Efektowny, prosty, szybki – czy ta kombinacja słów w odniesieniu do makijażu ma rację istnieć w harmonijnej zgodzie i faktycznie – pokrywać się z prawdą? Myślę, że nie tylko ja wielokrotnie padłam ofiarą własnej naiwności, sięgając po kosmetyki lub akcesoria urodowe, mające ułatwić wykonanie makijażu lub zadbanie o siebie, a kończąc… sfrustrowana i bez efektu, na jaki liczyłam. Miło mi więc zaprosić Was na zwięzłą, ale pełną zachwytu recenzję produktu, który faktycznie spełnia oczekiwania i jest takim promykiem nadziei w jesiennej atmosferze niedoboru blasku.

Insta Shine by Sylwia Gołębiewska to paleta czterech kremowych cieni o niebanalnej kolorystyce. Ciekawie zaczyna się robić już na zewnątrz – opakowanie palety to taki lusterkowy cukierek, a nad lustrzaną taflą wiruje jeszcze porcja brokatu i błysku zatopionego pod powierzchnią. Dalej jest nie mniej spektakularnie. W lustrzanej paletce kryją się cztery odcienie  słonecznego złota, rdzawego rudego, roziskrzonej bieli i miedzianej czerwieni.

Ponieważ koncepcja palety opiera się na ekspresowym makijażu możliwym do wykonania bez specjalnych nakładów czasu i energii – formuły cieni sprzyjają aplikowaniu za pomocą opuszka palca. Są miękkie, szalenie napigmentowane, a na skórze płynnie łączą się ze sobą – nawet doklepywane czy wcierane jednak pędzelkiem, nie znikają, a płynnie tworzą wielowymiarową kompozycję. Jako posiadaczka brązowych oczu, szczególnie doceniam miedziano-bordową kompozycję, która na powiece wygląda naprawdę obłędnie – trzeba tylko uważać, żeby nie uzyskać zbyt intensywnego efektu.

Również typowym dla sprytu i wygody w makijażu z paletą Insta Shine jest fakt, że można stosować cienie w niej zawarte na różne sposoby – wklepane na powiekę, rozświetlające wewnętrzny kącik, lub muśnięte na szczyty kości policzkowych jako rozświetlacz.

Pomimo dużej porcji błysku, bazowe, stonowane odcienie w palecie z powodzeniem sprawdzą się na co dzień – a samo korzystanie z tak pięknej i zdobnej palety jest czystą przyjemnością. Paletka sprawdzi się też na prezent: nie wymaga nawet ozdobnego opakowania, bo… spójrzcie tylko na nią :)). Jak się Wam podoba?