Mimo, że trwają wakacje, to dla mnie ostatnie tygodnie były gorące nie tylko ze względu na temperaturę. Przeciągający się remont i masa spraw spowodowały, że gdy zerknęłam w kalendarz i zobaczyłam dziś, że już druga połowa sierpnia, zanotowałam lekki opad szczęki ;). Czas pędzi niesamowicie, a najlepsze kalendarium zdarzeń stanowi chyba mój Instagram, więc dziś szybki mix zdjęć z ostatnich tygodni, a po więcej na bieżąco zapraszam do źródła :).

1.Tematem przewodnim sierpnia jest zdecydowanie przyjemniejsza część remontu, czyli po etapie brudu i kurzu – zakupy i dodatki. Nie była to jakaś ekstremalna rewolucja wnętrzarska, ale mieszkanie przeszło znaczną wizualną metamorfozę – więcej pokażę Wam, wraz z efektem przed/po gdy w końcu dopnę wszystko na ostatni guzik. Tymczasem podgląd na dywan, do którego podchodziłam już ze sto razy w Ikei, i w końcu kupiłam (wygląda super, ale jak szalony chwyta wszelkie paprochy i drobiny, które normalnie były jakoś niewidoczne ;). 
2. Na wielkiej, pustej szarej ścianie wylądowały w końcu półki z ramkami – bezpieczniejsza opcja dla osób, które średnio raz na miesiąc czuję potrzebę coś zmienić, przestawić i przearanżować.

3. Nieodzowny element w zabiegane dni, kiedy śpi się kilka godzin na dmuchanym materacu – kawa. U mnie w czerni i bieli, z promocyjnego ekspresu na którym zarobiłam 40zł (jeśli śledzicie mnie na Facebooku, wiecie jak to możliwe :).
4. Minionkowe lampki nocne – skoro już szukam żółtych dodatków, to uśmiechnięty Bob jest chyba uzasadnionym nabytkiem? W końcu nie kupiłam ;).
5. I jeszcze w kwestii lamp i dekoracji: ta fotka ażurowej lampy z Leroy Merlin wywołała falę pytań o to skąd, co i za ile. Ten piękny efekt, jaki daje światło i ten klosz mnie też urzekły, jednak niestety lampa kosztuje aż około 200zł, więc jej nie kupiłam. Knuję jednak, że z pomocą tych słynnych osłonek z Ikea i osobnej podstawki, możnaby osiągnąć podobny efekt. Może pobawię się w jakieś DIY?

6. Selfie do lusterka… czasem po prostu musi być ;). Tu akurat usprawiedliwiłam sama siebie – udało mi się ładnie i w miarę równo wyblendować cienie! 
7. Pizzowa koszulka – kadr ze Snapchata, w który ostatnio wkręcam się coraz bardziej. Jest w tym jakiś ekshibicjonizm, ale chyba pozytywny w porównaniu z Instagramem, bo kadry są bardziej spontaniczne, nieprzemielone przez tysiąc filtrów i takie… życiowe. Znajdziecie mnie tam pod nazwą “miskejt”.

8. Krem BB ze Skin79 – produkt, który ciągle testuję, choć przez opaloną cerę stosuję raczej mieszając z podkładem, a na recenzję przyjdzie czas – jednak opakowanie tak mnie urzekło, że cyknęłam mu tę fotkę. Znacie? Lubicie?
9. Faza na biel i czerń skutecznie przeniosła się też do mojej szafy – pasiasta spódnica pochodzi z Sinsay, i nie nosiłam jej całe lato, dopiero ostatnio ją wygrzebałam. Oczywiście, w ten sam dzień zaczęło lać i temperatura spadła z 30 do 17 stopni… ;).

Z mojego foto podsumowania ostatnich tygodni jednoznacznie wyłania się monotemat remontu i spraw wnętrzarskich – ale powoli wracam już do równowagi i mam nadzieję, że blog też odżyje bardziej kosmetycznie. Dajcie znać, czy też tak skrupulatnie dokumentujecie wszystko na Insta albo Snapie 😉

Instagram – KLIK
Snapchat – miskejt