Czasem, gdy myślimy, że najgorsze chwile nasza skóra ma za sobą – mija 10 lat od okresu dojrzewania i problemy typowe dla przełomu gimnazjum i liceum postanawiają tak po prostu powrócić ze zdwojoną siłą. Jakby nie dość było tego, że kawał czasu wcześniej dały nam popalić – wracają wtedy, gdy powinnyśmy już na dobrą sprawę zintensyfikować działania przeciwzmarszczkowe. Nie wiem, jak wy, ale ja problemy z trądzikiem miałam wyjątkowo uporczywe, dlatego gdy w ostatnich miesiącach postanowiły nawrócić i moją względnie wyprowadzoną na prosto cerę zaatakować ponownie – mądrzejsza o lata doświadczeń, sięgnęłam po zintensyfikowane wsparcie. Dziś chcę wam przybliżyć dwóch sprzymierzeńców tej walki: krem oraz maski w płachcie polskiej marki Calluna Medica, dedykowane wymagającej skórze z problemami.

Po pierwsze, musicie o mojej skórze wiedzieć jedno. Być może kojarzy Wam się z idealnie ujednoliconą, oliwkową cerą, ale wynika to tylko z tego, że w 9/10 przypadków sięgam po mocno kamuflujące podkłady. A robię to, ponieważ moja skóra nosi na sobie wiele śladów potrądzikowych, drobnych blizn, zaczerwienień, plus – mam do kompletu problem z naczynkami (zwłaszcza wokół nosa i na linii żuchwy). Także… jest z czym walczyć!

Calluna Medica krem wybielający

1. Krem: wybielający i redukujący przebarwienia krem Calluna Medica

U mnie zawsze podstawą jakiejkolwiek pielęgnacji jest poza tonikami, wcierkami czy żelami punktowymi odpowiedni krem do całej twarzy. W tym wypadku zdecydowałam się na krem o właściwościach wybielających i redukujących przebarwienia, bo poza jednostkowymi stanami zapalnymi to one stanowią u mnie największy problem. Krem Calluna Medica z wyciągami z białej trufli, białej lilii, pomidora i winorośli, służy  do codziennej pielęgnacji dla skóry z przebarwieniami, narażonej na powstawanie przebarwień podczas ekspozycji na słońce, zmian hormonalnych, przyjmowania środków antykoncepcyjnych, w okresie ciąży, po zabiegach dermatologicznych i medycyny estetycznej oraz zmianach zapalnych. Producent obiecuje, że rozjaśnia przebarwienia i ujednolica koloryt skóry.

To, co jestem w stanie o nim powiedzieć po miesiącu z hakiem jego stosowania to na pewno to, że genialnie nawilża, zmiękcza i odżywia skórę. Wystarczy jedna pompka kremu na dzień, aby powierzchnia skóry była przyjemnie miękka i odczuwalnie wyciszona. Nie prowadziłam fotodziennika zmian, ale jeśli chodzi o ślady, te świeże jak i starsze – mam wrażenie że dzięki temu zjawisku regeneracji, są płytsze i bledsze. Jasne, najmniejszy wpływ odnotuję zapewne w przypadku naczynek, ale wszelkie pourazowe plamki, ciemniejsze obszary i ogólnie nieciekawy koloryt skóry wydaje się naprawdę dobrze zmieniać – a w pielęgnacji postawiłam głównie na ten krem, nie wdrażając żadnych innych środków specjalnych w tym okresie. Więcej o nim przeczytacie TUTAJ.

Calluna Medica krem wybielający

Calluna Medica krem wybielający

2. Maseczki: dwie maski w płachcie – redukująca przebarwienia i rozjaśniająca

Maski Calluna Medica to drugi element mojej obecnej pielęgnacji i zarazem chyba najciekawszy. Przyznam, że nie jestem zwolenniczką robiących furorę masek w płachcie, bo większość z nich jest dla mnie wyjątkowo nieprzyjemna w stosowaniu – są zimne, mokre i spływają z twarzy. To już na wstępie powód, dla którego maski Calluna Medica mnie kupiły. Cała tajemnica tkwi jak mniemam w tym, że wykonane są z biocelulozy, która na twarzy daje zupełnie inne wrażenie niż te tradycyjne, przypominające chusteczkę do demakijażu materiały. W efekcie, maski świetnie przylegają, nie spływają, a substancje aktywne którymi są nasączone nie ściekają z  nich w nadmiarze. Kilka słów o rodzajach masek, jakie stosowałam:

Maseczka z biocelulozy redukująca przebarwienia: WŁOCHY, biała lilia i pomidor

Maseczka delikatnie wybielająca skórę dotkniętą zmianami pigmentacyjnymi, wygładzająca jej nierówny koloryt, zapobiegająca powstawaniu plam i łagodząca podrażnienia. Dba o prawidłowe odżywienie tkanek, usuwanie toksyn i stymuluje procesy odnowy komórkowej. Sprzyja szybkiemu usuwaniu piegów i plam. Skutecznie łagodzi przebarwienia: hormonalne, starcze, posłoneczne czy potrądzikowe. Dodatkowo wspomaga regenerację skóry, ma działanie antyseptyczne i nawilżające.

Maseczka z biocelulozy wybielająca: FRANCJA, biała trufla i winorośl

Maseczka idealna dla skóry skłonnej do przebarwień. Posiada właściwości rozjaśniające kolor plam pigmentacyjnych. Zmniejsza nadmierną aktywność melaniny, przez co daje widoczną redukcję przebarwień związanych z wiekiem, przebytą ciążą, hormonalnych i będących skutkiem intensywnego opalania. Efektem stosowania maseczki jest jasna, odżywiona i promienna cera.

Zarówno jedna jak i druga maska zachowywały się na skórze podobnie – nie ma tu mowy o szczypaniu, ściągnięciu czy podrażnieniach. Skóra po około 30 minutach pod maską jest miękka i ukojona, a nazajutrz drobne ranki czy otarcia są spłycone i wyraźnie zmniejszone. Mam też wrażenie, choć może to być wynik całościowej kuracji włącznie z kremem, że starsze plamki, typowe ślady sprzed roku czy dwóch, rozjaśniły się.

Maseczki znajdziecie tutaj: MASECZKI

Calluna Medica maseczki w płachcie

Moja ocena kosmetyków Calluna Medica: czy warto?

W mojej ocenie kosmetyki Calluna Medica robią świetne wrażenie. Warto zaznaczyć, że są to polskie produkty, a firma nie jest ogromnym koncernem, ale niewielkim producentem skoncentrowanym na dobrych jakościowo składnikach. To ważne, bo często wysokopółkowe kosmetyki marek jakich jak Estee Lauder czy La Mer po analizie okazuję się być łudząco podobne składem do… kremu Nivea. Tutaj jest, mam wrażenie, bardziej transparetnie, a komponenty kremów czy masek faktycznie robią wrażenie. W składzie ekstrakty i oleje znajdują się wysoko, co dobrze świadczy nie tylko o marketingu, ale o tym, za co faktycznie płacimy. Ma to na pewno związek z ich ceną, która nie należy do najniższych – kremy oscylują w granicach 280zł, maseczki – 70zł. Nie chcę jednoznacznie oceniać, czy to dużo, czy mało, bo to kwestia względna. To, co mogę ocenić, to jakość i skuteczność działania. W tej kwestii widzę wyraźną poprawę kondycji skóry, a sam komfort korzystania (w przypadku masek) jest w mojej ocenie znacznie wyższy niż w takich za 20-30zł.

W ramach ciekawostki dodam, że w połowie stosowania kremu zaczęłam dzielić się nim z moją mamą, która boryka się z mocnymi, wręcz brązowymi przebarwieniami po… wiele lat temu wykonanej nieprawidłowo hennie brwi. Ma tam naprawdę zaognione i wyraźne plamy. Już kilka użyć kremu spowodowało, że całość zaczęła blednąć. Obawiam się, że będę zmuszona dokupić jej osobisty egzemplarz, bo efekty budzą apetyt na więcej :).

Zachęcam Was do zagłębienia się w więcej informacji na temat kosmetyki Calluna Medica, bo jest to w moim odczuciu marka łącząca nie tylko modną i powszechną dzisiaj naturę, ale także wiedzę i porcję przemyślanych komponentów.
Dajcie mi znać, czy borykacie się z podobnymi problemami skórnymi i jak sobie z nimi radzicie!