Regularnie, podświadomie tworzę w głowie listy: niekoniecznie listy zakupów, bo te natychmiast po przekroczeniu progu marketu zapominam i muszę mieć spisane w telefonie czy na kartce, ale wishlisty – to już owszem. Ilekroć opuszczam Empik, zrobię rundkę po Pintereście lub odwiedzę Home&You – coś wskakuje do zestawienia. Jestem całkowicie nieodporna na pewne typowe produkty, które mogę kupować i nigdy nie mieć ich dość. Dzisiejsza wishlista składa się w zasadzie głównie z takich pewniaków, ale przypadkiem wkradło się do niej trochę koloru różowego złota, więc motywem przewodnim został właśnie rose gold. No to do konkretów: co chodzi za mną w ostatnim czasie, co planuję zakupić (lub dostać, wkrótce święta ;)?


1. Love, style, life Garance Doré

Czyli książka, której od kilku tygodni wszędzie jest pełno. W ostatnim czasie w ogóle intensywnie zaatakowały nas premiery książek tego typu – czyli luźnych, trochę w stylu albumów, a co ciekawsze- autorstwa blogerów, youtuberów i wszelkiego rodzaju twórców innych od klasycznych pisarzy. Przyznam, że nie pociąga mnie specjalnie książka Kasi Tusk czy Ewy Red Lipstick Monster – mam nieodparte wrażenie, że będąc ich czytelniczką i widzką książka nie wzbogaci mojego życia jakoś specjalnie. W przypadku Garance jest inaczej, zresztą książka jest małym dziełem sztuki sama w sobie – pięknie wydana, bogata w ilustracje autorstwa Garance, która zresztą jest fascynującą postacią poprzez swoje doświadczenie i życiorys. Myślę, że to ciekawa lektura, cieszący oko gadżet i coś, co dobrze wygląda na półce z książkami. Prawdopodobieństwo zakupu: bardzo duże ;). Kosztuje około 41zł, znajdziecie w Empiku, Matrasie itp.

2. Świąteczna lampa STRÅLA, Ikea

Klasyczne, przedświąteczne szaleństwo w zakresie dekoracji i dodatków ogarnęło mnie już w listopadzie, kiedy wraz z początkiem miesiąca wkroczyłam do Ikei i zobaczyłam coroczną iluminację złożoną z tych gwiazd. Występują w różnych kombinacjach – białe, srebrne i miedziane, wszystkie wykonane z papieru, wiszące lub stojące. Niestety, są dość spore (85cm) i trzeba mieć na nie przewidziany większy margines przestrzeni, ale są naprawdę piękne i co ważne, w eleganckim stylu nadają wnętrzu charakter i nastrój świąt. Gwiazda ze zdjęcia kosztuje 39,99zł i znajdziecie ją oczywiście w Ikei. Plus za to, że można ją wygodnie złożyć i przechowywać poza okresem zimowym – idealne, gdy zdacie sobie sprawę ile poduszek, lampek i innych gadżetów zgromadziłyście przed świętami ;).

3. Koszula w kratę

Ta ze zdjęcia pochodzi ze Stradivariusa, ale dosłownie w dniu kiedy stworzyłam wishlistę, natknęłam się na jeszcze ładniejszą w Bershce (o taką), jednak generalnie zasada jest taka: jeśli nie wiesz, co masz włożyć, włóż koszulę w kratę. Uwielbiam je nosić przez okrągły rok – pasują do dżinsów, conversów, botków na obcasie; te dłuższe, puszczone luźno do wąskich spodni lub zahaczone o pasek czy przewiązane w supeł i zawieszone w talii. Jakoś w okolicy świąt czerwony kolor wyraźnie wysuwa się na prowadzenie, ale podobają mi się też w odcieniach khaki – to chyba mój drugi ulubiony kolor sezonu.

4. Prosty, pozłacany łańcuszek, tzw. celebrytka

Ten tutaj to łańcuszek z YES, jednak podobny model znajdziecie niemal wszędzie – również online, a przedział cenowy jest… mocno zróżnicowany. W każdym razie, noszę bardzo mało biżuterii, głównie minimalistyczne kolczyki i coś na szyję właśnie, a taki łańcuszek wydaje mi się idealnym detalem, który pasuje do wszystkiego. Muszę przejść się do salonu YES i obejrzeć go stacjonarnie, bo tańsze odpowiedniki niższej jakości bardzo nieciekawie szarzeją w niedługim czasie. 

5. Kubek Home&You

Temat kubków to temat rzeka, jednak to właśnie w Home&You w ostatnim czasie urzekło mnie ich najwięcej. Kolekcja świąteczna, czyli renifery, pingwiny i muffinki kuszą ilekroć znajdę się w pobliżu tego sklepu, jednak poza jednym egzemplarzem staram się oprzeć pokusie zgromadzenia tony okazjonalnych gadżetów, z którymi nie wiem co zrobić przez pozostałą część roku. Ten srebrny kubek jest jednocześnie w klimacie, a zarazem na tyle uniwersalny, że da radę nie tylko w święta. No i jest wyjątkowo ozdobny, a do tego – ogromny, jego pojemność jest zdecydowanie większa niż standardowa. Cena to około 25zł, jeśli dobrze pamiętam.

6. Kulki rozświetlające Wibo – zapowiedź

Chyba oczywiste jest, do jakiego kultowego kosmetyku nawiązują – Wibo ewidentnie próbuje swoich sił w dorównaniu słynnym meteorytom Guerlain. Produktu jeszcze nie ma w drogeriach, jednak powinien pojawić się niebawem, a znając przedział cenowy raczej się na niego skuszę. Oryginalne meteoryty to dla mnie wydatek z kategorii “rozsądek twierdzi, że są zbędne” więc nigdy nie wpadły w moje ręce, ale Wibo w ostatnim czasie daje radę – nie tylko pod względem jakości, ale designu swoich kosmetyków, może się więc okazać że będzie to godny zamiennik. Biorąc pod uwagę, jakim hitem okazały się drogeryjne rozświetlacze – właśnie Wibo czy mySecret, nie zdziwię się jeśli będzie to kolejny przykład porządnego, budżetowego produktu. Wibo – czekam!

7. Zamszowe botki Pier One

No dobra, z butów chyba nie muszę się nikomu tłumaczyć – jeśli wpadną w oko, to nie ma znaczenia czy mamy w szafie już 3 podobne modele: te są po prostu potrzebne i już. Botki z Pier One spodobały mi się na Zalando, występują w trzech kolorach (szary, jak na zdjęciu, beżowy i czarny) i wydają mi się być po prostu idealne. To też rodzaj butów, które ja noszę przez większość roku: wiosną, jesienią, czasem zimą jeśli poruszam się samochodem. Pasują do spódnicy i czarnych rajstop, wąskich dżinsów, na codzień i do nieco bardziej eleganckiej stylizacji, a wygodny obcas sprawia że nie ma problemu w kwestii wygody. Większość moich butów (ok, 99%) jest… w kolorze czarnym, tym bardziej tłumaczę sobie, że zakup szarych butów to wręcz kwestia rozsądku – w końcu przełamałabym tę passę. Ich cena to 239zł, znajdziecie je tutaj.

8. Nowy telefon – iphone 6

To, przyznaję, typ z listy niezupełnie niezbędny, ale… od czego są wishlisty. Od dwóch lat mam piątkę, i nie należę do osób, które wymieniają telefon na nowszy model w dniu jego premiery. Zwłaszcza w przypadku Apple mam wrażenie, że kolejne modele nie wnoszą aż tak wiele, zwłaszcza w przypadku wersji s, czyli 5-5s, 6-6s; w przypadku przeskoku o cały model zmienia się przynajmniej wygląd. Moja poczciwa piątka to już jednak 3 generacje do tyłu, i dokucza mi zwłaszcza niewielka pojemność. Jeśli uda mi się coś rozsądnego zrobić z obecnym modelem, będę mieć na uwadze szóstkę. Celowo pomijam najnowszy model, bo jest droższy, a w moim odczuciu – nie na tyle rewolucyjny w kwestii funkcji, by za niego dopłacać. Pozostaję jednak wierna Apple, bo faktem jest, że odkąd kupiłam pierwszego iphone’a, odczuwam podyktowany funkcjonalnością, wygodą i niezawodnością związek z marką, którego nie zamierzam póki co zrywać ;).
________
To by było na tyle, jeśli chodzi o moją obecną chciejlistę. Dajcie znać, czy wpadło Wam w oko coś z zestawienia, i czy same tworzycie podobne?