Jeśli wykonujecie swój manicure hybrydowy samodzielnie, należycie zapewne do jednego z dwóch obozów. Pierwszy – któremu pojawienie się hybryd uratowało życie, bo wystarczy raz na 2-3 tygodnie pociągnąć paznokcie kolorem by cieszyć się nim bez problemu przez cały ten okres. Drugi – artystyczne dusze, które z mnogości kolorów, efektów i dodatków powodują, że zasiadają do każdego manicure jak do sztalugi, gotowe zmalować małe arcydzieło. Dzisiejszy wpis jest zwrotem w kierunku osób rozdartych gdzieś pośrodku – między potrzebą wykonania szybkiego, ale pięknego i niebanalnego manicure, który jednak zmalować można banalnie… szybko i łatwo.

Chociaż jestem zdeklarowaną wielbicielką paznokciowej prostoty i klasyki, kuszą mnie i błyskotki, i zdobienia – zwłaszcza latem. Do opalonej skóry odrobina błysku pasuje jakoś bardziej. Motywacyjnym kopniakiem i inspiracją do dzisiejszego manicure była ostatnia premiera urodzinowej kolekcji Semilac – Celebrate. Semilac Celebrate to gwiazdorskie kolory lakierów hybrydowych utrzymane w trendach ze światowych wybiegów, które ambasadorski lakierów Semilac, Margaret i Agnieszka Woźniak-Starak, dopełniły szczyptą swojej fenomenalnej osobowości oraz porządną porcją wartości i emocji, które się na nią składają. W przełożeniu na mój osobisty odbiór, Celebrate to ciekawa, bo różnorodna kolekcja, kilku lubianych odcieni podanych na nowo.

Odcienie w tej kolekcji to:

530 Delicate White: kremowa biel zmierzająca ku kości słoniowej

531 Joyful Yellow: słoneczny odcień żółtego

532 Kind Apricot: cielista, nudziakowa morela

533 Brave Coral: ciepły, koralowy róż

534 Freedom Blue: czysty i rześki błękit

535 Power Cobalt: bliższy granatowi, ciemniejszy, intensywny niebieski

Choć wszystkie odcienie naprawdę wpadły mi w oko, nie byłabym sobą nie sięgając w pierwszej kolejności po morelowe róże i biel. Lubię ją na paznokciach, używam nawet tej klasycznej, czystej i wyrazistej. Wygląda w moim odczuciu schludnie, lekko i elegancko. Delicate White to wariacja na jej temat w złagodzonej formie – biel jest nieco zgaszona, z kroplą kamiennego beżu. Różnica niewielka, ale uwierzcie mi – mając ją na paznokciach, odczujecie ten subtelny niuans. Ponieważ podobały mi się wszystkie kolory, żal mi było użyć tylko jednego w kolejnym, monochromatycznym manicure. Od jakiegoś czasu zewsząd atakowały mnie paznokciowe malowanki w ciapki, nieregularne plamki koloru i pociągnięcia pędzlem, pomyślałam więc, że to idealna okazja żeby właśnie tego spróbować. I tak oto powstał Chocapic… wróć, to nie ta bajka. Tak oto powstał wiosenny, lekki manicure z odrobiną błysku.

Do manicure wykorzystałam:

+ kilka skrawków srebrnej folii transferowej

Wykonanie – jak obiecywałam – jest bardzo proste. Największą precyzją musicie wykazać się pokrywając paznokcie najpierw bazą, a później dwukrotnie kolorem białym, który wymaga tych dwóch warstw dla zadowalającego krycia. Po utwardzeniu bieli po raz drugi, należy sięgnąć po kolor uzupełniający – w tym wypadku tę urokliwą morelę. Wylałam sobie niewielką jej kroplę na podstawkę, po czym zamaczając pędzelek, wykonałam na każdym z paznokci kilka nieregularnych pociągnięć. Tu naprawdę nie ma obaw – w zależności od ilości nabranego koloru, plamki będą bardziej lub mniej intensywne, ale ich kształt i rozłożenie mają przecież być takie nieregularne i artystyczne. Po wykonaniu tych wzorków, całość należy utrwalić w lampie. Gdy mamy już paznokcie pokryte i bielą, i plamkami drugiego odcienia – przychodzi czas na błysk, czyli folię. Tutaj panuje pełna dowolność, ja zdecydowałam się na odrobinę srebra. Jej ilość i nasilenie to wyłącznie kwestia gustu. I voila: jeszcze tylko cienka warstwa topu bez przemywania i gotowe.

Nie wiem, jak Wasze wrażenia, ale ja chodzę sobie w tym manicure od kilku dni i jestem nim niezmiennie zachwycona. Jest na tyle elegancki, że odnajduje się również w bardziej oficjalnym dress codzie, ale najbardziej lubię go właśnie tak – do jeansów, lekkiej bluzki i muśniętej słońcem skóry. W tym wydaniu postawiłam też na lekki, migdałowy kształt, który w zestawieniu z bielą wypada smukło i delikatnie.

Dajcie znać, jak podoba Wam się ten rodzaj manicure, czy zamierzacie eksperymentować z kolorami w ten sposób i czy może przygotować dla Was moje ulubione zestawienia w tego typu, skorupkowym mani? Ta forma zdobienia pozwoliła mi spojrzeć na moje dotychczas ulubione duety w innym świetle i planuję zmalowanie tego rodzaju wzornika.

Zachęcam Was też do śledzenia mojego INSTAGRAMU, gdzie codziennie znajdziecie migawki nie tylko paznokciowe, a także ROZDANIE makijażowe właśnie z najfajniejszymi perełkami Semilac 🙂