Mogłabym na wstępie napisać wiele o tym, jak bardzo, mimo wakacji i teoretycznego rozprężenia czas ucieka mi przez palce – ale odnoszę wrażenie, że znów bym się powtarzała. Niestety, lato to u mnie nie do końca sezon ogórkowy, a duża ilość pracy powoduje, że niełatwo mi zorganizować czas na regularne blogowanie. Tymczasem w ostatnich tygodniach w moje ręce wpadło trochę ciekawych nowości, o których regularnie donoszę Wam na Instagramie (zapraszam codziennie), jednak niektóre zasługują na kilka słów więcej – dziś więc krótki przegląd najciekawszych kosmetyków oraz innych zdobyczy właśnie z początku lata.

Nietypowa moda – BonPrix + Biedronka

W ostatnim czasie na moim Instagramie częściej melduję się do Was ze sklepowych przymierzalni, niż po zużyciu kolejnego kremu. Wynika to z faktu, że szybkie tempo życia prędzej pozwala na wieczorny wypad do sklepu, niż skrupulatne poddawanie się rytuałom domowego spa. Pewnie to zresztą kwestia priorytetów, niemniej – u mnie ostatnio królują wyprzedażowe zdobycze. Waszą największą uwagę w ostatnich tygodniach przykuła plisowana spódnica z House, która jest moją pierwszą spódnicą w ogóle od dłuższego czasu, oraz jeansowa kurtka z H&M która towarzyszy mi niemal do wszystkiego. Zdecydowanie te dwa elementy garderoby wpisują się w totalnie uniwersalny trend, pozwalający zestawiać je ze sobą z dowolnie skonfigurowanym tshirtem i butami, dzięki czemu ogarnięcie się do wyjścia – i wyjście w czymś innym niż te same jeansy i koszula – zajmuje mało czasu i jest całkiem efektywne.

plisowana spódnica

W mojej szafie pojawiła się także sukienka – zupełnie nietypowa dla mnie sukienka maxi, kwiatowa i zwiewna. Upolowałam ją w Mango, gdy pojawiła się na krótką chwilę, by potem już nie pojawić się mimo obecności na stronie. Nie wiem, czy jeszcze wróci, ale jestem nią szczerze urzeczona – i aktualnie walczę ze swoją fobią chodzenia w sukienkach i spódnicach na codzień.

Buty prosto z Biedronki

Buty – temat rzeka, u mnie rwącym nurtem prowadził ostatnio do… Biedronki. Stałam się dumną posiadaczką trzech par obuwia, z których wszystkie pochodzą z marketu z logo kropkowanego owada. Nie wiem dlaczego, ale w ostatnim czasie Biedronkowa marka Tom&Rose fundowała naprawdę ciekawe modele na lato, z których każdy nie kosztował więcej niż 30zł. Deal? Deal. Z tego miejsca dziękuję Wam za zaangażowanie w dyskusji pt. czy buty z dyskontu to hit czy kit. Jak myślicie, na czym stanęło? Moje zdobycze to super miękkie, komfortowe espadryle, równie miękkie, gumowe baleriny i słomkowe koturny. Nie da się ukryć, że w dwóch przypadkach razi podobieństwo do modeli butów Melisa i Hilfiger, ale… w Zarze też znajdziemy ciuchy inspirowane Balenciagą, mnie to więc nie razi.

Jeśli o modę chodzi jeszcze, muszę wspomnieć o mojej plażowej wyprawce z BonPrix. Zawsze latem wracam do katalogowych zakupów (dziś już robionych oczywiście online), ze względu na to, że… to praktycznie jedyne miejsce, gdzie jestem w stanie znaleźć strój w swoim rozmiarze. Mam tu na myśli dół w granicach 40 i górę w granicach… 75G. Zdecydowanie polecam wam rozejrzenie się w BonPrix, jeśli nie dysponujecie figurą typu smukłe S. Ja w tym roku wybrałam jednoczęściowy strój z licznymi marszczeniami, które kryją to i owo, a dodatkowo – wszystko zostaje w nim na miejscu, więc pływanie także nie stanowi problemu. Do tego dobrałam lekką tunikę z gumką, która idealnie się sprawdza z uwagi na szybkoschnący materiał.

Zamiast perfum – nowości z Notino

Pielęgnacyjnie u mnie – lekki chaos, przez ciągłe wyjazdy i chęć zużywania zapasów, sięgam najczęściej po to, co po prostu mam. Tym sposobem przetestowałam dość intensywnie garść nowości z Iperfumy/Notino . Z entuzjazmem przyjmuję wszelkie miniatury, bo raz  – że jeśli czegoś nie polubię – szybko znika, a dwa – okropnie nudzą mnie wielkie butle z balsamami i szamponami, lubię zmiany w tej materii. Tym razem bardzo przypadło mi do gustu landrynkowe mleczko do ciała SpiriTime  – które zawiera całe mnóstwo dobra, ale przede wszystkim, tak po ludzku – ekspresowo się wchłania, jest lekkie, bosko pachnie. Należę do osób, które nie znoszą się smarować – a tu naprawdę cały proces idzie szybko, sprawnie, a efekt sprawia, że chce się więcej. Zapach przypomina te pudrowe cukierki które kruszą się w zębach, lekki i słodki.

Zawsze pod ręką mam ten jakąś butlę suchego szamponu, tym razem – Girlz Only.  Wersja Party Nights nie wprawia w imprezowy nastrój, ale za to przyjemnie pachnie owocami, nie bieli włosów, odbija je u nasady i spełnia swoją rolę. Skoro o włosach mowa, warto zwrócić uwagę na widocznego na zdjęciu malucha od… Revlon. All in 1 treatment to maluch, który podróżuje ze mną przez całe wakacje i udaje mi się w tym jednym kosmetyku zamknąć całą moją stylizację włosów. Spodziewałam się, że będzie olejkiem z pompką, ale to malutki spray, który nakładam na włosy po myciu, lub gdy są spuszone. Wygładza, uelastycznia i nabłyszcza. Pięknie pachnie i otacza włosy ochronną mgiełką.

iperfumy notino

Płyn micelarny to punkt obowiązkowy w mojej kosmetyczce, ale przy żadnym nie zatrzymałam się jeszcze na dłużej. Testowany przeze mnie micel z wodą termalną Avene urzeka łagodnością (zero szczypania, nic!) przy jednoczesnej skuteczności zmywania makijażu. Bardzo możliwe, że wrócę do niego gdy wykończę tę zgrabną butelkę.

Pielęgnacyjnie jeszcze ostatnia perełka z Notino, marki której wcześniej nie znałam. Maska złuszczająca Korika  to dla mnie o tyle nowość, że jest to maska złuszczająca, ale w płachcie. Nie przepadam za nimi, ale latem – uczucie chłodzenia i nawilżenia jest naprawdę bezcenne. W tym wypadku, dzięki enzymom z papai skóra nam się złuszcza i wygładza, co również dla mnie jest działaniem regularnie pożądanym. Maseczka bardzo przyjemna, łagodna, ale skóra wyraźnie gładsza. Warto zwrócić uwagę!

beOrganic – ziołowy botoks

Pielęgnacyjnie lipiec to dla mnie też czas testów kremu Ziołowy botoks od be Organic. Ilekroć o nim myślę, strzelam w myślach ziołowy detox – a tu zonk. Lubię tę markę za konsekwencję w tworzeniu przyjaznych kosmetyków i dbałości o detale takie jak opakowanie (w balsamie do ciała znalazłam kiedyś…. saszetkę z nasionkami rzeżuchy). Ziołowy botoks nie obiecuje wypełnienia zmarszczek, nie nie – to po prostu krem zawierający w swoim składzie ekstrakt z Acmella olracea (zwany ziołowym botoksem), który działa rozluźniająco na mięśnie mimiczne twarzy, zmniejszając zmarszczki i zapobiegając powstawaniu nowych. Cierpliwie czekam by ocenić go pod tym względem, ale jedno jest pewne – ma super przyjemną, masełkową konsystencję, pięknie się wchłania i nie spływa nawet w upał. Lubię go też za wzmacnianie naczynek i przeciwdziałanie zaczerwienieniom, z którymi ja mam problem. Fanki naturalnej pielęgnacji powinny zwrócić uwagę na tego w 98% naturalnego gagatka.

Uff, po dłuższej przerwie ten wpis wydaje mi się ciągnąć niczym wątek w przydługim serialu, naprawdę. Mam jednak nadzieję, że utrzymałam was w zaciekawieniu, a któryś z poruszonych dzisiaj tematów okazał się wam bliski/przydatny/ciekawy. Na koniec macham do was kapeluszem – a jakże – z Biedronki. Dajcie znać, jaki macie stosunek do marketowej mody, czy z Notino zamawiacie czasem coś innego niż perfumy, no i… jakie plany na wakacje? 🙂