Podobno takie wpisy nie mają wiele sensu. Słabo się pozycjonują, nie nabijają wielu wejść. Lepiej byłoby po raz wtóry napisać o sposobie na zaskórniki lub najlepszym podkładzie do cery mieszanej, ale… człowiek tak czasem ma, że musi, bo się udusi – a że ja sobie takie wyklejanki traktuję trochę jak kolorowanki dla dorosłych i zestawiać różne elementy lubię, to przy okazji opublikuję to, co zestawiłam tym razem – a nuż ktoś akurat poszukiwał fajnego swetra, nowych perfum albo pięknej koszuli? No to dalej – jedziemy z tą listą. Aha, wszystkie rzeczy, jeśli to możliwe, są podlinkowane – klikajcie więc śmiało, jeśli macie ochotę.

  1. Koszula w jesienne kwiaty – ZARA – 109zł

Jest coś takiego w tej kombinacji kolorów, że natychmiast przykuła mój wzrok gdy przyuważyłam w niej znajomą na Instagramie. Szampański odcień materiału, a na nim malowane kwiaty w odcieniach morskiej zieleni. O tym odcieniu będzie więcej dzisiaj, ale w tej koszuli to nie wszystko. Zwróćcie uwagę na bufiaste rękawy wiązane na nadgarstkach – mam wrażenie, że ta koszula, wpuszczona w najprostsze, czarne rurki zrobi całą stylizację. Materiał jest lekko połyskliwy, składowo to niestety 100% poliester, ale wizualnie – cudo. Przymierzę się do niej przy najbliższej okazji, choć oczywiście istnieje obawa, że będę wyglądać w niej jak umundurowany ziemniak. Niemniej – uważam, że jest wyjątkowo ciekawa. Jej cena to 109zł i pochodzi z nowej kolekcji ZARA.

2. Sweter z luźnym golfem w kolorze ciepłego brązu – H&M – 79zł

Sweter na jesień – jakby to ujęła Meryl Streep w roli Anny Wintour – groundbreaking. Ale tak, przynajmniej jeden porządny sweter na sezon to – było nie było – mus. U mnie rok temu o tej porze zobaczyłybyście najpewniej jakiegoś szaraka, w tym roku – jakoś przepraszam się z beżami i brązami, odcieniem wielbłądziego toffee i tak dalej. Sweter nie ma szaleńczo grubego splotu, zmieści się więc bez problemu pod ramoneską, a w składzie zaplątało się nawet trochę wełny. Ma mój ukochany krój oversize, więc najprawdopodobniej będzie mój – w połączeniu z woskowanymi spodniami, powinien być wygodną opcją na codzień.

3. Okulary korekcyjne TONNY

To, że jestem bez szkieł kontaktowych lub okularów ślepa jak kret, stanowi niestety fakt tak oczywisty jak 2+2. Na laserową korekcję wzroku ciągle nie mogę się zdecydować, więc czas chyba na nową parę oprawek. Jakiś czas temu sądziłam, że padnie na okulary Muscat, ale ostatecznie wszystkie były jakieś zbyt drobne i filigranowe, a ja poszukuję wysmuklających, trochę kocich oprawek które trochę wyciągną moją plackowatą twarz. Moją uwagę zwróciły oprawki Tonny, choć gadżetem życia są też modele, w których dzięki wbudowanemu magnesowi możemy dokładać nakładki np. z ciemnymi szkłami. Jeśli kojarzycie coś ładnego w tym stylu – piszcie, piszcie!

4. Elastyczne pierścionki z koralików – Selfie Store – 99zł

To coś innego, niż u mnie dotychczas, ale tego lata i jesieni przepadłam na punkcie tych drobiazgów. Są lekkie, wdzięczne, nie pretensjonalne – wyglądają jak miniaturowe bransoletki na palec. Pierścionek ze zdjęcia tworzą malutkie, czarne agaty, a zawieszka dodaje mu uroku. Na pewno skuszę się na któryś model – z zawieszką, chwościkiem lub innym detalem.

5. Delikatna bransoletka z zawieszkami byDziubeka

Uzupełnienie tematu pierścionka – równie lekka i delikatna bransoletka w moim ukochanym, pastelowym odcieniu, z akcentem w postaci czarnej zawieszki – szukam tych ciemniejszych detali w biżuterii, bo czarne kamyki zdobią moje kolczyki Tous, pierścionek i dzięki ich obecności nawet elementy biżuterii z różnych parafii wyglądają dość spójnie. Ten rodzaj bransoletki zapewne lepiej wyglądałby na opalonej skórze jeszcze latem, ale w sumie – skontrastowany z puszystym swetrem – może fajnie przełamywać rutynę. Zresztą nie należę do osób, które wraz z nastaniem jesieni wieszają na szyi ogromne, rude korale – delikatna biżuteria to u mnie absolutnie całoroczny detal.

6. Perfumy YSL Manifesto – 181 – 369zł

Mogę jesienią nie zmieniać drastycznie zawartości szafy, ale na półce z zapachami – chłodne, rześkie powietrze i temperatura poniżej 15 stopni powoduje znaczące przemeblowanie. Mam problem z cięższymi, słodszymi zapachami, co zapewne dobrze wiecie, ale przy którejś z wizyt w stacjonarnym salonie Notino w krakowskiej Bonarce, zachwycił mnie właście niepozorny flakon YSL Manifesto. To nie jest ani najnowszy, ani przesadnie innowacyjny zapach, ale trafia w nuty, których w perfumach szukam. Bergamotka, cedr i wanilia tworzą ciepłą, kremową warstwę, która trochę ociera się o kategorię orientalną, ale bez dusznych i ciężkich tonów. Zdecydowanie zapach musi być mój – zresztą obecność swetrów i szalików to dla perfum wymarzony okres, by pachnieć właśnie tak – słodziej, przytulniej, ale wciąż nie drażniąco dla otoczenia.

7. Zamszowe baleriny w stylu Chloe – Ryłko – 229zł

Póki jesień trwa i jeszcze łaskawie buja się pomiędzy mroźnymi porankami a ciepłymi popołudniami, mamy jeszcze szansę sięgnąć po inne buty niż śniegowce (w które ja wskoczę zapewne w listopadzie i nie zdejmę ich do kwietnia). Ostatnio trochę wracam do klasycznych balerin, chociaż podobają mi się też te na minimalnym obcasie lub z paskiem wokół kostki. Te beżowe, delikatne ze zdjęcia pochodzą z Ryłko, a ich frezowane wykończenie budzi słuszne skojarzenie z butami Chloe. Jest to jednak inspiracja w granicach rozsądku, jeśli więc trafię na jakąś zniżkę – możliwe, że przytulę te buty. Sądzę, że w duecie z ciemnymi jeansami, koszulą i trenczem będą ponadczasowym, jesiennym i wiosennym wyposażeniem na wiele okazji.

8. Szmaragdowy case na iphone – Richmond&Finch – 200zł

Etui na telefon od Richmond&Finch już dłuższy czas znajduje się na moim celowniku, ale wciąż wysupłanie 200zł na tego typu przedmiot przegrywa ze zdrowym rozsądkiem. Muszę jednak przyznać, że kolor tego modelu wyjątkowo mnie urzeka, możliwe więc że znajdzie się jakaś okazja żeby je sobie sprawić – jestem ciekawa, czy któraś z Was miała obudowę tej marki i może pochwalić jej trwałość czy wygodę używania. Nie chciałabym, żeby za taką kwotę była to rzecz tylko ładna, ale na przykład nietrwała. Dajcie znać!

9. SEMILAC Teal – 20zł

To będzie już kolejna butelka tego koloru u mnie – poprzednią wymalowałam do samego dna, a to nie zdarza się często. Głęboki, morski mariaż zieleni i kobaltu to piękna alternatywa dla bordo czy fioletu. Na paznokciach wygląda naprawdę elegancko i nietuzinkowo – pytania o zastosowany lakier gwarantowane.

10. Klasyczna torebka na ramię CHYLAK – krokodyl – 1290zł

Na koniec rzecz najbardziej kontrowersyjna z całego zestawienia. Trudno mi przejść obojętnie obok szumu, jaki wywołują projekty Zofii Chylak – niech najlepszym dowodem na ich popularność będzie kilkumiesięczne oczekiwanie na daną torebkę. To zresztą z automatu powód, dla którego mam mieszane odczucia co do nich. Jasne, polski projekt, wykonany w klasycznym, eleganckim, ale niebanalnym stylu kusi, a z drugiej strony – to oczekiwanie mnie osobiście zniechęca, niż nakręca. Chciałabym też namacalnie przekonać się, czy torebka nie będzie dla mnie zbyt mała lub zbyt sztywna, a najprawdopodobniej musiałabym zdecydować się na kota w worku. Sama nie wiem – a może to dobrze z tym czekaniem – jeśli 2, 3 miesiące nie spowodują, że mi się nie odechce – może to znak, że faktycznie jest dobrym wyborem? Posiadaczki słynnych Chylaków – dajcie znać, czy zdecydowałybyście się ponownie na zakup i co sądzicie o tych torebkach.

Tak prezentuje się moja wczesnojesienna wishlista – jak widzicie, nie ma tu niczego odkrywczego,

ale i nie staram się na siłę wynajdywać kolejnych rzeczy.

Dajcie znać, czy coś wpadło Wam w oko lub jakie są Wasze plany zakupowe – ciuchowo gadżetowe.