Dziś niekosmetycznie, ale również w temacie, który wiele z Was interesuje. Wiem o tym, bo dostaję od Was pytania na Instagramie, często też w komentarzach dopytujecie, czym robię zdjęcia i jak je edytuję. Bo właśnie o zdjęciach dziś będzie – nie przypadkowo, bo w ramach wspólnej inicjatywy podjętej wraz z Agwer, Alą, Agatą. Cieszę się, że mnie zaprosiły do tego wpisu, mimo że moje imię nie zaczyna się na A ;). Tak więc we czwórkę zabrałyśmy się za przygotowanie wpisów, każda swoim okiem, na temat naszych patentów i przemyśleń apropo dodatków do zdjęć. Odsyłam Was od razu po kolei do każdej z dziewczyn, bo znajdziecie tam temat ujęty właśnie z ich perspektywy. To co? Ciekawe? Zaczynamy.

Przede wszystkim, dlaczego taki temat? Wiele z Was, prowadząc czy to blogi, czy swoje kanały na Instagramie, chce by treści pojawiające się na nich były spójne i estetyczne. Nawet posiadaczki zwykłych, prywatnych profili często chcą aby były to po prostu ładne i dopracowane miejsca. Nie ma w tym nic dziwnego – współczesny Internet wystawia nas na niezłą próbę pod tym względem. Sama mam wrażenie, że żyjemy w mocno wyidealizowanym i wystylizowanym świecie instapiękna. Oczywiście, dokładam do tego swoje trzy grosze, jednak mam nadzieję że moje porady i wskazówki pozwolą Wam w racjonalny sposób podciągnąć swoje zdjęcia, a nie od razu… fotoszopować całe swoje życie do kompletu :). Nie przedłużając, przechodzę do rzeczy, a więc…

Jak robić ładne zdjęcia na Instagram?

Zdecydowanie nie czuję się w tej materii ekspertem, ale gdybym miała w punktach zaznaczyć zasady, których się trzymam, byłyby następujące:

1. Nic na siłę – mniej znaczy więcej

Uwielbiam dodatki do zdjęć i kolekcjonuję je w nieprzywoitych ilościach, ale już do zdjęć – nie używam ich w hurtowej ilości. Przemyślana kompozycja, odrobina dekoracji i urozmaicenia nie są równoważne z chaotycznym wrzuceniem w kadr wszystkiego naraz. Pomyślcie, co koresponduje z tematem zdjęcia, co jest jego bohaterem i nie zagracajcie zdjęcia bez ładu i składu.

2. Jasno – czy to jasne? Kwestia tła.

Ta zasada łączy się z kwestią techniczną, ale kluczową. Nawet najlepsza kompozycja nie będzie przyjazna w odbiorze, jeśli zdjęcie będzie ciemne. Ciemne, przykurzone, jakby za mgłą. Jasne, są zdjęcia których klimat narzuca ciemniejsze tony, jednak w znakomitej większości jasne i przejrzyste zdjęcia są optymalne. Zwłaszcza, gdy mówimy o fotach kosmetyków, przedmiotów, kawy i tak dalej. Spójrzcie na polajkowane przez siebie zdjęcia na Instagramie, a z pewnością zobaczycie właśnie ten typ jako najczęstszy. Jasne i wyraźne zdjęcia to zasługa kilku czynników. W przypadku dodatków, kluczowe będzie jasne tło – czy to blat stołu, biurka, parapet, czy też służący w tej roli kocyk albo sweter. Bądźcie kreatywne – nawet jeśli w waszym mieszkaniu nie ma zgodnej z trendami bielonej, drewnianej podłogi, nic nie szkodzi. Tak jak napisałam wcześniej – czasem kawałek gazety lub okleiny może zdziałać cuda. Odpowiednio wykadrowany, nie zdradzi, że tuż obok rozgrywają się dantejskie sceny w postaci sterty prania czy zabawek kota. Tutaj patentem może być kawałek paneli złączonych ze sobą, lub duża płytka. Ja mam naprawdę ciemne mieszkanie, nad oknami zwisają mi balkony sąsiadów, a moja podłoga tuż przy oknie – czyli najlepsze miejsce do zdjęć – niestety przypadła na okres, gdy modne były egzotyczne drewna typu wenge. Dlatego w większości korzystam z blatu od małego stolika LACK, na którym goszczą koce, swetry, czasopisma, tacki, poduszki… nie dość, że “robią” jasny kolor, to jeszcze dzięki teksturom i trójwymiarowości, pozwalają ładnie wyeksponować fotografowany przedmiot.

3. Kubki, tace, podkładki, pudełka

U mnie przedmiotami dekoracyjnymi, które najlepiej budują pewien klimat i wrażenie kontrolowanego nieładu są właśnie rozmaite kubki (mieszczące w sobie zwykle kawę lub herbatę), tace – drewniane, metalowe czy lusterkowe, oraz podkładki stołowe. Sznurkowe, drukowane w liście monstery, metaliczne – w zależności od wielkości kadru, można z ich pomocą całkowicie oszukać odbiorcę i stworzyć pożądany klimat. Moja drewniana tacka w połączeniu z orzechami włoskimi i kawałkiem sznurka przyczyniła się do osiągnięcia najlepszego wyniku spośród zdjęć na Instagramie. Zwykłe zdjęcie kubków stało się dzięki niej ciepłe, rustykalne, przytulne.

4. Miksuj i łącz, ale nie przesadzaj

Warto trzymać się ograniczonej palety kolorów. U mnie bazą jest zwykle biel, szarość, beż, które wzmacniam mocniejszymi akcentami czerni czy złota. Najlepiej wyglądają zdjęcia, które są w miarę spójne i nawet jeśli wiele się na nich dzieje, to niech przynajmniej dzieje się w granicach przyzwoitości. Warstwy i spora ilość elementów wyglądają fajnie, przykuwają wzrok i ładnie się prezentują, ale tylko gdy są z jednej bajki. Przykład – sweter, notes, kolczyki i butelka perfum są ok, ale już dodatkowy długopis, sztuczny kwiatek i doniczka mogą być tym jednym mostem za daleko.

5. Naturalnie, że… naturalnie

Tutaj bardzo dosłownie: naturalne dodatki zwykle są pewniejsze niż te sztuczne. Prawdziwe zielone rośliny, drewno, sznurek, liście, suszona gipsówka, jesienią dorodny wrzos – zwykle dodają lekkości i urody zdjęciom. Sztuczne kwiatki – o ile nie są rozmydlonym pierwszym planem lub tłem – nie świadczą o najlepszym guście i klimacie. Ja zwykle wybieram bukiet tulipanów z Biedronki, czy właśnie niedrogą gipsówkę, bo to one na zdjęciu prezentują się dużo lepiej. Są wyjątki – sama posiadam w swoich zbiorach ogromniasty liść monstery z IKEA, ale z takimi dodatkami trzeba uważać i stosować je w przemyślanych kompozycjach, nie udając, że są czymś innym, niż w rzeczywistości. Odnośnie tej naturalności, to w mojej opinii warto też nie przesadzać z całą stylizacją zdjęcia. Wiecie, dla mnie już sama filiżanka kawy w pościeli jest trochę na wyrost, ale jeszcze graniczy z rzeczywistością. Gdy widzę z kolei stertę liści, sznur lampek i niby-niedbale rozrzucone gazety, a do tego podpis “Good morning!” to naprawdę uśmiecham się pod nosem myśląc, że trzeba być chyba leśną nimfą, aby tak rozpoczynać dzień. Keep it real, girl.

6. Światła, światełka

Zwłaszcza w obecnym, przedświątecznym okresie, nic tak nie robi klimatu jak odpowiednie światło, ale i efekty świetlne występujące dodatkowo. Efekt bokeh który uzyskacie odpalając w tle choinkowe lampki czy miękkie światło bijące od metalowego łańcucha z Pepco to proste i niewymuszone sposoby na ocieplenie klimatu zdjęcia.

7. Gazety, czasopisma, książki

Zwłaszcza cykając zdjęcia kosmetyków, lubię w roli tła korzystać z rozmaitych gazet czy książek. Ba, prenumeruję nawet ELLE częściowo w tym celu. Wiadomo, estetyczna sesja zdjęciowa plus fotografowany obiekt to wartość dodana do zdjęcia i potrafi dodać mu wiele klasy. Ważna sprawa jest taka, by z głową dobierać stronę na której otwieracie gazetę – bo to nie sztuka dla sztuki. Uśmiechnięta twarz modelki lub chwytliwy tytuł artykułu który nawiązuje do zdjęcia będzie super, ale uważajcie na sytuację, w której przypadkiem bohaterem drugiego planu stanie się maść na hemoroidy czy artykuł o kredytach hipotecznych. To zresztą nic innego, jak zasada spójności i staranności, obecna na każdym etapie robienia fajnego zdjęcia.

8. Wszystkie zwierzaki nasze są

Nie zrozumcie mnie źle – nie traktuję zwierząt przedmiotowo, ba, przeciwnie. Jeśli jednak macie pod ręką psa lub kota, uwierzcie mi – potrafią “zrobić” całe zdjęcie swoją obecnością. Czasem to właśnie kawałek futra gdzieś w tle lub pacająca łapka jest tym, co dodaje humoru i charakteru na zdjęciu. Jeśli więc przy zdjęciach kręci się koło Was kot lub pies – zachęcam do wkomponowania ich w kadr. U mnie Piesława zawsze pierwsza melduje się do zdjęć, gdy w grę wchodzi białe futerko z IKEA – nie przepuści, jeśli się na nim nie ułoży ;).

Uff, nie mam już więcej zasad, które byłabym w stanie podciągnąć pod swoje działania i ubrać je w słowa. To, co wymieniłam, to takie najbardziej kluczowe wskazówki, których możecie się trzymać. Co jest ważne – zawsze przecierajcie obiektyw, jeśli robicie zdjęcia telefonem, dbajcie o to, by eksponaty do zdjęć były czyste i wypucowane, a światło – korzystne. To najważniejsza sprawa. Jeśli robicie zdjęcia, a ciągle nie jesteście z nich zadowolone – po prostu się inspirujcie. Ja przeglądając Instagram używam opcji “Zapisz w kolekcji” i odhaczam sobie piękne zdjęcia, na które się natknę. Przeglądając je później w kolekcji często widzę, co najczęściej się powtarza i jaki schemat z tego wychodzi, a to już dla mnie prosta wskazówka odnośnie tego, czego sama szukam.

Na koniec, moje ulubione sklepy w których w 9/10 przypadków znajduję zawsze coś fajnego, co mogę zgarnąć i zastosować jako dekorację w mieszkaniu i do zdjęć – KIK, Pepco, Nanu Nana, H&M Home, Jysk, TK Maxx, Netto.

Jeśli macie do mnie jakieś pytania w związku z tym tematem – piszcie w komentarzach. Mam nadzieję, że odrobinę niektórym z Was pomogłam, odsyłam również do dziewczyn gdzie ciąg dalszy tego typu porad – o tu: Agwer, Ala, Agata. Miłego cykania!