W końcu nadeszła – ostatnia, zwyczajowo przyjęta jako huczna i pełna blasku noc w roku. Sylwester, niezależnie czy spędzacie go na efektownej imprezie, czy pod puszystym kocem – to dobry pretekst, żeby w końcu sięgnąć po błysk na paznokciach. Jak nie teraz – to nigdy. Chodźcie zobaczyć, jak blask i błysk oswoiła osoba, która na codzień wyjątkowo mocno od niego stroni.

Sylwester to tylko jeden wieczór, a w przypadku manicure hybrydowego – bez sensu byłoby strzelać na paznokciach coś, co już 1 stycznia nie będzie nam kompletnie odpowiadać. Dlatego tym razem sięgnęłam po ukochany, ciemny odcień, który okrasiłam sporą ilością srebra – skojarzenie ze szklistym, zimowym przymrozkiem pozwala wyobrazić sobie prawdziwą, śnieżną zimę zamiast tej iście listopadowej pluchy. Taki manicure jest wprawdzie odświętny, ale dzięki ciemnej tonacji i braku nadmiaru zdobień – pozostaje elegancki, dobrze odnajduje się zarówno w towarzystwie aksamitnej sukienki jak i do ciemnych jeansów.

Bohaterem pierwszego planu, który “robi całą robotę”, jest płynne srebro pod postacią nr 259 – Platinum Silver. Gęsty, najeżony drobinkami, pozwala już przy dwóch warstwach pokryć całą płytkę srebrzystą taflą. To mój biżuteryjny akcent w tym manicure. Godne tło? Szlachetny, nieoczywisty, łączący grafit z granatem – 016 Grunge. Po świątecznej czerwieni, akcentach kobaltu – pełnia elegancji i subtelności. Ten kolor jest wyjątkowy – dobrze leży na każdym kształcie i długości paznokci.

Ponieważ często i z upodobaniem sięgam po ciemne odcienie lakierów, w zanadrzu zawsze mam mojego ulubieńca, który nie pozwala im wypaść nudno – srebrną folię transferową. Jej opiłki pozwoliły wydobyć głębię granatu na dwóch paznokciach, tworząc zgrabną oprawę dla srebrnej platyny.

Efekt końcowy wygląda tak, jak powyżej – jak widzicie, taka porcja błysku dobrze odnajduje się nawet otulona swetrem.

W moim wypadku, Sylwester będzie wyglądał pewnie właśnie tak – ale Wam tę kombinację polecam niezależnie od okoliczności.