bycie w centrum kamery!

Konfrontując słowa producenta z rzeczywistością, już na wstępie muszę przyznać, że mamy do czynienia z niecodzienną sytuacją, gdy większość obietnic to prawda. Podkład jest bardzo lekki - wodnisty, co zwiastuje już jego opakowanie - ponieważ nabieramy go ze szklanej, matowej buteleczki pipetą. Apropo tej butelki - ok, nie ma pompki i ze względu na szkło jest dość ciężka, ale prezentuje się ładnie i porządnie. Osobiście lubię, gdy kosmetyki przy okazji wyglądają estetycznie, z plastikowych tubek z pościeranymi napisami od razu mniej przyjemnie się korzysta. Wracając do właściwości podkładu Catrice - pierwsze, co rzuca się w oczy to wodna konsystencja oraz kolor. Posiadam dwa odcienie - 010 Light Beige (najjaśniejszy w gamie) oraz 020 Rose Beige. Najjaśniejszy jest naprawdę jasny - czysto beżowy, porcelanowy, bez wyraźnych tonów żółtych czy różowych. Kojarzy mi się nieodłącznie z nr 150 Buff Revlonowego Colorstay. 020 jest wyraźnie ciemniejszy, jednak to wciąż dość jasny kolor. Mimo nazwy, nie ma w sobie nic z różu - na szczęście. Nie było mi dane jeszcze przyjrzeć się nr 030, Sand Beige, a na swatchach na stronie Catrice wydaje się przyjemnie żółty.

1. Catrice HD Liquid Coverage 020 Rose Beige 2. Catrice HD Liquid Coverage 010 Light Beige

Jak podkład Catrice sprawdza się w akcji? Wspomniana konsystencja sprawia, że on faktycznie jest niewyczuwalny na twarzy. Ja nakładam go kilkoma kropkami, po czym wciskam beautyblenderem albo flat topem. Co jest jego największym zaskoczeniem - to krycie, bo nie sztuką jest stworzyć lekki i delikatny podkład, który jednak w efekcie zafunduje nam prześwity i nierównomierne wykończenie. W tym wypadku jest inaczej - od pierwszej warstwy widać zauważalne wyrównanie kolorytu, a przy drugiej otrzymujemy je już właściwie na poziomie mocnego, średniego - mówię to ja, z liczną siecią spękanych naczynek i przebarwień. Ta jego lekka konsystencja dobrze robi także wszelkim nierównościom skóry, bo kładzie się na niej cienką, satynową warstwą, nie uwydatniając ani suchych miejsc, ani żadnych blizn czy zgrubień. Wiecie, o co mi chodzi - bardziej gęste, czy tępe w konsystencji podkłady bardzo często po prostu widać, niczym olejną szpachlę, tutaj - nie ma mowy o takiej sytuacji.


Wykończenie podkładu (oceniam na skórze mieszanej) jest właściwie półmatowe- matowe, pudruję go z przyzwyczajenia lekkim Stay Mattem, choć w zasadzie gdy siądzie porządnie na skórze, to trzyma się i bez tego na miejscu przez kilka dobrych godzin. W 24 nie wierzę, jednak jest to spokojnie cały dzień, bez spływania, nie czepia się też szaleńczo szalików, ekranu telefonu czy nadgarstka gdy tylko zaswędzi Was nos. 
Gdzieś przeczytałam porównanie, że Catrice HD Liquid Coverage to odpowiednik... Re(Marc)able od Marca Jacobsa - w sumie zarówno opakowanie, pipeta jak i konsystencja faktycznie trochę na to wskazują. Co do działania, niestety nie jestem w stanie tego określić, po podkłady wysokopółkowe sięgam rzadko.







Podsumowując - Catrice wykonało kawał dobrej roboty z tym podkładem, wypuszczając w końcu coś, co poza pomysłem i sloganem reklamowym, faktycznie realizuje jego założenia. HD Liquid Coverage faktycznie sprawia, że nasza twarz wygląda po prostu dobrze, jest jak lekko muśnięta Photoshopem w butelce - a o to chyba chodzi. Nie jestem pewna, czy sprawdzi się u bardziej problematycznej cery, jednak spokojnie mogą po nią sięgać posiadaczki skóry suchej, mieszanej, czy wrażliwej. Zdecydowanie polecam też aplikację gąbeczką - w tym wypadku ten efekt airbrush będzie jeszcze spotęgowany. 

Minusy? Chyba jedyne kontrowersje i negatywne emocje, jakie budzi, to kwestia jego dostępności. Na rynku polskim pojawia się falami - drogerie otrzymują dosłownie po kilka sztuk każdego odcienia co jakiś czas. Nie do końca to rozumiem, bo w Niemczech czy Holandii stoi sobie spokojnie na półkach, jakby tego było mało - z dołączonym gratis korektorem z serii Camouflage. W każdym razie, póki panuje na niego taki popyt - trzeba po prostu śledzić konkretne drogerie i wyczekiwać momentu, w którym akurat pojawi się kilka sztuk. Moje pochodzą z drogerii Kosmyk za 28,99zł co ciekawe - kupiłam je w dwóch partiach i jak możecie zauważyć - różnią się wizualnie od siebie. W jednym pipeta jest większa i matowa, nieco inaczej wyglądają też napisy na butelce. Nie ma to jednak wpływu na właściwości samego produktu.

Jestem ciekawa, komu udało się dorwać podkład Catrice 
i jakie wrażenia - zgadzamy się co do niego? Dajcie znać.
Zapraszam do dyskusji:
  1. Dobrze to napisałaś - podkłady zostały wymiecione z drogerii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, i tak jest za każdym razem jak tylko je uzupełnią - nie chcę myśleć, co się dzieje stacjonarnie :)

      Usuń
  2. Muszę koniecznie wypróbować na sobie 😃

    OdpowiedzUsuń
  3. dla mnie 010 jest zdecydowanie za jasny a 020 i 030 są niestety za różowe... cóż nie dla mnie on :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kwestią jest tylko kolor, a same właściwości Ci odpowiadają, no to pozostaje lekko zmieszać - ja 010 mieszam z kroplą Max Factor Facefinity Sun Beige - pisałam tu o nim, idealny żółty przyciemniacz :)

      Usuń
  4. Mam najciemniejszy odcień i muszę przyznać że podkład jest genialny - od ponad miesiąca siegam tylko po niego.wytrzymuje na mojej tłustej cerze naprawdę długo, dla mnie obecnie jest bezkonkurencyjny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, to skoro tak mówi osoba z tłustą cerą, to coś w nim musi być. Na mojej mieszanej z kolei nie podkreśla kraterów w postaci zmarszczek na czole, więc całkiem elastyczny z niego typ!

      Usuń
  5. Na swatchu 010 wygląda naprawdę jasno (ciemną masz skórę na ręce :)), jednak na żywo i tak jest ciemny :D ciemniejszy od Bourjois HM 51

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mnie zainspirowałaś do podrzucenia swatchy porównawczych :) skóra wyszła ciemno ale ze względu na zabawę światłem w edycji; chciałam trochę przejaskrawić wyrazistość kolorów podkładu. Teraz jak patrzę, to Catrice jest jakby o ton ciemniejszy ale też bardziej... szary?

      Usuń
  6. U mnie niestety 020 wybija się strasznie różowymi tonami :( Wspomagam się na szczęście żółtym pigmentem i jest okej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba masz tak jak ja, wybitnie żółty pigment skóry... szkoda, że on ma ten odcień, bo w kwestii poziomu jasności jest niezły. Ja teraz już sięgam tylko po 010 i dokładam kroplę MF :)

      Usuń
    2. Mieszałam go ostatnio właśnie z MF i miazga! :D

      Usuń
  7. Polowałam na niego kilka tygodni i w Hebe go nie dostałam. Rozejrzę się niedługo w internetowych drogeriach, jeśli wykończę jakiś podkład, który mam w kosmetyczce. Uzbierała mi się niezła kolekcja...

    OdpowiedzUsuń
  8. W Holandii kolor najjasniejszy jest wykupiony i nie ma korektora w gratisie niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam o tym na fejsbukowej grupie makijażowej - dziewczyny śmiały się tam z tej polskiej nagonki, podając za przykład m.in. Niemcy i Holandię właśnie :) no to szkoda, ale pozostaje czekać na dostawy.

      Usuń
  9. 150 Buff z Revlonu to mój odcień, więc pewnie 01 z Catrice byłby dla mnie odpowiedni. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się go gdzieś dorwać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że będzie pasował - zapomniałam wspomnieć, że ten Catrice się naprawdę ładnie stapia ze skórą, więc minimalne różnice w odcieniu są dzięki temu ładnie niwelowane :).

      Usuń
  10. Masz rację, jego dostępność, a właściwie jej brak, jest bardzo irytująca... Fajnie, że wskazałaś podobieństwo 01 do 150 z Revlonu bo przynajmniej wiem, że kolor by mi odpowiadał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się wydawało, że 150tka to dla większości dziewczyn taki wyznacznik, haha ;) u mnie jest różnie, mam wybitnie ciemną karnację, ale 150 zawsze mam w szufladzie :)

      Usuń
  11. Ależ mnie ciekawi to cudo! Ale poza tym, że jest tak słabo dostępny, to też kolorystycznie prawdopodbnie nie dla mnie ;( Z tego co widzę, 1 byłaby zbyt mało żółta, a 2 już zbyt ciemna ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ja jestem bardzo żółta (chyba płynie we mnie chińska krew), a mimo to on się naprawdę dobrze stapia z cerą. Być może dlatego tak podbija serca :)

      Usuń
  12. Nie mam obecnie dobrego podkładu na sezon zimowy, więc może rozejrzę się za najjaśniejszym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinien się super sprawdzić - na jesień i zimę dodatkowy plus za nieścieralność przy szalikach i telefonie :D

      Usuń
  13. Uwielbiam ten podkład! Używam koloru 010 i stwierdzam, że jest to najlepszy, drogeryjny podkład, jakiego dotychczas używałam. Wyparł nawet mojego największego ulubieńca czyli Astor Skin Match Protect :)
    Jego wykończenie na mojej skórze jest wręcz idealne :) Do tego stopnia, że zapomniałam już co to puder :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że Ci się tak sprawdza - po ostatnich falach informacji na jego temat już sama zdurniałam, czy on budzi taki zbiorowy zachwyt, czy po prostu zbiorowe kontrowersje :) fakt, u mnie też puder poszedł w odstawkę, generalnie jak na drogeryjną półkę jest wyjątkowo dobry. Jak tylko poprawi się jeszcze dostępność, będzie cacy :)

      Usuń