Oswajanie jesieni pastelami z C-Thru #cthrumakeastatement

czwartek, 20 października 2016 | 15 komentarzy:
Październik to ten moment, gdy z jesienią nie ma już żartów. Letnie sukienki i zwiewne bluzki powędrowały na dno szuflady, bezlitośnie wessane w otchłań worka próżniowego. Robiąc jednak ostatnie porządki w szafie naszła mnie taka refleksja: czy naprawdę tak bezpowrotnie musimy rozstawać się ze wszystkimi oznakami lata i dusić je w szafie przez kilka miesięcy? Mam ten dylemat nie tylko jeśli chodzi o ubrania. W kwestii zapachów tak naprawdę od zawsze konsekwentnie opieram się zasadzie, by wiosną i latem stosować zapachy lekkie i świeże, a jesienią oblewać się intensywnymi, cięższymi aromatami. Wynika to z mojej naturalnej tolerancji zapachowej: te słodkie i mocne wywołują u mnie automatycznie migrenę, więc siłą rzeczy, przez cały okrągły rok sięgam po, teoretycznie zarezerwowane dla lata, świeżaki. Taki też jest zapach Tender Love od C-Thru.

Już pierwszy rzut oka na pastelową, świetlistą i lekką butelkę pozwala spodziewać się równie niezobowiązującego zapachu, i tak też jest w rzeczywistości. W środku znajdziemy aromat gruszki, bergamotki i mandarynki, dopełniony kwiatowo fiołkiem i jaśminem. Całość podbija bursztyn i wanilia, nieznacznie dosładzając kompozycję. W odbiorze zapach jest zdecydowanie lekki i rześki, z gatunku takich, które przywodzą na myśl czystość i energię. Skoro zatem taki pastelowy zapach odpowiada mi nawet jesienią, pomyślałam sobie, że nie inaczej może być z garderobą. Czy naprawdę
musimy żegnać się z miętą, pistacją i wszelkimi odcieniami nude na rzecz obowiązkowych czerni, brązów i granatu?

Ta myśl skłoniła mnie do szybkiego przeglądu własnej szafy i okazało się, że jej zawartość też przeczy typowym jesiennym zasadom. Znalazłam puchaty sweter w odcieniu chłodnej mięty, brudno różowy szalik – nie schowałam też jeszcze ukochanych, białych Conversów, bo w sumie wyposażona w ciepłe skarpety, nadal często je zakładam, zwłaszcza gdy poruszam się głównie samochodem. W wersji za kostkę niektórzy noszą je w sumie cały rok.

Swetrowe znalezisko pokierowało moje myśli dalej – w kierunku manicure. Szybki przegląd lakierów i eureka – te które skazałam na jesienną kwarantannę, okazały się idealnie wpisywać w pastelowy motyw. Sięgnęłam po słodki, cukierkowy róż i błękit typu baby blue. Jasne, pewnie wyglądają najlepiej w duecie z opaloną skórą, ale nawet bladolica (i bladoręka) stwierdziłam, że całkiem mi się to podoba.

róż: Semilac 157 Little Rosie, błękit: Semilac 163 Your Angel

Do czego zmierzam? Jesienna i zimowa garderoba nie musi z góry wtłaczać nas w ciemne i zgaszone odcienie, zwłaszcza, jeśli szczerze za nimi nie przepadamy. Oczywiście, sama posiadam arsenał szarych i czarnych swetrów czy płaszczy, ale wynika to chyba z takiej automatyzacji w podejściu do robienia zakupów na dany sezon. Po moich zapachowych i ubraniowych odkryciach, zaczęłam w sklepach zwracać większą uwagę na jasne i pastelowe kolory. Nagle okazało się, że poza czernią i szarością, można upolować fajny i ciepły płaszcz w różowym odcieniu, zestawić go z błękitnymi boyfriendami i nadal przeżyć mimo urywającej głowę i resztę kończyn temperatury i wiatru. Co więcej, pastele nawzajem bardzo się lubią, i naprawdę polubiłam kombinację szarości, różu i błękitu. W tej kategorii nie ma miejsca na wtopę – te odcienie dobrze się uzupełniają i ubierając się od stóp do głów na tej zasadzie, wszystko fajnie ze sobą gra. Tak, w moim słowniku szary to też pastel. Tak trochę.



Jeśli ten wpis chociaż w niewielkim stopniu natchnął Was do przeglądu garderoby i pokombinowania w tej kwestii, zachęcam Was do zajrzenia na stronę KONKURSU, gdzie znajdziecie fajną aplikację, w której możliwe jest tworzenie stylizacji na bazie różnych elementów- od spodni, przez buty po torebki. Kojarzy mi się to poniekąd z wycinankami sprzed lat, gdzie papierowe bluzki miały takie zaginane paski, dzięki którym można było stroić również papierowe modelki… pamiętacie? Co więcej, dzięki takiej ubierance, możecie od razu wziąć udział w konkursie C-thru, w którym do wygrania jest sukienka swojego projektu od Place for Dress, vouchery na zakupy, najnowszy zapach C-thru, Tender Love oraz płyty Honey. Brzmi dobrze, jeśli mowa o nagrodach za stworzenie prostej stylizacji. 

Mój kolaż przedstawia się następująco, i właśnie w nim odnalazłam chodzący mi po głowie pudrowy płaszcz – skoro mam już szary szalik…




Dajcie znać, co myślicie o pastelach jesienią, podzielcie się swoją stylizacją i życzę Wam powodzenia w walce o fajne, osładzające jesień nagrody. 
Link do konkursu znajduje się tutaj :)


Tradycyjnie zapraszam też do siebie na FB oraz najbardziej intensywny ostatnio INSTAGRAM.
Zapraszam do dyskusji:
  1. lubię w sumie pastele o każdej porze roku, ale zdecydowanie w kolorach brązu, beżu czy jesiennych liści czuję się lepiej o tej porze roku, nie oznacza to jednak że nie nosze pasteli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest coś takiego w jesieni, że odruchowo sięgamy po cieplejsze kolory :) brązy i beże też bardzo lubię.

      Usuń
  2. uwielbiam pastele, dlatego zimą też będę sięgać po nie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to jest takie nawet logiczne - zima: biało, jasno, mroźno - pastele wynikają całkiem naturalnie :D

      Usuń
  3. Uwielbiam Twoje zdjęcia! Te Instagramowe zwłaszcza :) - to tak na marginesie. Ja ostatnio postawiłam na fuksjowy flauszowy płaszcz na jesień - a co ! ;):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Instagram to zwłaszcza w ostatnich miesiącach takie dopieszczone przeze mnie miejsce... :) fuksjowy płaszcz- no to brzmi świetnie, zaczynam przekonywać się do takich rozwiązań. No i hej, bezpieczeństwo pieszego w tych jesiennych ciemnościach w takim płaszczu wzrasta ;)

      Usuń
  4. Zapachy C-Thru kojarzą mi się z czasami gimnazjum i wczesnego liceum :) Całkiem przyjemne mam z nimi wspomnienia.
    A z pasteli nie ma co rezygnować, trzeba tylko odpowiednio dobrać intensywność i barwy :) Mięta jesienią też się da nosić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapachy C-Thru zawsze mocno pachniały alkoholem i kojarzyły mi się z nieprzyjemną "taniochą". Było to co prawda prawie dekadę temu, a od tego czasu nie interesowałam się tymi zapachami, ale opis który przedstawiłaś bardzi mnie kusi :)
    Co do jesieni, mnie bardzo ciagnie do ciemnych, mocnych kolorów. Nie tylko w garderobie, ale i w dodatkach, makijażu, paznokciach. Chociaż mięta i pastele są ponadczasowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ze skrajności w skrajność - albo paraduję opatulona szarością co najwyżej z bordowym szalikiem, albo właśnie - jasne dżinsy, mięta na paznokciach. W sumie ciężko to pomieszać, bo się gryzie. Ja po C-Thru też raczej nie sięgałam, raz czy dwa w czasach gimnazjalnych miałam te wówczas "ekskluzywne perfumy" ;) ale te obecne kolekcje naprawdę są ciekawe. Tender love to przyjemny, delikatny świeżak. Warto, jeśli się takie mgiełkowe zapachy lubi.

      Usuń
  6. Zapachy C-Thru zawsze mocno pachniały alkoholem i kojarzyły mi się z nieprzyjemną "taniochą". Było to co prawda prawie dekadę temu, a od tego czasu nie interesowałam się tymi zapachami, ale opis który przedstawiłaś bardzi mnie kusi :)
    Co do jesieni, mnie bardzo ciagnie do ciemnych, mocnych kolorów. Nie tylko w garderobie, ale i w dodatkach, makijażu, paznokciach. Chociaż mięta i pastele są ponadczasowe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesiennie się zrobiło, a ja poza jesienną depresją staram się utrzymać letnie wspomnienia. Chociaż swoją drogą, to własnie jesień jest moją ulubioną porą roku. Tłumaczę więc sobie, że ten mały dołek to po prostu sprawka nadmiaru obowiązków. Ale kiedyś trzeba się z nimi uporać.

    A przecież uwielbiam deszczowe poranki, chłodne wieczory, ciepłą herbatę i szale, szale... i jeszcze raz szale.

    Przegląd szafy już za mną, ale rewolucja jeszcze nie do końca nadeszła. Staram się wywrócić wszystko do góry nogami i stworzyć mój styl na nowo. Wiem czego poszukuję i robię to małymi kroczkami. Zaczęłam od wymiany swetrów - zostawiłam 3-4 ulubione i poszukuję długiego, różowiutkiego sweterka z dużymi, drewnianymi guzikami. Szary sweterek kupiłam zaledwie wczoraj, ale muszę zrobić małe poprawki przy rękawach.

    Poszukuję też brązowej torebki, eleganckiej, idealnej do nowego płaszczyka.Kształtem podobnej do tej, z Twojego kolażu. Dorwałam za to przeuroczą listonoszkę z Atmosphere, dosłownie za kilka zł w second handzie. Sprawdzi się na uczelni, bo do mojej ulubionej torby ledwo mogę wcisnąć dwa zeszyty, a co dopiero kilka bzdet i komputer.

    Ale ten wpis przypomniał mi, że chyba czas wrócić do jednego z zapachów C-Thru. Zupełnie jednak zapomniałam, który to był... Muszę chyba zajrzeć do Rossmanna i poniuchać kilka wersji. Pamiętam, że używałam tego zapachu jesienną i letnią porą - w obu przypadkach sprawdził się świetnie. Był delikatny, dziewczęcy, ale nieprzesadnie słodki.

    P.S. Cieszę się, że wróciłaś do blogowego zakątka! :) Pewnie nie muszę powtarzać, ale na Twój blog i Agaty cudownie jest zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje słowa to zawsze jak balsam na duszę, haha ;) dzięki! Piątka za tę jesień, bo wszyscy na nią narzekają a ja też naprawdę, szczerze i bez wazeliny po prostu ją lubię, w każdym wydaniu. Przebudowa szafy to poważna sprawa, ja nie porywam się na deklaracje, że moja szafa jest ogarnięta w jakimkolwiek stopniu, ale też dążę do większej konsekwencji - to cudowne gdy nagle wszystko do siebie pasuje, bo jest z jednej bajki. Brązowe torby mogę polecić obecnie w Parfois, są ładne, nietuzinkowe i jakościowo jeszcze nigdy mnie nie zawiodły. Niedawno właśnie widziałam tam torbę typu "na laptopa i inne szpargały", która wyglądała wyjątkowo zgrabnie i nie jak zwyczajny futerał. Także goł! :)

      Usuń
  8. Ja nie robię podziałów na letnie czy jesienne zapachy. To samo tyczy się lakierów do paznokci. Wszystko zależy tylko i wyłącznie tego na co aktualnie mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest podejście, z którym i ja się zgadzam, choć do niedawna intuicyjnie jednak miałam te swoje sezonowe podziały :)

      Usuń
  9. Wchodzę, patrzę na notkę, na Ciebie, na zdjęcia i jedyne co mi przychodzi do głowy to pytanie... Czy Ty musisz być tak idealnie fantastyczna? :D

    OdpowiedzUsuń