Tegoroczna wiosna naprawdę daje radę. Połowa kwietnia i temperatury powyżej 25 stopni? Zdecydowanie pora już odgrzebać z szuflady bardziej kwieciste i słoneczne kolory. Celowo użyłam tego niezbyt eleganckiego słowa – odgrzebać, bo dziś chciałabym przybliżyć Wam kilka odcieni lakierów Semilac, które w mojej kolekcji znajdują się od dawna. Nowe kolekcje pojawiają się z prędkością światła, ale to właśnie te perełki godne są uwagi, a obecne w ofercie już od dawna. Nie są hiciorami które kojarzy się po numerkach, ale przez to – są wśród nich ciekawe, nieoczywiste tonacje i warianty, które warto znać. Rzućcie okiem,czeka też na Was manicure w otoczeniu (już!) kwitnących bzów.

Wiecie, jak bardzo uwielbiam pastele. Nie wyobrażam sobie bez nich ani wiosny, ani na dobrą sprawę żadnej innej pory roku. Żeby jednak nie było za nudno, oprócz mlecznych róży, staram się równoważyć kolekcję obecnością kawowych brązów, szaraków, albo kamiennych beży. Może nie brzmi to jak feeria barw, ale dla mnie to już spora różnorodność. Jeśli wydaje Wam się, że nie ma między nimi wielkich różnic, spójrzcie na to zestawienie:

Powyższe odcienie to zarówno mocno kryjące gagatki, które będą świetnym wyjściem aby ujednolicić manicure i nadać mu schludności – istotne zwłaszcza, jeśli nasza płytka nie jest idealnie gładka lub borykamy się z plamkami czy przebarwieniami. Np. 176 Almond Butter to niesamowicie elegancki, czysty beż, który nie wędruje w kierunku różu ani pomarańczu, a dodatkowo świetnie wygląda do delikatnie opalonej skóry. 053 French Peach Milk to już inna bajka – jest odcieniem półtransparentnym, typowym mleczakiem, który będzie dyskretny, elegancki, ale sprawdzi się też jako wsparcie do wykonania subtelnego baby boomera.

Odcienie, na które także warto zwrócić uwagę:

131 Lovely Mickey – intensywny, balonowy róż

006 Intensive Pink – fuksja zmiksowana z kroplą fioletu

155 Ivory Cream – kość słoniowa, o ton ciemniejsza od bieli

Bohaterem moich dzisiejszych paznokci jest 137 Cinnamon coffee. Choć to kolor, który z powodzeniem odnalazłby się w jesiennej scenerii, u mnie osłodził właśnie wiosenną kompozycję w towarzystwie bzu. Cinnamon coffee to dla mnie odpowiedź na pytanie o idealny lakier nude. Jest na tyle wyraźny, że nie zlewa się ze skórą, jest od niej o ton jaśniejszy, a kolor przywodzi na myśl lakierowane szpilki Louboutin. Mając go na paznokciach mam wrażenie, że lekko wydłuża optycznie palce. To też oczywiście kolor – kameleon, który różnie będzie wyglądał w zależności od naturalnego koloru skóry i tego, czy się opalamy, czy też nie.

Dajcie znać, który z tych wiosennych kolorów spodobał się Wam najbardziej – a może w tym gronie znajduje się już Wasz ulubieniec? Napiszcie, czy też jesteście niewolnicami tonacji róży, beży i nudziaków, czy też staracie się przełamywać tę strefę komfortu na rzecz innych kolorów.

W wolnej, majówkowej chwili polecam pozostałe wpisy z kategorii paznokciowej – może któryś z nich Was zainspiruje?

Szmaragdowa zieleń – alternatywa dla niebieskiego

Błyskotki ekstremalne – Semilac Platinum

Przegląd niezawodnych pasteli