Najbardziej lubię te sytuacje, gdy życie samo pisze scenariusze, które okazują się właściwe. Podobnie było z tematem na ten wpis – od kilkunastu dni nie miałam chwili, by ogarnąć swoje naturalne paznokcie, ukrywałam je więc na zdjęciach, a Wy i tak je dostrzegałyście, a co więcej – zasypałyście mnie pytaniami, jakim cudem mam je tak długie i jak uzyskać ten stan. No to proszę – zebrałam w dzisiejszym wpisie moje osobiste patenty na to, jak z natury kruche i po prostu liche paznokcie zapuścić do tego stopnia, że trudno jest założyć szkła kontaktowe, a one nadal jak na złość  nie chcą się połamać. Ciekawe? To czytajcie dalej.

Tak jak wspomniałam, warto na początku ustalić, jakie są moje paznokcie – to ważny punkt wyjścia, bo osoby z natury posiadające twarde i mocne paznokcie nie poszukują raczej odpowiedzi na zadane w tytule pytanie. Otóż moje paznokcie tak naprawdę od zawsze są cienkie, delikatne i kruche, dlatego w epoce sprzed manicure hybrydowego, naprawdę nastręczały mi sporo kłopotów. Lakier nie chciał się na nich trzymać, a z kolei nie pomalowane niczym – momentalnie rozdwajały się na końcach i w efekcie szybko wymagały skracania. W ostatnich latach udało mi się, z nieskrywaną pomocą hybryd Semilac, uzyskać znacznie lepszą ich kondycję, pozwólcie więc że w kilku mentorskich punktach przedstawię Wam mój plan pielęgnacyjno wzmacniający dla paznokci.

Jak szybko zapuścić paznokcie?

Przede wszystkim, rozbijmy sobie tę kwestię na dwie kategorie. Zapuszczanie i szybko – to nie do końca poprawne sformułowanie. Tempo wzrostu paznokcia jest jakie jest, i przyspieszenie go jest karkołomną sztuką, jednak wzmocnienie płytki na tyle, że bez nadmiernych zabiegów pielęgnacyjnych będzie jej widocznie przybywać, może być tym efektem o który w rzeczywistości nam chodzi.

1.Powiedz stop gołym paznokciom

Jakkolwiek nieprofesjonalnie to brzmi, to właśnie o to chodzi. Wielokrotnie spotykałam się z teorią, że żeby paznokcie się zregenerowały, należy zostawić je w spokoju i w zasadzie nie robić nic, poza pozostawieniem ich swobodnie samym sobie. W moim przypadku to się kompletnie nie sprawdziło. Paznokcie nie pokryte nawet odżywką, z natury lekko chropowate, cienkie, nie zaczną przecież magicznie być odporne na codzienne uszkodzenia. Dlatego właśnie punktem zwrotnym w zapuszczaniu ich długości było u mnie rozpoczęcie korzystania z hybryd. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na trzy produkty, których stosowanie pozwala naturalnej płytce swobodnie rosnąć pod spodem.

Semilac Vitamin Base: baza witaminowa, czyli łagodne, połączone z pielęgnacją podejście do lakieru bazowego. Dzięki dodatkowi witamin E oraz B5, pielęgnuje paznokcie i wzmacnia je podczas gdy są nią pokryte. Cieszy się różną sławą, ale u mnie się sprawdza – trzyma się jak standardowa baza, i choć nie zapewnia ekstremalnie twardej płytki, spokojnie daje radę gdy lubicie naturalny efekt.

Semilac Base/Top 2 w 1: gdy zapuszczacie paznokcie, niekoniecznie macie ochotę mocno zwracać na nie uwagę – nie są przecież w docelowej kondycji. Właśnie wtedy warto sięgnąć po kompleksowe rozwiązanie w postaci bazy i topu w jednym, które pozwala szybko uzyskać schludny wygląd paznokci, bez nadmiernego obciążania ich produktami.

Semilac HARDI Clear: mój święty graal jeśli chodzi o zabezpieczenie paznokci przed połamaniem i spowodowanie, żeby spokojnie sobie rosły. Hardi usztywnia płytkę, zapewnia odpowiednią twardość, a dodatkowo – pozwala lekko wymodelować kształt paznokcia, co w przypadku tych cienkich – zwykle stanowi problem.

2. Nie znęcaj się nad paznokciami

Czyli nie piłuj ich krawędzi we wszystkie strony (szarpiesz brzegi i wzmagasz łamliwość), nie katuj ich ani bloczkiem ani polerką (stają się jeszcze cieńsze i wrażliwe), uważaj sięgając po frezarkę. Ta ostatnia wymaga sporej wprawy i jeśli stosujesz hybrydy, a jesteś w trakcie zapuszczania płytki, zdecydowanie uważaj, by nie zrobić sobie nią krzywdy. Paznokieć uszkodzony nawet na dalszym etapie płytki staje się delikatny i kolokwialnie mówiąc, lichy, nic więc dziwnego że gdy zaczyna wystawać poza opuszek – ekspresowo się łamie.

3. Pielęgnuj!

Nie tylko skóra wymaga pielęgnacji – choć paznokcie stanowią martwą tkankę (tu mit, że paznokcie powinny oddychać – nie mają czym i jak), zdecydowanie służy im pielęgnacja pomiędzy manicure. Gdy robisz sobie 2-3 dni przerwy w malowaniu, wcieraj i odżywiaj ile wlezie. U mnie standardem jest korzystanie z zestawu Semilac  SPA gdzie moją ukochaną oliwką jest trójkolorowa Roma Affection z olejkiem jojoba i witaminami. Jestem zwolenniczką wcierania takich preparatów i w skórki, i w płytkę. W kwestii witamin moim obowiązkowym sprzymierzeńcem jest także najprostsza na świecie maść ochronna z witaminą A, która rewelacyjnie ujarzmia przesuszone skórki, ale wierzę, że wpływa też na same paznocie.

4. Idź na skróty – w mądry sposób

Skoro już powiedziałyśmy sobie, że lepiej mają się paznokcie pokryte ochronną warstwą jakiegoś produktu, niż solo, warto też sięgnąć po Semilac Extend 5 w 1. Tutaj nawet, jeśli dotąd nie korzystałyście z lakierów hybrydowych lub chcecie zacząć ale nie dysponujecie jeszcze wieloma produktami, sprawa jest banalnie prosta, bo w tym jednym produkcie znajdziecie bazę, kolor i top. Delikatne zabarwienie sprawia, że paznokcie wyglądają niemal jakby nic na nich nie było, ale lepiej – taki makeup no makeup. O tym produkcie rozpiszę się w innym wpisie, jednak szczerze zachęcam, aby na okres zapuszczania paznokci, posłużyć się właśnie nim.

5. Suplementuj – ale z głową

Celowo umieszczam ten punkt na końcu listy, bo uważam go przewrotnie za najmniej istotny. Zbilansowana dieta jest ważna, ale sama nie zdziała cudów. Jeśli jesteście na etapie zapuszczania paznokci, to warto sięgnąć po jakiś dodatek, ale w rozsądnej postaci. Herbata ze skrzypu czy pokrzywy będzie tu bardziej efektywna, niż kolejne tabletki. Osobiście ufam tu tylko preparatom Solgar, które zawierają stosunkowo dużą ilość składników odżywczych bez zbędnych zapychaczy.

Dajcie mi znać, czy nosicie długie paznokcie, jakie są Wasze metody na zapuszczanie i czy któryś z moich patentów rozjaśnił Wam chociaż trochę tę kwestię. Moje paznokcie to od ponad 3 lat właściwie hybryda stosowana bez przerwy (zawsze Semilac), a ich stan widzicie na zdjęciach. Mam nadzieję, że i u Was pojawią się dłuższe pazurki – dajcie znać, czy macie z tym problem, a może z natury możecie cieszyć się odporną płytką?