Choć czerwień na paznokciach to bezsprzeczna klasyka, nie zawsze chcemy po nią sięgać. Sama zdecydowanie częściej wybieram wszelkie odcienie różu czy bordo, są jakieś mniej kategoryczne i oczywiste. Zwłaszcza jesienią wszelkie śliwki, burgundy i odcienie marsala są mi bliskie. Ma to zapewne związek także z tym, że soczysta i krwista czerwień zarezerwowana jest w moim przypadku prawie w całości dla grudnia – wtedy właśnie bez wyrzutów sumienia mam ją na paznokciach przez cały miesiąc. Może dlatego, że od Świąt do Walentynek nie taka daleka droga, w tym roku nie miałam szczególnej ochoty właśnie na czerwone paznokcie?

Moje zeszłoroczne walentynkowe paznokcie w czerwieni, różu i z motywem serca (KLIK) bardzo się Wam podobały, a ja nadal jestem fanką tego zdobienia, bo jest proste, ale za sprawą zróżnicowanych lakierów – dość różnorodne. Wtedy też pokazywałam najładniejsze w mojej kolekcji odcienie czerwieni, jeśli więc szukacie swojego ideału, koniecznie tam zajrzyjcie. Jeśli wolicie bardziej zgaszone jej wersje – spójrzcie TUTAJ.W tym roku kusił mnie róż, a impulsem by po niego sięgnąć była obecność pięknego, soczystego i bardzo odświętnego różu który znalazł się w kolekcji Platinum KLIK.  Jako że kolekcja debiutowała w grudniu, z różami nie było mi po drodze – Walentynki okazały się więc idealną okazją, by w nieco osłodzonej wersji zmalować coś różowego i błyszczącego. Jak wyszło?

Można powiedzieć, że mój walentynkowy manicure to idealna propozycja w rodzaju last minute, bo będziecie do niego potrzebować zaledwie dwóch kolorowych lakierów, bazy i topu. U mnie tym razem znów Semilac Extend Base – baaardzo się z nią polubiłam, bo pozwoliła mi przedłużyć dwa połamane paznokcie, a dodatkowo daje mi ten rodzaj usztywnienia jakiego moim z natury cienkim paznokciom brakuje. Uwielbiam jej gęstą, żelową konsystencję – wyjątkowo łatwo nią uzyskać krzywą C. Możecie jednak z powodzeniem użyć klasycznej bazy. Jeśli chodzi o kolory, wybrałam mój idealny nudziakowy róż – 157 Little Rosie. który jest niczym malinowa chmura – pięknie kryje, daje też wrażenie schludnych i czystych paznokci. Ze względu na intensywny wybór numer dwa, tłem musiał być taki neutralny odcień. W roli różowego, musującego koloru którym pokryłam po dwa paznokcie każdej dłoni i domalowałam serce na palcu wskazującym lewej dłoni – 258 Intense Pink. To tak soczysty i mocny kolor przywodzący na myśl schłodzone rose – jednocześnie ze względu na czystą, fuksjową tonację, świetnie zgrał się z rozbielonym Little Rosie.

Ponieważ dzisiejszy manicure to szybka propozycja do bezstresowego wykonania nawet chwilę przed wyjściem na Walentynkową kolację, zdobienie jest banalne. Tylko na jednym paznokciu, wymaga dosłownie dwóch pociągnięć kolorem. Serduszko namalowałam pędzelkiem pędzelkiem Semilac Nail Art Brush N-001.
Każdy z kolorów aplikowałam dwukrotnie, na koniec pokrywając całość topem no wipe. Jestem szczerze zadowolona z tych paznokci, bo są zabawne, ale wciąż nie na tyle serduszkowe, żebym musiała usuwać ten manicure w kilka dni po Walentynkach, mają też w sobie jakiś wiosenny urok i przywodzą już na myśl cieplejsze dni, gdy wszelakie róże na pewno pójdą w ruch. Żałuję tylko, że za oknem totalny brak słońca, bo ten najeżony drobinami róż właśnie w świetle prezentuje pełnię swoich możliwości.

Dajcie znać, jak Wasze walentynkowe paznokcie i czy stawiacie na klasykę gatunku, czyli czerwień, czy może szampański róż przypadł i Wam do gustu.
A może jakieś niestandardowe kombinacje kolorystyczne?