Nowości z Rossmanna: (prawie) NARS, Kylie Lip Kit i Maybelline

poniedziałek, 24 października 2016 | 35 komentarzy:
W ostatnim czasie zdarzyło mi się popełnić w Rossmannie kilka spontanicznych zakupów. Choć staram się racjonalizować nowe nabytki i nie kupować z czystej ciekawości, to tym razem, przyznaję bez bicia, tak właśnie się stało. Po części usprawiedliwia mnie fakt, że promocja -50% łagodzi nieco skutki zakupowych porywów. Czy jednak mimo to warto było wrzucić do koszyka budzące emocje nowości? Zwłaszcza, że mamy tu dwie kontrowersyjne inspiracje kosmetyczne - róż Wibo wiernie odwzorowujący Narsowy Orgasm oraz konturówkę i płynną, matową pomadkę Lovely, które z miejsca budzą skojarzenie z osławionymi lip kitami Kylie Jenner. No cóż, zobaczmy.



Podkładowo korektorowe zdobycze Maybelline z linii Fit me to właśnie wynik promocji -50%. Muszę zaznaczyć, że jak dotąd nie polubiłam się z żadnym podkładem tej marki i nie wiem, czemu sądziłam, że tym razem będzie inaczej. Chyba naoglądałam się tych produktów w akcji na amerykańskim YouTubie. Jak się okazuje, ta seria jest w Polsce limitowana, czego właściwie nie rozumiem - gdybym się z nią polubiła, czułabym się co najmniej rozgoryczona. Ale jak jest w praktyce? Podkład na pierwszy rzut oka wygląda świetnie, ma eleganckie opakowanie z pompką i dość minimalistyczny design, co w moim wypadku na starcie daje mu fory. Wybrałam odcień 220, bo nic nie zmieniło się w kwestii odwiecznego poszukiwania oliwkowych, żółtych odcieni, a ten dokładnie taki jest - choć jest także bardzo ciemny. To nie pomarańcz, raczej beż z kroplą ochry, trochę brudny, ale dla oliwkowych cer wyjątkowo łaskawy. Sam podkład jest dość płynny, w konsystencji jakby oleisty i tłusty. Na twarzy wygląda na bardzo mokry i nie wyobrażam sobie, by to miał być efekt rozświetlenia jaki obiecuje producent - więc u mnie obowiązkowo kończy przypudrowany (najczęściej Rimmelowym Stay Matte). Krycie nie powala, to takie 3/5. Nic, co miałoby go wyróżnić. Nie ściera się szczególnie w ciągu dnia, nie brudzi szalików i nie odbija na telefonie - to trzeba mu oddać. Wymaga jednak kilku warstw i w ramach tych właściwości, nie czuję, żeby miał zrewolucjonizować gamę dostępnych już podkładów rozświetlających. Nie ma na szczęście żadnych drobin. 


Korektor ma zdecydowanie inną gamę kolorystyczną, a szkoda, bo liczyłam na jasnego żółtka - to taki typowy, drogeryjny beż, minimalnie wpadający w brzoskwinię. Nic, co wyraźnie pomogłoby okolicy oczu. Nie kryje zjawiskowo, ot przeciętny korektor. Mimo ładnego opakowania, jest ono słabej jakości - napisy starły się już po jakichś 2 tygodniach niezbyt intensywnego użytku. Słowem, duet który chyba słusznie pojawił się w Rossmannie chwilowo. Co ciekawe, dostępna za granicą wersja Fit me Matte w Polsce nie pojawiła się wcale - a szkoda, bo może tu byłoby lepiej. 
Koszt podkładu w promocji to +- 30zł, korektora ok.20zł.

Skoro o duetach mowa, zatrzymajmy się na chwilę przy zestawie, który zaproponowało w ostatnich dniach Lovely. Tendencja marki do inspirowania się popularnymi markami przybrała już na sile do tego stopnia, że nie ma sensu zaprzeczać. Tym razem mamy budżetową wersję lip kitu Kylie, czyli konturówkę i matową, płynną pomadkę. Podobne jest tu niemal wszystko: opakowanie w formie kartonu, sam styl wykonania pomadki i kredki. Mania chyba jest tym faktem lekko zdegustowana. 








Mój odcień (zresztą w Rossmannie ostał się tylko jeden) to nr 5. W opakowaniu to zgaszony, różany odcień - trochę podobny do Pantonowego Marsala. Jakby cegła z różowym pigmentem. 


W tym duecie zwłaszcza konturówka zasługuje na dobre słowo. Jest kremowa, miękka, mocno nasycona kolorem. Z powodzeniem obrysujecie nią usta, ale także je wypełnicie. Kolory kredki i pomadki dobrze do siebie pasują i tworzą zgrany duet. Po połączeniu otrzymujemy mocno napigmentowany makijaż ust, faktycznie matowy, choć zastygający delikatnie i bez ściągnięcia. Jeśli dacie kolorowi odpocząć kilka minut, z powodzeniem wytrzyma umiarkowane jedzenie i picie. Muszę szczerze przyznać, że jak za cenę 19,99zł za dwa produkty, to jest naprawdę godny uwagi zestaw. Umówmy się - są lepsze matowe pomadki (Golden Rose Liquid Matte), konturówki też bez problemu znajdziecie. Jeśli jednak poszukujecie dobrze dobranego duetu a któryś z kilku dostępnych odcieni podbije Wasze serce - nie widzę przeciwwskazań, by poddać się temu uniesieniu i nabyć lip kit Lovely. No i zależy też, jak zapatrujecie się na kwestię "inspiracji".



Ostatni, i paradoksalnie najbardziej rozczarowujący okazał się dla mnie nowy róż Wibo. Dlaczego? Gdy zobaczyłam go w sieci, naprawdę mi się spodobał. Kompaktowy rozmiar, matowe, porządne opakowanie z lusterkiem, świetny odcień. Pomyślałam, że będzie hit. Pal licho, że to polska odpowiedź na Narsowy, słynny Orgasm. To w końcu ani nowość z tymi podróbkami, ani też realne zagrożenie dla Narsa w ogólnym ujęciu. Róż naprawdę zachwyca w pierwszym zetknięciu: opakowanie rzeczywiście jest porządne, wygląda drożej niż faktycznie kosztuje, a sam kosmetyk ma urokliwy odcień ozłoconego różowym złotem... różu. Problem zaczyna się, gdy zaczynamy wachlować pędzlem, by ten efekt przenieść na policzki. Niestety, wtedy on po prostu znika. Jasne, zawsze możecie wcisnąć go na tyle, by coś było widoczne, ale to nie do końca to. W tym wypadku, odsyłam do holograficznego różu Lovely - Oh Oh, który z kolei powala intensywnością, a posiada właściwie identyczny odcień. Wibo to kolor nr 1, dwójka dostępna jeszcze w Rossmannach to bardziej ceglasto- rudy odcień. Dostaniecie je za cenę około 20zł. Lovely - połowę tej kwoty. 

prawdziwa syrena w odcieniu rose gold <3

Na koniec zdjęcie, na którym próbowałam uchwycić wszystkie nowości w akcji - to właśnie ono uświadomiło mi, jak bardzo nie widać różu Wibo. Na żywo da się dostrzec złotą poświatę niczym po blednącym z upływem godzin rozświetlaczu. Na zdjęciu niestety nic. Wybaczcie moje epatowanie uzębieniem - po części chciałam pokazać, że pomadka nieźle wpływa na jego odcień, a po drugie - obecnie jestem w trakcie kuracji aparatem typu Clearligner i w każdej możliwej okazji przyglądam się postępom ;).



Podsumowując Rossmannowe zdobycze, nasuwa mi się chyba określenie umiarkowanego rozczarowania. Coś jest super (np. jakość wykonania Wibo), a coś z kolei totalnie zawodzi oczekiwania (wykończenie podkładu Maybelline). Ponieważ jednak zakupy wydarzyły się spontanicznie i bez uprzedniego researchu - pozostaje mi przejść do dalszych testów i użytkowania - czasem dopiero po czasie dany kosmetyk lubi okazać się całkiem przyzwoity.

Czekam na Wasze wrażenia apropo Wibo, Lovely i Maybelline! 


Zapraszam do dyskusji:
  1. Nie podoba mi się to, że nawet nazwa zestawu jest podobna do oryginału.. W ogóle te wszystkie "inspiracje" to przesada. Poza tym z tego co słyszałam, to pomadka jest produkowana w Chinach, więc podwójne nie jak dla mnie :< Zresztą nawet żaden odcień mi się nie podoba, są zbyt ciemne. Co do różu, to miałam słynne trio do konturowania tej firmy, ale u mnie on wyglądał jak nawalony na pół twarzy rozświetlacz, także również podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, z jednej strony Wibo pozytywnie zaskakuje, a z drugiej okazuje się, że często to tylko powierzchowne wow. Pomadki podobnie. Szał na matowe pomadki sprawia, że wszyscy wariują, podobnie nie rozumiem zamawiania stricte podrobionych Lip Kitów z Aliexpress, bo zwyczajnie bym się bała, co tam jest w środku.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzięki, u mnie to była kwestia głównie ściśnięcia jedynek (lekka diastema) i wciąż leczenie trwa, ale to fajna opcja bo aparat nie jest na stałe :)

      Usuń
  3. Szkoda, że róż rozczarowujący, bo miałam na niego ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieje jeszcze szansa, że to kwestia mojej ciemnej, oliwkowej karnacji - może właśnie nr 2 byłby lepszy. Wiem, że dwójka zachwyciła m.in. Kasię z Loveandgreatshoes :)

      Usuń
  4. Trochę razi w oczy ta podobizna do droższych kosmetyków. :/ Szkoda, że okazały się tak mocnymi średniawami! Ja z moich zakupów Rossmanowych też jestem średnio zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mimo inspiracji trafi się hit - tutaj tak bez szału... też dałaś się ponieść promocji? :)

      Usuń
  5. Pasuje Ci bardzo odcień pomadki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, jest generalnie bardzo twarzowy tak myślę.

      Usuń
  6. Rzeczywiście różu na twarzy nie widać, a szkoda, bo odcień w opakowaniu jest przepiękny ;) CUdowny odcień ma pomadka i bardzo Ci on pasuje. Ślicznie wyglądasz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadka dość ciemna, więc widoczna, z tym różem tak myślę, że to trochę moje pierwsze wrażenie i muszę go jeszcze potestować, bo budzi różne emocje :)

      Usuń
  7. kolor pomadki jest przepiękny, koniecznie muszę w niego zainwestować. myślałam, że róż będzie hitem. teraz mam trochę wątpliwości co do niego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko uważam że jest godny uwagi :)

      Usuń
  9. a ja nie na temat - czy farbujesz wlosy? jesli tak to czym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, tak, farbuję włosy - od kilku miesięcy jestem wierna farbie Schwarzkopf Color Mask nr 1010 i jestem zachwycona. Wcześniej chodziłam do wielu znanych fryzjerów próbując osiągnąć ładny, naturalnie wyglądający blond - z tą farbą go uzyskuję, mimo naturalnie ciemnych włosów. Polecam, podrzucę kiedyś foty w większym ujęciu bo efekt jest świetny. Mocno chwyta i nie jest żółta.

      Usuń
  10. Jak tu się skupić na wpisie jeśli ze zdjęć spogląda taka urocza psia mordka? :D Jestem zaskoczona, że modelka jest taka spokojna, bo moi modele zapewne doprowadziliby do totalnej demolki :D
    Poza tym pięknie ci w tej pomadce <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mania to jest taki leniwiec, że nie ma mowy - po prostu chciała koniecznie pomóc ;)

      Usuń
  11. Bardzo kusi mnie ta pomadka, ale póki co chyba zostanę wierna Longstay z Golden Rose :) nowy róż z Wibo mam w odcieniu 03 i mimo, że jest bardzo ciemny to nawet na tak bladej twarzy jak moja wygląda całkiem dobrze. Szkoda że Twój odcień to taki niewypał bo w opakowaniu i na ręku wygląda nieziemsko... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te pomadki z Golden Rose to taki strzał w 10, że w sumie odechciewa się eksperymentować z innymi :)

      Usuń
  12. Również skusiłam się na lip kit od Lovely (dopiero teraz, po promocji) i róże WIBO, ale jeśli chodzi o róże, to ceglasty odcień jest numerem 3, a numer 2 to chłodny róż ;) Akurat pisałam o moich zakupach na blogu, więc jestem na "świeżo" w temacie róży ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, masz rację - zmyliło mnie to że u mnie były dostępne tylko dwa :)

      Usuń
  13. Róż z Wibo bardzo mi się podoba, a podkładu z Maybelline niestety nie ma w moim Rossmannie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że nie ma co się martwić podkładem - szału nie robi; on wszedł akurat w okresie promki, i też gdy go znalazłam, zostało zaledwie kilka sztuk na takim osobnym stojaku - nawet nie w samej szafie.

      Usuń
  14. Ja na pewno będę polowała na ten lip kit bo podobają mi sie dwa kolory (przynajmniej w internecie bo na żywo ich nie widziałam), niestety w okolicznych Rossmannach nikt nic nie wie o żadnych nowościach czym jestem bardzo zniesmaczona bo wiele osób kupilo je jeszcze na pomocjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że chcesz przetestować je na żywo - gdybyś była w desperacji, pozostaje kupić online :) www.rossmann.pl/Produkt/Lovely-KLips-pomadka-matowa-nr-3-1-szt,393728,7174,opinion

      Usuń
  15. Już pisałam o tym na Twoim Instagramie- kolor pomadki mnie zachwycił, aż żałuję, że nie widziałam tego K lips podczas moich pobytów w Rossmanie :) Zdjęcia jak zwykle rewelacyjne! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadka wyjątkowo fajnie wypadła :) dzięki!

      Usuń
  16. Faktycznie, na zdjęciach różu praktycznie nie widać. Szkoda bo kolor sam w sobie świetny. Natomiast kolor pomadki - rewelacja! Jak tylko się wychoruję i wyskocze z łóżka to ruszam z misją jej zakupu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to będzie akurat dobry moment, bo po pierwszej fali ciekawości trochę je wymiotło - akurat je uzupełnią ;)

      Usuń
  17. cieszę się, że jednak nie skusiłam się na róż Wibo, miałam ten holo róż z Lovely, ale niestety roztrzaskał mi się o ziemię :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Miałam ochotę złapać ten korektor, ale potrzebuję czegoś bardziej kryjącego, więc raczej odpuszczę ;( Z nowości do ust z Lovely kusi mnie ten nudziakowy odcień ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Podoba mi się to duo a'la Kylie :) W ogóle to nie mogę się doczekać jak pojadę do PL i dorwę się do tych wszystkich cudowności do których nie mam dostępu :)
    Róż Wibo to nie moja bajka :( Ani kolor, ani wykończenie...
    A Ty jak zwykle wyglądasz olśniewająco! <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam mogła byś polecić jesCze jakieś podkłady oliwkowe z drogeri poszukuję takich ?;😃z góry dziekuje

    OdpowiedzUsuń