Jedni się jej boją, inni uważają za zbędny gadżet – frezarka, chociaż coraz popularniejsza, ciągle jeszcze budzi wiele skrajnych emocji. Dziś więc kilka słów o tym sprzęcie z mojej perspektywy, wraz ze szczerą do bólu fotorelacją, przed którą przestrzegam wrażliwsze osoby. Jest hardcore 🙂

Frezarka do paznokci – a po co mi to?

Przyznaję, że zdanie takie jak w tym nagłówku długo kołatało się i po mojej głowie. Od lat, jeszcze w czasach PMH (Przed Manicure Hybrydowym) z powodzeniem używałam żeli do skórek i drewnianych patyczków, a także, w trudniejszych przypadkach – po prostu cążków. Tylko skąd miałam wiedzieć, że czegoś potrzebuję, jeśli tego nie używałam? Zachwyt nad przydatnością frezarki uderzył mnie w sumie bardzo szybko po tym, jak zaczęłam bywać na manicure w salonie: usunięcie hybrydy w kilka minut bez namaczania w acetonie budziło mój zachwyt, ale to, co naprawdę mnie zawsze fascynowało, to precyzja i schludność opracowania skórek właśnie za jej pomocą. Nigdy, nawet przy najbardziej dokładnym opracowaniu w domowym zaciszu, nie udawało mi się uzyskać tak pięknej i czystej linii skórek, jak to się działo za pomocą frezarki. Jednocześnie bałam się sięgać po taki sprzęt, przekonana, że zrobię sobie krzywdę.

Frezarka Semilac 24W – dla kogo?

Z czasem, gdy coraz bardziej wprawiałam się w samodzielne działania w zakresie manicure, potrzeba spróbowania pracy z frezarką była coraz silniejsza. Opinie były różne, a ja należę do osób, które po prostu lubią przekonać się na własnej skórze. I tak trafiła w moje ręce frezarka Semilac 24W, która jest idealną odpowiedzią na potrzeby kogoś takiego jak ja – czyli amatorki, która chce korzystać z frezarki na własny użytek i oczekuje sprzętu dopasowanego do właśnie takich celów. Kompaktowa, lekka, prosta w obsłudze i… w dobrej cenie – poważnie, czego chcieć więcej? Frezarka ma wszystkie funkcje, jakich możecie potrzebować. Z jej pomocą:

  • usuniecie w kilka chwil hybrydę, żel czy akrylożel
  • odsuniecie skórki
  • skrócicie paznokcie 
  • usuniecie martwy naskórek
  • wypolerujecie powierzchnię płytki
  • nadacie pożądany kształt paznokciom

czyli w tym maluchu o płynnej regulacji do 30.000 obrotów macie wszystko, czego może Wam być potrzeba. Sterowanie oczywiście ręczne lub przy pomocy pedała nożnego (ja go nie używam). W komplecie znajduje się frezarka z zestawem frezów, ale o nich za chwilę. Wracając do pytania zadanego w tytule – dla kogo jest frezarka? Z mojego punktu widzenia, dla każdego, kto ma minimum sprawności manualnej (na tyle, że sam wykonuje u siebie hybrydę). Żaden ze mnie Picasso ale wiecie, że pociąg do precyzyjnie wykonanego mani mam silny, i ta możliwość usprawnienia procesu przy jednoczesnym uzyskaniu lepszego efektu to połączenie idealne. Na potrzeby zilustrowania Wam możliwości frezarki, uchwyciłam stan moich dłoni po… 3 tygodniach noszenia hybrydy i to w warunkach domowego remontu. Jeden paznokieć ucierpiał od uderzenia, reszta była w opłakanym stanie – odrosty, przesuszone i przerośnięte skórki… nie wyglądało to dobrze, ale to właśnie z takiego skrajnego zaniedbania najbardziej lubię przeprowadzać metamorfozę moich paznokci. Pozwolę przemówić obrazom… 

Nie wyglądało to najlepiej, doskonale o tym wiem. Ale to właśnie moment, gdy z pomocą frezarki doprowadzenie dłoni do zupełnie innego stanu dzieje się zaskakująco sprawnie. Wystarczą niewielkie obroty – pomiędzy 12,5 – 15k i kilka frezów. Podstawowy to ten do usuwania hybrydy, którym pod niewielkim naciskiem usuniemy poprzednią hybrydę. Kolejny krok to skorzystanie z kuleczkowego lub delikatnie ołówkowego frezu dla odsunięcia skórek i odstających fragmentów. Proste? Proste. Co jest istotne – obroty i nacisk. Po pierwsze, kierunek – naprzód lub wstecz, w zależności od strony, którą akurat opracowujemy. Frez powinien gładko sunąć wzdłuż skórek niczym sprawne dłuto. Po drugie – nacisk. Im lżejszy, tym lepiej – chodzi o to, aby usunąć to co zbędne, ale nie uszkodzić płytki i nie spowodować nierówności na jej powierzchni. Lepiej zacząć lżej niż przeszlifować cokolwiek za mocno. Dzięki płynnej regulacji obrotów, nie ma ryzyka, że frezarka wymknie się spod kontroli. Poniżej możecie zobaczyć moje paznokcie przed, w trakcie (odsunięte skórki), po i z malowaniem. Uff… jest różnica. Na sam koniec najbardziej odstające skórki odcięłam przy pomocy moich ukochanych i precyzyjnych cążków. Pierwsze i ostatnie zdjęcie dzieli jakieś 40 minut :).

Zalety i wady frezarki. Jakie frezy wybrać?

Trudno nie zacząć od zalet, bo mam wrażenie, że przy odrobinie wprawy frezarka to naprawdę jest game changer. Usuwanie hybrydy bez pomocy acetonu i folii, łatwość wyczyszczenia przestrzeni przy skórkach – proste zabiegi, które naprawdę zmieniają efekt końcowy manicure. Przedłużają też jego ładny wygląd – jeśli się przyłożę i tak przygotuję dłonie, a do tego pomaluję paznokcie pod same skórki – wyglądają smukło i elegancko nawet przez 3 tygodnie. Tym razem nie zamierzam już niczego piłować ani malować w domu, liczę więc na brak nieprzewidzianych uszkodzeń :).Jeśli chodzi o frezy, to pisałam już o kilku ulubionych w tym wpisie – i są to zdecydowanie bardzo dobre i nadal moje ulubione egzemplarze. W zestawie jednak dostajemy już komplet dedykowanych frezów, które na początek z powodzeniem wystarczą. Korzystałam z nich i nadal mam je w zapasie. Możecie nie zaczynać więc od zakupu innych na stronie Semilaca znajdziecie naprawdę fajny wybór – warto to rozważyć. Wady? Przy nieumiejętnym i nieostrożnym używaniu, istnieje ryzyko uszkodzenia sobie płytki, przez co może zdeformować się na przykład jej kształt. To jednak wada trochę naciągana, bo wszystko stosowane w niewłaściwy sposób niesie za sobą ryzyko.

Podsumowując…

Frezarka to sprzęt, który diametralnie odmienił i udoskonalił mój domowy manicure hybrydowy. Krótko mówiąc, pozwoliła mi uzyskać profesjonalny efekt bez wielkiego wysiłku. Czy sprawdzi się każdemu tak samo? Do usuwania hybrydy – na pewno. To po prostu proces, który trzeba przejść, a według mnie odmaczanie palców wraz ze skórkami w acetonie to nigdy nie jest przyjemny ani praktyczny wybór. Jeśli chodzi o skórki, sporo zależy, jakie macie – posiadaczki delikatniejszych lub z natury nie wykraczających poza naturalną linię mają farta, ale reszta świata na pewno doceni gładkie wykończenie i idealny kształt.

Jestem ciekawa, czy rozważałyście lub już posiadacie frezarkę? Jeśli nie, a moje wrażenia obudziły Waszą ciekawość – przypominam o promocji i zostawiam Was z przemyśleniami na ten temat :).