Nie jest sztuką mieć zadbane dłonie i paznokcie, jeśli się dysponuje czasem na regularne (raz na 1-2 tygodnie) wizyty u kosmetyczki, obejmujące i manicure i zabiegi pielęgnacyjne. W teorii to możliwe, ale w praktyce – niekoniecznie realne, chociażby z braku czasu. Ja należę do osób, które uwielbiają to uczucie świeżych i zadbanych dłoni, ale… bardzo długo miałam tak, że zadowolona z ich stanu byłam w zasadzie dwa razy w miesiącu, przez kilka dni po zrobieniu manicure. Dopiero wdrożenie prostej – naprawdę prostej! i niekłopotliwej rutyny pielęgnacyjnej pozwoliło mi na to, żeby w zasadzie przez cały czas cieszyć się przyzwoitym stanem dłoni i paznokci – czy to ze świeżym mani, czy całkowicie bez niego. Zapraszam na prosty przewodnik, który może odmienić i Wasze paznokciowe życie 🙂

Tytułem wstępu zaznaczę tylko jedno – wszystkie wspomniane przeze mnie metody są banalne, nie zajmą Wam wiele czasu i z pewnością popłacą, ale wymagają jednego – systematyczności. Nie wymagam od Was poświęcania 2-3 godzin tygodniowo, ale warto nie pomijać regularnego stosowania tych drobnych czynności, bo tylko wtedy zachowacie ciągłość efektu 🙂 no to do konkretów

1. Zadbaj o kondycję skóry

Na dobry początek – totalna podstawa, na którą nie każdy zwraca uwagę. Na nic najbardziej staranny manicure, jeśli skóra dłoni jest przesuszona, blada i spękana. U podstaw jej pielęgnacji jest u mnie odżywczy peeling domowej roboty, który od razu załatwia sprawę nawilżenia. Przepis jest banalny – wystarczy wymieszać łyżkę oleju kokosowego (najlepiej nierafinowany) z łyżeczką cukru i odrobiną soku z cytryny. Dobrze wymieszaną całością, warto potraktować dłonie po prysznicu lub kąpieli – tak jakbyście fundowały im masaż. Peeling wygładzi skórę, wstępnie usunie z okolic paznokci suche skórki, a dodatek cytryny podziała na przebarwienia.

2. Pamiętaj o płytce

Mimo, że odpowiednio aplikowana i usuwana hybryda nie wpływa na kondycję płytki, to generalnie warto ją wzmacniać, bo z natury bywa mechanicznie słaba i cienka. Przyjemnym sposobem jest moczenie dłoni w glutku z siemienia lnianego – działa pozytywnie oczywiście także na skórę i skórki, ale w moim przypadku wyjątkowo dobre rezultaty odnotowałam właśnie na samej płytce paznokci. Nie podaję przepisu na kleik z siemienia, bo jest on dostępny wszędzie – moczenie w nim dłoni raz w tygodniu przez kwadrans dosłownie scala rozdwajające się paznokcie, usztywnia płytkę i wypełnia małe urazy.  To idealny zabieg pomiędzy kolejnymi manicure.

3. Zwróć uwagę na skórki

Nic mnie tak nie drażni, jak widok suchych, odstających i poszarpanych skórek wokół paznokci. Ba, jestem zdania, że jeśli są one zadbane, zdrowe i błyszczące, to nawet “gołe”, schludnie opiłowane paznokcie są wtedy dużo bardziej eleganckie, niż czerwone szpony otoczone podrażnioną linią skórek. Zwłaszcza zimą łatwo je zniszczyć, polecam więc (poza powyższymi zabiegami) dwa istotne patenty. Po pierwsze – maska do paznokci z linii Semilac SPA z ekstraktem z marchwi, ogórka i pietruszki – aplikowana na płytkę i skórki. Wsiąka, odżywia i przyspiesza regenerację. Po drugie – technicznie: dobrze dobrane, odpowiednio ostre i rozsądnie używane cążki. Nie jestem w stanie całkowicie zrezygnować z ich używania na rzecz odsuwania skórek, ale odkąd mam 5mm model Semilac – to po prostu inna bajka. Nie ma mowy o uszkadzaniu skóry czy kaleczeniu jej, po prostu każdy wystający kawałeczek wycina się co do milimetra tam, gdzie to potrzebne.

4. Używaj lakieru, który daje uczucie eleganckiego minimalizmu

To trochę grząski grunt, bo każdy lubi co innego, ale odkąd pamiętam – dla mnie wyznacznikiem elegancji były paznokcie w odcieniu mlecznego beżu, nieważne – długie, czy krótkie, ale szklące się i nienachalne w wyglądzie. Jeśli więc wiesz, że nie masz czasu na wymyślny manicure, nie kombinuj. Sięgając dodatkowo po lakier typu 5 w 1, tak jak Semilac Dirty Nude Rose, masz od razu bazę, kolor i top – więc ten manicure zajmuje dokładnie kwadrans. Oczywiście pod warunkiem, że nie musisz od zera zaczynać paznokciowej pielęgnacji, a stosując wcześniejsze 3 kroki – nie musisz, bo zawsze jesteś gotowa :).

5. Pielęgnuj dobre nawyki

Teoria głosi, że wdrożenie nowego nawyku zajmuje 30 dni – i to uniwersalna zasada. Ja nigdy nie lubiłam sięgać po krem do rąk i robiłam to tylko gdy już naprawdę musiałam, ale zauważyłam, że odkąd traktuję to jak picie wody w odpowiednich ilościach – kondycja skóry jest lepsza. Bardziej elastyczna, miękka, błyszcząca skóra dłoni automatycznie lepiej wygląda. Nie ma na to magicznego sposobu niż ten, żeby krem mieć zawsze w pobliżu i o nim pamiętać – chociaż nie warto robić sobie pod górę wybierając tłusty i długo zasychający. U mnie w każdej torebce jest zwykle jedna tubka – krem Canola Defense (znajdziecie tutaj) mogę polecić ze względu na to, że wchłania się w minutę a dodatkowo przyjemnie pachnie (jak perfumy), dzięki czemu stosowanie go jest przyjemne i tym bardziej chce się posmarować ręce.

To by było na tyle, jeśli chodzi o moje złote rady – zdaję sobie sprawę, że nie odkrywam tu Ameryki, ale mogę też zapewnić Was, że systematyczne stosowanie tych prostych kroków naprawdę odmienia codzienne dbanie o dłonie i paznokcie. Czasem chodzi tylko o zmianę niekorzystnego nawyku lub wyrobienie tego dobrego, aby zobaczyć efekt. A ponieważ sama jestem z natury bardzo nie systematyczna i ciężko mi się zmusić do żmudnych działań – nie ma tu nic, co wymaga szczególnie wiele uwagi lub cierpliwości. Dajcie znać, co wy robicie żeby mieć ładne dłonie – i czy robicie to regularnie, czy po prostu raz na jakiś czas solidnie i od podstaw.