Ledwo opadł kurz po premierze intensywnie lśniącej kolekcji Platinum KLIK, a już z przyjemnością mogę pokazać Wam kolejną nowość – skierowaną do miłośniczek bardziej stonowanych kombinacji kolorystycznych. Najnowsza, zaskakująca linia zaledwie sześciu odcieni stworzonych przez Margaret to pomimo ogromu debiutujących ostatnio kolorów, naprawdę coś nowego – i ja odnalazłam tu swój kolor absolutny. Koniecznie zobaczcie, jak prezentuje się cała gromadka.

Legendary Six: lakiery stworzone przez Margaret

Jak głosi tytuł – sześć nowych odcieni powstało z inspiracji Margaret, która jak sama przyznaje – chciała odzwierciedlić nimi blichtr czerwonego dywanu, ale jednocześnie wyrazić trochę marzycielski, fantazyjny klimat jaki towarzyszy jej na codzień i w twórczości. Odcienie są eleganckie, trochę przewrotne, nieoczywiste. Uzupełnia je jeden z odcieni z regularnej oferty Semilac, czyli 088 Blue Ink – który ma zepchnąć na boczne tory klasyczną czerń. Jak dla mnie – bardzo realna wróżba! Spójrzcie same, jak prezentują się kolory.

Semilac Legendary Six

528 Orange: to właśnie ta nieoczywistość w kolekcji, jest to bowiem intensywna, choć nie neonowa, nasycona pomarańcza
529 Beige: ciepły, kremowy beż w odcieniu swetra z wielbłądziej wełny

527 Burgundy: bordo zmieszane z brązem w wytworny, burgundowy koktajl

525 Navy Grey:  gołębia szarość z kroplą szlachetnego grafitu

526 Teal: idealny odcień morskiej toni – nie zielony, nie turkusowy – szmaragdowy

088 Blue Ink: nasycony, atramentowy granat

Semilac Legendary Six

Formuła i krycie nowych lakierów z kolekcji Legendary Six

Jeśli chodzi o formułę czy wykończenie lakierów, wszystkie są pozbawione jakichkolwiek drobin, aplikują się bezproblemowo i kryją bardzo dobrze. Jedynie 088 Blue Ink ze względu na swój specyficzny odcień, może wymagać trzech warstw aby uzyskać pełnię głębi tego koloru i na dłuższej płytce nie prześwitywać w żaden sposób. Mój absolutny faworyt, czyli odcień 526 Teal to coś, czego długo wśród lakierów hybrydowych szukałam. Większość osób, które znam, nie do końca komfortowo czuje się ani w niebieskich, ani w zielonych paznokciach. Teal to ultraelegancki szmaragd, przepiękna wariacja na temat morskiej zieleni z kroplą czystego turkusu, która od razu wylądowała na moich paznokciach. To odcień, który robi wielkie wrażenie solo, ale polubi się też z brokatowymi dodatkami – na przykład z białym złotem z linii Platinum KLIK. W ogóle legendarna szóstka ma zadatki na udane duety – klasyczne bordo czy ciepły beż aż proszą się o to, by je ozłocić lub pokryć którymś z odświętnych pyłków. Kombinacji macie tu nieskończenie wiele. Ja pokusiłam się o prosty, ale efektowny w mojej opinii zabieg – czyli zanurzenie nasady płytki właśnie w złotkach z kolekcji Platinum. Daje to wrażenie rozsypanego na paznokciach pyłu, a z uwagi na szaloną pigmentację i nasycenie drobin – naprawdę się wyróżnia.

W roli złotka 260 Light Gold, 255 Silver i 261 Yellow Gold.

Semilac Legendary Six

Jak Wam się podobają nowe odcienie? Czy takie iście jesienne zestawienie  ma szansę znaleźć się w liście do świętego Mikołaja? Serdecznie polecam Wam bliższe spotkanie nie tylko z odcieniem Teal, ale także wszelkie wariacje z tą szóstką – jest wyjątkowo udana.