Zdaję sobie sprawę z faktu, że przełom maja i czerwca to nie grudzień, gdy słowo prezent przewija się w każdej możliwej odmianie, niemniej jednak dumna ze swojej koncepcji podarunku z pewnej dwojakiej okazji – stwierdziłam, że muszę się z Wami podzielić moją koncepcją na designerski prezent. Zapraszam na pierwszą odsłonę plakatów od Złote Plakaty, albo innymi słowy – o tym, jak przygotować współczesną laurkę – na przykład dla Mamy, która z pewnością ją zachwyci.

Żeby nakreślić sytuację i wyjaśnić kompilację akurat takich dwóch plakatów – musimy cofnąć się do kwietnia. To właśnie wtedy w mojej głowie, pewnego niepozornego poranka, jak skurcz w łokciu po huknięciu w kant blatu zaświtała myśl, że lada moment bliska mi osoba obchodzić będzie okrągłe, bo 50 urodziny. Powiem wam, że sprawić prezent osobie w podobnym do siebie wieku jest prościej: mniej więcej wiem, co lubią moje znajome, wiem skąd wytrzasnąć dmuchanego flaminga albo porządny zestaw pielęgnacyjny do takiej a takiej cery, jednak gdy w grę wchodzą poważniejsze okazje i chodzi o prezent zarówno na poziomie, jak i w pewien sposób pamiątkowy – zaczynają się schody. Dlaczego? Mimo, że uwielbiam dawać prezenty, miewam z nimi kilka podstawowych problemów. Sama nie lubię, gdy prezent który dostaję należy do gatunku typu “złapany biegiem w supermarkecie” (ah, te świąteczne sety pielęgnacyjne Nivea!) czy też przeciwnie – są aż zbyt pretensjonalne i efekciarskie: tu temat poznałam bliżej, gdy zorientowałam się że z okazji 50 urodzin głównie do dyspozycji mam misternie rzeźbione kielichy lub papierowe księgi pamiątkowe. Jak na mój gust, trochę słabo, zwłaszcza że osoba dla której poszukiwałam prezentu, to nowoczesna kobieta, ze świetnym poczuciem estetyki, która śmiga w najnowszym modelu New Balance i ma w szafie lepsze ciuchy niż ja sama. Na szczęście w pewnym momencie coś po prostu kliknęło w mojej głowie – a ja kliknęłam na złoteplakaty.pl.

złote plakaty

Jeśli mnie znacie, to wiecie, że dodatki do wnętrz to jedna z tych rzeczy, na widok których szybciej bije mi serce. Czuję ten temat bardziej, niż biżuterię czy jakiekolwiek inne, typowo babskie akcesoria. Po wejściu na stronę, przez dłuższy czas nie byłam kompletnie w stanie zdecydować się, czego dokładnie szukam, ale wiedziałam, że to tam znajdę. Uwielbiam rzeczy, które mają w sobie cząstkę czegoś indywidualnego, naszego własnego, co w jakiś sposób przemyca, że coś o obdarowanej osobie wiemy – nawet detal, który z pozoru nie jest niczym specyficznym. Chociaż w oko wpadło mi od razu mniej więcej 10 wzorów, postanowiłam poszukać czegoś a) spójnego b) trochę sentymentalnego, bo okazja jednak okrągła c) osobistego – z elementem personalizacji.

złote plakaty

Jak widzicie na zdjęciach, postawiłam na duet dwóch plakatów w jednolitym rozmiarze i spójnej tonacji. Pierwszy plakat to gotowy wzór na białym tle, ale jego siła tkwi po pierwsze w słowach, jakie przedstawia, i po drugie – w pozłacanych, błyszczących literach jakimi są napisane. Odnośnie cytatu, jaki wybrałam, dawałam wam znać na Facebooku i Instagramie: chociaż na codzień średnio przemawiają do mnie takie sentencje, ta w jakiś sposób zapadła mi w pamięć i wkrótce później okazała się być mi jeszcze bardziej bliska. Trzeba przyznać, że oprawione w ten sposób słowa, nawet gdyby przedstawiały przepis na zupę pomidorową – wyglądają po prostu stylowo. Złota, subtelna ramka dodaje im wiele klasy. Postawiłam na wersję klasycznie złotą, choć do wyboru mamy jeszcze czerń, srebro czy różowe złoto (wyjątkowo pięknie wygląda w zestawieniu z czarnym tłem!).

Drugi plakat to już ten, w przypadku którego zależało mi na elemencie personalizacji. Wybrałam wzór serca z wytłoczonym imieniem, dorzuciłam jeszcze datę okrągłych urodzin. Tutaj właśnie zdecydowałam się na czarne, matowe tło, które dodaje całości szyku i głębi.

złote plakaty inspiracje

złote plakaty

Na zdjęciach możecie zobaczyć plakaty już w swoim docelowym środowisku – czyli w salonie jubilatki. Przyznacie, że ceglane ściany i ciepłe, drewniane meble stanowią idealne tło dla plakatów, a one same wyglądają elegancko i na czym mi zależało – w ogóle nie są obciachowe. Stąd moje nawiązanie do laurki: czasem dostajemy prezenty, które wprawdzie są urokliwe i wiemy, że niosą za sobą pozytywne emocje, ale chcąc je eksponować – powstaje nam nie do końca estetyczna wystawka. Sama przez całe lata wycierałam kurz z ceramicznych słoników na szczęście i tego typu rzeczy. Chociaż każdy, nawet najmniejszy prezent cieszy – patrząc na plakaty wiem, że w tym wypadku udało się połączyć estetyczne z… pomysłem prosto z serca.

Ta koncepcja tak mi się podoba, że z pewnością jeszcze ten patent wykorzystam, a plakaty zagoszczą jako prezent w jeszcze kilku sytuacjach (jestem chrzestną na pierwszej komunii, moja Mama ma w czerwcu urodziny). Sama też w końcu zdecydowałam się na dekoracyjną kompozycję z plakatami, pozostaje mi więc zapytać Was – jak Wam podoba się styl i pomysł na prezentowe plakaty, czy podobnie jak mnie urzekła Was prostota ale i mnogość wyboru w tej kwestii (różowe złoto i czarny, heloł!) i czy macie pomysł, na jaką okazję mogą jeszcze okazać się strzałem w dziesiątkę?

Dajcie znać!