Trudno mi już przypomnieć sobie czasy sprzed wykonywania manicure hybrydowego. Od dobrych kilku lat to mój staly rytuał, do którego siadam z dużą przyjemnością. Pewność efektu, świadomość, że utrzyma się tyle, ile tylko zdecyduję – bez odprysków, odgnieceń i niechlujnego wyglądu w kilka dni później – nakręca do działania. Wiem jednak, bo często wynika to z Waszych komentarzy pod zdjęciami moich paznokci, że wiele dziewczyn boryka się z różnego typu uporczywymi problemami, które zniechęcają Was do wykonywania hybryd samodzielnie. Zebrałam więc dziś kilka potencjalnych kwestii, które mają ogromny wpływ na komfort i zadowolenie z wykonywanego manicure – a do których sama doszłam dopiero wykonując go wielokrotnie. Być może któryś z tych aspektów odmieni i Wasze podejście do robienia hybryd w domu?

1.Przechowywanie lakierów – na co dzień i w trakcie wykonywania manicure

Ten zawiły nagłówek wiąże się z dość podstawową kwestią, która niejednokrotnie była źródłem mojej frustracji. O ile na co dzień moja kolekcja lakierów hybrydowych ma swoje bezpieczne miejsce i zajmuje jedną pełną szufladę w komodzie (suche, chłodne i ciemne miejsce to optymalny wybór), tak często zdarzała mi się wpadka numer 2. Oznacza to, że mając przygotowane lakiery – bazę, top czy kolor – podczas manicure, często stawiałam je w osi światła lampy – czyli po prostu w pobliżu, nie za, nie obok – ale praktycznie przy wlocie lampy, eksponując je rykoszetem na naświetlanie światłem w trakcie manicure. Skutek? Lakiery mimo że opakowane w ciemne butelki, mogą zacząć zbijać się w grudki, tracić swoje właściwości, a w efekcie – stwarzać problemy podczas aplikacji. Warto mieć to na uwadze i dbać o higienę swojej kolekcji, aby służyła jak najdłużej.

malowanie pod skórki

2. Malowanie w dobrym świetle

Pamiętam, że początki moich poczynań z manicure hybrydowym przypadały jakoś jesienią kilka lat wstecz, i pierwsze malowanki miały miejsce przy biurku, pod lampką o średnim, żółtawym świetle. Później często miałam wrażenie, że manicure nie jest tak precyzyjny jak bym chciała, zdarzały mi się zacieki czy niedociągnięcia. Z czasem zauważyłam, że malowanie albo przy dziennym świetle, albo przy odpowiedniej lampie bezcieniowej robi ekstremalną różnicę. Tyczy się to zresztą całej pielęgnacji paznokci, od etapu przygotowania płytki i skórek, po malowanie, ale jednak robi różnicę. Jeśli macie taką możliwość, podejdźcie do manicure w ciągu dnia, kiedy jest jasno, lub wypróbujcie odpowiednią lampę o korzystnym, neutralnym, białym świetle. Komfort pracy i pewność efektu końcowego są diametralnie inne.

3. Akcesoria muszą być porządne

Jestem z natury perfekcjonistką i trochę czasu zajęło mi opracowanie systemu, w którym efekt domowego manicure hybrydowego spełniał moje oczekiwania w 100%. Na początku frustrowało mnie, że choć tafla koloru na paznokciach jest idealna, to okalające paznokieć skórki już niekoniecznie – szybko odrastały, a w wielu miejscach nieestetycznie wystawały. Niby odsuwałam je patyczkiem, ale to nie było to. Dopiero gdy w cały proces włączyłam odpowiednie akcesoria: pusher i cążki, sytuacja uległa zmianie. Mam na myśli pusher i cążki, które są naprawdę dobrej jakości, dzięki czemu są tak wyprofilowane, ostre i precyzyjne, że nie ma mowy o niedociągnięciach czy szarpaniu skórek. O moich cążkach – model Semilac 5mm – wspominałam już w tym wpisie, i nadal ich używam z czystą przyjemnością. Poręczne, wygodne, dokładne – podobnie jak pusher, który pozwala mi zwiększyć powierzchnię do malowania i tym samym wysmuklić dłonie.

cążki semilac

akcesoria semilac

4. Po pierwsze: kondycja paznokci

Często zdarza mi się odpowiadać na pytanie, czy manicure hybrydowy pogorszył kondycję moich paznokci. Niezmiennie odpowiadam, że przy właściwym ściąganiu hybryd i delikatnej obróbce paznokci nic takiego nie ma prawa się zdarzyć. Kondycja paznokci ma jednak związek z hybrydą: na zbyt miękkich, przepiłowanych lub z innego powodu delikatnych paznokciach, manicure może wyjątkowo słabo się trzymać. Nie musi to wcale wynikać z wcześniejszych doświadczeń z hybrydami – czasem to wynik klasycznego zaniedbania, zniszczenia czynnikami zewnętrznymi lub naturalną tendencją wynikającą np. z problemów z tarczycą. Co można zrobić, żeby w takiej sytuacji cieszyć się manicure hybrydowym? Zacząć od podstaw, a podstawą jest w tym wypadku baza. W gamie Semilac dostępne są, poza klasyczną, również takie skrojone na miarę takich potrzeb. Moją faworytką jest mocna baza z włóknami nylonowymi Fiber Base, o której pisałam już wcześniej 
Ze względu na swoje wyjątkowe właściwości wzmacniające manicure dedykowana jest osłabionej oraz wymagającej płytce. Utwardza, wzmacnia, chroni kruche paznokcie – to idealnie wyjście ku temu, żeby z powodu osłabionej płytki nie rezygnować z manicure. Pamiętajcie też, w kontekście skórek, o pielęgnacji – krem, oliwka, serum – mają ogromny wpływ na wygląd całego manicure.

semilac fiber base

5. Słynne malowanie pod skórki opanowane

Ten aspekt również często budzi wiele emocji. Jak w domowych warunkach, samodzielnie, lewą ręką, uzyskać dokładny efekt malowania pod skórki? Jak uzyskać 2-3 tygodniowy komfort niemalowania paznokci dzięki temu, że lakier pokrywa całą płytkę i nim pojawi się odrost faktycznie mija sporo czasu? Tu niestety nie podam Wam magicznego sposobu, bo jest to wyłącznie kwestia ćwiczeń i wprawy. Możecie efekt malowania pod skórki uzyskać klasycznym pędzlem wbudowanym w lakier, lub malutkim, precyzyjnym pędzelkiem dodatkowym – kwestia gustu i treningu. Ja maluję pędzelkami fabrycznie umieszczonymi w lakierach Semilac i do tego kształtu jestem absolutnie przyzwyczajona. Technika przyciskania i delikatnego ruchu do góry u mnie się sprawdza, pozwalając na łagodną linię maksymalnie zbliżoną do linii skórek. Istotny może być element naciągnięcia lekko skóry w przeciwnym kierunku, żeby odsłonić to miejsce i pozwolić na swobodne dotarcie do brzegu. To też efekt połączenia wszystkich sprzyjających okoliczności o których pisałam: dobre światło, komfortowa pozycja, lakier o świeżej, płynnej konsystencji no i … musi się udać!

Musicie mi zaufać – trening czyni mistrza, a manicure hybrydowy w domu można opanować do stopnia, który zapewnia zadowolenie, satysfakcję i komfort pięknych paznokci przez kilka tygodni. Moje pierwsze próby też frustrowały mnie brakiem precyzji, a dziś – zbieram komplementy, mimo, że nie jestem profesjonalistką. Zachęcam Was do przeanalizowania wszystkich etapów manicure jaki wykonujecie i odszukania tych, gdzie można coś ulepszyć. Satysfakcja powoduje, że warto! 🙂