Jak zaczynać 2020 rok – to z przytupem. Zamiast spisywać postanowienia – od razu przechodzę do ich realizacji, czyli między innymi – nieodkładania rzeczy na wieczne “później”. Tym samym – zwięzły, ale mam nadzieję – pomocny – wpis o wyjeździe do Dominikany, o który prosiłyście – otwiera blogowy nowy rok, dokładnie w Nowy Rok :).

Dominikana – dlaczego to miejsce?

Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, to wiele z tego grudniowego wyjazdu już wiecie i widziałyście. Zimowy wyjazd pod palmę to marzenie wielu osób, ale w sumie – skoro można brodzić w oceanie na Wyspach Kanaryjskich albo na wygrzewać się na Cyprze, to czemu właściwie Dominikana? Niby tak, ale jednak mityczne Karaiby, owiane legendami najdrobniejszego piasku, najlepszej temperatury i niesamowitego koloru wody potrafią zapaść w to miejsce między sercem a rozumem, z którego trudno je sobie wybić. Śmieję się, że to też zasługa mojego zdjęcia z wczesnych lat 90, na którym pozuję na tle fototapety w salonie, przedstawiającej bujne palmy kokosowe na białej plaży.  Ze względu na najbardziej bliskie z tym wyobrażeniem opinie o Dominikanie, dobrą bazę hotelową i bezpośrednie loty z Polski – padło właśnie na ten kierunek.

Kiedy lecieć? Pogoda w Dominikanie w grudniu

Już szybki research na temat “kiedy lecieć na Dominikanę” (a właściwie  – do – bo Dominikana jest państwem ulokowanym wraz z Haiti na wyspie Hispanioli) otworzy przed Wami dwa skrajne podejścia. Jeśli nigdy nie było się na Karaibach, mogą być naprawdę dezorientujące. Jedno mówi o tym, że tak naprawdę najlepszy sezon trwa od grudnia do marca – ze względu na niskie ryzyko opadów deszczu i dużą ilość słońca. Na wyspie dominuje klimat zwrotnikowy, gorący, teoretycznie z dwiema porami deszczowymi: od maja do sierpnia i od listopada do grudnia, ale opady trwają od pół godziny do godziny dziennie. W pozostałych miesiącach ryzyko huraganów, gwałtownych opadów i innych niepokojących zjawisk atmosferycznych znacząco wzrasta. Drugie stanowisko, które mnie osobiście mocno irytuje, to – “Karaiby są całoroczne, zawsze jest pięknie!”. No jasne, po części tak, bo dla chcącego nic trudnego, zawsze jest też oczywiście możliwość, że akurat Wasze 7 dni w raju w październiku będzie absolutnie przepiękne, ale… jest po prostu faktem, że w tych miesiącach naprawdę znacząco wzrasta szansa i ryzyko wystąpienia np. 3-4 dniowego załamania pogody, podczas którego nie opuścicie nawet hotelowego pokoju. Klimat w Dominikanie ma to do siebie, że jeśli już pada – to nie jest to polska, wakacyjna mżawka. To po prostu gwałowne i obfite, ulewne deszcze. Tym samym – jednak bezpieczniej jest, według mnie, trzymać się bardziej przewidywalnych miesięcy. My polecieliśmy do Dominikany na początku grudnia. Przez cały okres pobytu było upalnie, wilgotność była bardzo wysoka, nocą często przechodziły trwająće kwadrans ulewy, a w ciągu dnia zdarzyły się może dwa przelotne deszcze, które wystarczyło przeczekać pod parasolem nad basenem.

Lot do Dominikany – biuro podróży

Moje grudniowe wakacje były wyjazdem zorganizowanym z TUI Polska. Dostępność w ich ofercie wybranego przeze mnie hotelu i bezpośredni lot z Warszawy to główne powody, ale wiadomo – korzystając z biura, macie od razu w pakiecie takie kwestie jak ubezpieczenie, transfer z lotniska czy ewentualne wsparcie biura w razie kłopotów. TUI ma bogatą ofertę na Dominikanę, hoteli nie brakuje, a lot Dreamlinerem bez przesiadek do Punta Cana faktycznie jest dość wygodną opcją. Od razu zaznaczę, że podczas konfigurowania oferty warto wziąć pod uwagę przelot klasą przynajmniej Economy Premium – 12 oraz 9h z powrotem potrafią w ciasnej ekonomicznej dać się we znaki. Jeśli chodzi o samo biuro, nie ma tu w zasadzie wiele do dodania – u mnie kontakt z nim ogranicza się zwykle do zakupu w aplikacji ;). Na miejscu, o ile nie dzieją się rzeczy nieprzewidziane, również nie macie z biurem wiele do czynienia. Na minus muszę odnotować akurat bardzo typowe panie rezydentki, na jakie trafiliśmy w tym wypadku – sprzedające wycieczki i polecające droższe niż tańsze lokalne sklepy, od zakupów w których mają prowizję. Nie polegajcie na nich ;).

Na co zwrócić uwagę przy wyborze hotelu + nasz hotel

To, co Was najczęściej interesowało w wiadomościach prywatnych, to kwestia hotelu. Nic dziwnego – sama zwykle spędzam długie tygodnie, zanim wybiorę ten właściwy, układając swoisty wzór pomiędzy opiniami z tripadvisor, holidaycheck i poleceniami znajomych. W tym wypadku miałam drogę na skróty – padło na hotel, do którego kilka miesięcy wcześniej podróżowała znajoma, tym samym byłam pewna, że nie będzie wtopy. Wybraliśmy Luxury Bahia Principe Ambar – czyli jeden z kilku hoteli tej grupy w Punta Cana, ale właśnie Ambar – z kilku powodów. Po pierwsze, jest to 5* hotel o wysokim standardzie, położony w całym kompleksie najbliżej linii brzegowej plaży. To ważne, bo cały obszar Bahia to praktycznie miasteczko z własną infrastrukturą, liniami kursujących meleksów i kilometrami ścieżek. Całość pozwala zakwaterować ponad 8 tysięcy gości, więc warto dobrze sprawdzić, w której części chcecie stacjonować. Ambar to hotel przeznaczony dla osób 18+, co oznacza faktyczny brak dzieci i młodzieży, a tym samym – brak dedykowanych im animacji, hałasu… wiadomo :).

 

Oprócz tego, co do klimatu hotelu – przypominał on trochę karaibską wioskę, zbudowaną z wielu podobnych do siebie dwupiętrowych budynków, w tym z parterami wyposażonymi w baseny typu swimup. Całość utrzymana w wyjątkowo schludnym, czystym i zadbanym klimacie – rosnące przed oknami gardenie tahitańskie, sącząca się z głośników cicha muzyka, formowany w słoneczka piasek w popielniczkach. Jeśli cenicie sobie ład i porządek – nie będzie się do czego przyczepić. Podobnie zresztą w pokojach – przestronne, dobrze wyposażone, regularnie sprzątane – w Ambar macie nawet do dyspozycji osobistego butlera, którego z poziomu aplikacji w telefonie możecie poprosić o uzupełnienie wody, talerz owoców o 2 w nocy lub przygotowanie kąpieli z płatkami róż. Co kto lubi, ale świadczy to o poziomie dostępnych usług.

Warto wspomnieć, że goście Ambar mają możliwość swobodnego korzystania z restauracji, basenów i innych elementów wszystkich pozostałych hoteli Bahia (poza Fantasia), więc… nawet miesiąc nie pozwoliłby w pełni skorzystać ze wszystkiego. Zdecydowanie warto jeszcze przed przyjazdem lub tuż po zabukować sobie dostępne w resorcie restauracje a la carte – na każdy dzień pobytu macie możliwość 1 kolacji. Daleko im do typowych, znanych z all inclusive bufetów – świetne knajpy tex mex, burgerownie, włoskie i japońskie – do wyboru, do koloru. Myślę, że rzut oka na mój drink z restauracji Limbo wiele mówi o tym, czego możecie się spodziewać. Generalnie – kompleks Bahia, zwłaszcza Ambar właśnie w Punta Cana, dostaje moją osobistą okejkę – wysoki poziom samego hotelu, bardzo przyjazna i serdeczna obsługa, która będzie z Wami wznosić toasty mamajuaną po każdej kolacji – naprawdę można się tam poczuć mile widzianym, co nie w każdym hotelu jest normą.

Co zwiedzać w Dominikanie?

Chciałabym móc szerzej odpowiedzieć na to pytanie, ale na stosunkowo krótki pobyt (8 dni) – zdecydowaliśmy się tylko na jedną wycieczkę, czyli kultową Saonę. Żal nam było czasu z góry przewidzianego na bierne ładowanie baterii – choć następnym razem na pewno wybierzemy się do stolicy, czyli Santo Domingo, i na półwysep Samana. Saona to ta najbardziej kultowa wizytówka Dominikany – malutka wyspa położona na Morzu Karaibskim, na którą płynie się katamaranem. Zdecydowanie cała ta wycieczka jest bardzo cliche, ale… pozwala poczuć te pocztówkowe Karaiby. Biały piasek, pochylone nad wodą palmy (weszłam na jedną i nie spadłam… od razu), kokosy ciosane maczetą na plaży, obłędny kolor wody i nieba. Zupełnie się nie dziwię, że na Saonę wypływa dziennie kilka tysięcy turystów. Macie do dyspozycji, oprócz biura podróży i lokalnych ofert, przynajmniej trzy polskie biura oferujące wycieczki już na miejscu. Zdecydowanie warto :).

Co przywieźć z Dominikany?

Tu moja odpowiedź pokryje się pewnie z większością googlowych odpowiedzi na ten temat. Kawa, rum (Brugal jest najlepszy), lokalna nalewka – Mamajuana. Generalnie jestem wielką fanką pamiątek w postaci przypraw, esencji waniliowej, rzeczy lokalnych, zwłaszcza spożywczych :). Ja oczywiście musiałam przywieźć sobie magnes, ale najlepszą pamiątką będą zdjęcia – skoro już udało mi się zmobilizować do tego wpisu, może i z fotoksiążką wyrobię się przed końcem 2020…? 🙂

Koszt wyjazdu

Zmierzając ku końcowi – kwestia, która też padła w pytaniach na Instagramie. Ile kosztuje taki wyjazd, ile zabrać dodatkowych pieniędzy, na czym zaoszczędzić. Nie ma co ukrywać, że lotu na tak odległe wakacje, z wielogodzinnym przelotem i zakwaterowaniem w dobrym hotelu nie da się opykać w kwocie Bułgarii poza sezonem. Jednocześnie rozpiętość cenowa wycieczek jest duża. Bodajże najpopularniejszy hotel pojawiający się w ofertach – Be Live Collection Canoa – można wyhaczyć już za 4 tysiące złotych od osoby. Niech jednak będzie przestrogą to, że – z niedawnej relacji jednej z polskich instagramerek podróżniczo turystycznych – w hotelu tym panuje nieopisany brud (biegające luzem ptactwo, również w restauracji), z nietrymowanych palm potrafią spadać kokosy (realnie niebezpieczna rzecz!), a grzyb w pokoju to norma. Sprawdzajcie więc dokładnie świeże opinie z hoteli, bo szkoda by było mieć traumatyczne zamiast pięknych wspomnień. Wracając do kosztów – ceny zmieniają się bardzo dynamicznie, my kupowaliśmy wyjazd w First Minute w TUI i tę opcję rekomenduję najbardziej. Ceny są najniższe (w stosunku do późniejszych terminów), macie 5% zaliczkę, możliwość rezygnacji i największy wybór hoteli. Na cenę składają się jeszcze dodatki, takie jak rozszerzone ubezpieczenie (jeśli je wybierzecie), rezerwacja miejsc w samolocie lub podniesienie klasy przelotu. Należy też przewidzieć jakąś kwotę na napiwki (koło 5-10 dolarów dziennie), wycieczki dodatkowe (Saona to koszt ok. 400zł na osobę) no i całą resztę, bo możliwości jest wiele. Tym bardziej trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o cenę.

Dominikana – czy warto?

Jeśli marzą się Wam wyjątkowo białe i miękkie plaże, wściekle turkusowy kolor wody i klimat, jakiego próżno szukać w Europie – zdecydowanie warto. Dominikana jest gościnna, przyjazna i piękna. Przyroda wygląda lepiej niż na pocztówkach, a tak pysznej i soczystej marakui próżno szukać w markecie. Wilgotny klimat to koszmar dla włosów, ale poza tym – jakoś tak dobrze działa na cerę i samopoczucie… jeśli więc zastanawiacie się, gdzie wybrać się na kolejne wakacje – osobiście, bardzo Dominikanę polecam. Każde miejsce jest inne i każde z naszych oczekiwań są inne, jeśli jednak oczekujecie od wakacji rajskiego klimatu – tam go znajdziecie.

Mam nadzieję, że mój wpis okaże się dla Was pomocny,

 a jeśli macie jeszcze jakieś pytania, na które mogę odpowiedzieć

– piszcie w komentarzach 🙂