Od jakiegoś czasu dużą popularnością cieszą się chińskie pędzle, nazwane przez Martę “Zmalowaną” chińskimi puchaczami. Początkowo dostępne na eBayu i chińskich odpowiednikach serwisów aukcyjnych, pojawiły się teraz w dużych ilościach i na polskim Allegro (odpowiednio drożej). Wciąż są to jednak pędzle, za które płacimy w granicach 50zł za 10 sztuk. Dziś postaram się odpowiedzieć, czy warto wydać i tę kwotę i jak się one mają do popularnych pędzlowych marek.

Moje pędzle, w ilości 10 sztuk zamówiłam na Allegro dokładnie za 42zł. Nie chciało mi się bawić w przesyłkę gdzieś zza granicy i czekać na nie miesiąc czy półtora. Pośród wielu różnych aukcji, skusiłam się na te ze zdjęcia, głównie po prostu ze względu na odpowiadające mi w tym zestawie modele. W zasadzie nie znalazłam takiego setu, który idealnie odpowiadałby moim potrzebom, ale w cenie jednego porządnego pędzla postanowiłam zaryzykować,  nawet gdyby przydać miała mi się tylko ich część.
Mój zestaw to komplet 5 sztuk do makijażu oczu i 5 do twarzy. Znajdują się tu dwa typowe flat topy, płaski i lekko ścięty (w rodzaju Hakuro H50), dwa podobne pędzle o bardziej wypukłym kształcie włosia, jeden stożkowy i 5 mniejszych sztuk do oczu: i tu w rodzaju flat top, jeden kulkowy i kilka o niezidentyfikowanych bliżej kształtach ;). 

Pierwsze wrażenie – pędzle na pierwszy rzut oka są naprawdę estetyczne, uchwyty są wykonane z dobrej jakości czarnego, matowego tworzywa, skuwki to już cieńsza, pozłacana blaszka, nie tak porządnie wykonana (gdzieniegdzie nie przylega idealnie do trzonka). Nic tu jednak nie wypada i nie chwieje się. Włosie – tu już jest różnie w zależności od konkretnego pędzla. Flat topy i ogólnie pędzle do twarzy zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie – włosie jest odpowiednio zbite, ale miękkie i sprężyste, produkty ładnie nakładają się na pędzel i dobrze transferują na twarz. Aplikacja jest szybka i dokładna. Po kilku myciach stwierdzam, że żaden włosek z nich nie wyleciał, schną szybko i nie tracą kształtu.

Odkąd wpadły w moje ręce, używam ich codziennie, odkładając na bok moje pędzle Hakuro, EcoTools czy Beauty Blender. Pędzle o skośnie ściętym włosiu bardzo dobrze sprawdzają się do aplikacji brązera – robią ładną, wyraźną linię, która łatwo się potem rozciera. Najmniej przypadł mi do gustu stożkowy, zbity pędzel – jest dość sztywny, i nie nadaje się za bardzo do produktów sypkich, różów czy brązera, ale np. do aplikacji korektora pod oczy, żeby ładnie go rozetrzeć – owszem, bo bez dziabnięcia się w oko można nim dokładnie wklepać produkt pod samą dolną powiekę.
Jeśli chodzi o pędzle do oczu, to nie chcę oceniać ich zbyt surowo, bo przez ostatnie zapalenie jednej z powiek, maluję je wyjątkowo oszczędnie. Żeby jednak zniwelować wrażenie opuchnięcia, nakładam jasny cień i rozświetlacz w centralnej części, a załamanie podkreślam ciepłym brązem. Większość z tych pędzli bardzo dobrze radzi sobie w tej roli – porządnie blendują, pozostawiając estetyczną, rozmytą linię i nie ciapią kosmetykiem po całej powiece. Jeden z pędzli, kulkowy, jest bardzo zbity i dość sztywny – podkreślam nim dolną powiekę w zewnętrznym kąciku i do precyzyjnego naniesienia tam koloru też nieźle się sprawdza, choć może być trochę zbyt kłujący.
Lekko skośne pędzle spośród tych do oczu nadają się także do aplikacji rozświetlacza na szczyty kości policzkowych – jeśli zależy Wam na precyzyjnym nałożeniu kosmetyku, który nie rozleje się między oczy a policzki, to ich kształt fajnie się tu sprawdzi.
Moja ocena? Niestety, nie wpadły w moje ręce pędzle Zoeva czy Hakuhodo, więc do narzędzi tego kalibru nie będę ich porównywać – i myślę, że w takim starciu raczej by przegrały. Jeśli jednak nie chcecie wydawać dużej kwoty na pędzle, a jednak oczekujecie że spełnią swoje zadanie – to allegrowe puchacze mogę szczerze polecić. Po około 2 tygodniach użytkowania na pewno dobrze się sprawdzają do podkładów płynnych, mineralnych, pudrów, róży i brązerów, dają też radę w podstawowym makijażu oczu. Za kwotę +-50zł uważam je za dobrą inwestycję- możecie ich z powodzeniem używać, a w międzyczasie odkładać na wymarzone pędzle z górnej półki :).
Miałyście do czynienia z chińskimi pędzlami? Polecacie konkretne zestawy, widzicie podobieństwa do produktów markowych – Zoeva, Sigma i podobnych?