Ten, kto nigdy nie musiał borykać się z ciemnymi zakolami tuż pod okiem, albo punktowymi śladami rozsianymi po skórze ze względu na naczynka czy niedoskonałości – może czuć się uprzywilejowany. Z mojego doświadczenia wynika, że takich osób praktycznie jednak nie ma i każda z nas, pomimo trendu na samoakceptację i mniej inwazyjny makijaż, czuje się komfortowo mogąc ukryć niepożądane miejsca na skórze.

W moim przypadku, stosowanie mocno kryjących podkładów i punktowych korektorów jest normą – raz, że moja naczynkowa i mocno naznaczona śladami z młodości skóra tego wymaga, dwa – lubię efekt gładkiej, jednolitej tafli koloru, na której znacznie lepiej buduje się rysunek brązera, różu czy rozświetlacza. Nie dotyczą mnie z natury cienie pod oczami, ale umówmy się – są takie dni (i noce), gdy w tym bardzo delikatnym obszarze, widać każdą nieprzespaną godzinę i wypitą kawę. Co wtedy?

Mocno kryjący korektor poszukiwany

Jak sięgam pamięcią, przerobiłam wiele typów korektorów. Gęste, profesjonalne pasty, lekkie i niewiele robiące formuły – been there, done that. Eksperymentowałam z rodzajami i metodami aplikacji – palcem, gąbką, pędzelkiem. Jak się domyślacie, z różnym skutkiem. Tym bardziej z ciekawością podeszłam do nowej gamy korektorów Semilac – Zoom in. Pierwsze wcielenie korektorów w kremie tej marki poznałam już dawno i używam ich do dziś – uwielbiam praktyczną formę tubki i naturalną kolorystykę. O ile jednak ta pierwsza wersja była raczej delikatna i nawilżająca, tak tu mamy obietnicę przede wszystkim intensywnego krycia.

Semilac Zoom In – odcienie i skład

Korektory Zoom In dostępne są w trzech odcieniach: 01 Fair, 02 Light, 03 Medium. Kolorystykę możecie zobaczyć poniżej, ale na pierwszy rzut oka można zobaczyć, że nie są wobec siebie wtórne. Najjaśniejszy 01 Fair jest dosłownie porcelanowy – bardzo jasny, chłodny, ale nie różowy. 02 Light to pośredni, beżowy odcień – słoneczny i optymalny do korygowania zarówno przebarwień na całej twarzy, jak i zbudowania ładnego odcienia pod oczami. 03 Medium jest najciemniejszy – neutralnie beżowy, trochę brzoskwiniowy, również bez dominujących tonów żółtego czy różowego.

korektor semilac zoom in

korektor semilac zoom in

To, co ciekawe, w składzie znajduje się fermentowane kakao oraz wosk pszczeli, które mają zarazem pobudzać skórę, jak i nawilżać ją mimo mocno kryjących właściwości. Co do krycia – jest nie tylko obietnicą, zdecydowanie to kluczowa właściwość tych korektorów. Swatche na mojej ręce są wynikiem jednorazowego przejechania miękkim aplikatorem po skórze. Wystarczy niewiele, żeby zyskać praktycznie pełne krycie danego obszaru – co oczywiście zależy też od metody nakładania. Gąbeczką zrobicie to delikatniej, palcem lub zbitym pędzelkiem – mocniej. Ja pod oczami lubię używać pędzla, w skrzydełkach nosa i na naczynkowych policzkach – gąbki. Skoro o gąbce mowa – sam korektor wyposażony jest w typowy, gąbeczkowy aplikator, który nabiera odpowiednią ilość kremowej formuły. Pozwala też wygodnie dotrzeć do kącika oczu czy właśnie koło nosa.

korektor semilac zoom in

korektor semilac zoom in

Korektor, w zależności oczywiście od użytego pod spód kremu i opcjonalnie – pudru który wyląduje na wierzchu, jest długotrwały. U mnie przy moim typowym, lekkim żelowym kremie na dzień i z pudrem pod oczy – nie ma miejsca żadne rolowanie, ścieranie ani kruszenie. Nie wygląda też sucho, być może za sprawą wosku w składzie. Nie liczę oczywiście, że korektor będzie działał pielęgnacyjnie, ale być może to właśnie ten składnik odpowiada za miękki i naturalny wygląd produktu na skórze.

Korektory dostaniecie oczywiście online i na wyspach Semilac, w cenie 44,90zł. Warto polować na promocje – niedawno wspominałam Wam o – 50% na kolorówkę Semilac, a zapewne nadchodzący Dzień Kobiet i Wielkanoc też mogą zwiastować okazje. Czy warto? Jeśli zależy Wam na faktycznym zakamuflowaniu tego i owego – zdecydowanie tak. Koniecznie jednak sprawdźcie, możliwie na żywo, odpowiedni dla siebie odcień – to klucz do tego, aby korektor estetycznie wtopił się w makijaż, a nie odznaczał.