Hybryda w domu – od czego zacząć?

To pytanie regularnie ląduje w mojej skrzynce na Instagramie i wiem, że ciągle wiele osób zastanawia się, jak w 2021 roku zacząć własną przygodę z manicure hybrydowym i zrobić to dobrze: nie zniechęcić się i uzyskać zadowalający efekt. Dlatego właśnie dziś przegląd produktów, z którymi zacząć warto – a są tu nowości, które debiutantkom zdecydowanie pomagają i na starcie dają Wam spore fory. Koniecznie zobaczcie dalej.

Co jest niezbędne do wykonania hybrydy w domu?

Tak samo jak kilka lat temu, gdy sama sięgnęłam po pierwsze lakiery i akcesoria, dzisiaj również potrzebujemy podobnego zestawu elementów, aby samodzielnie wykonać manicure hybrydowy. Warto jednak zaznaczyć, że postęp, jaki dokonał się przez ten czas, znacznie uprościł cały proces, głównie za sprawą całkowicie nowych i bardziej komfortowych, przemyślanych produktów do paznokci. I tak, na wstępie ściąga co do absolutnie bazowych elementów, które są Wam niezbędne, a dalej – podpowiedzi, po które konkretnie i dlaczego warto sięgnąć.

Do manicure hybrydowego potrzebujemy:

  • lampa led
  • pilnik (najlepiej o różnej gradacji)
  • cleaner 
  • waciki bezpyłowe
  • baza
  • kolor
  • top 

Po pierwsze: lampa

Bez lampy się nie obejdzie, to pewniak: ale obecne lampy LED to też już zupełnie inna bajka niż 3-4 lata temu, gdy debiutowały lampy… UV! Moja ulubiona lampa to lampa UV LED 36W, a lubię ją bardzo za to, że bardzo wygodnie operuje się nią zarówno przy dłoniach, jak i stopach, bez ryzyka dotknięcia do mokrego jeszcze lakieru. Jest poręczna, ma wygodny sensor ruchu, a funkcja stopniowego nagrzewania minimalizuje ryzyko pieczenia lakieru – co czasem się zdarza. Lampa jest na tyle kompaktowa, że bez trudu wrzucicie ją do szuflady, a jednocześnie – skutecznie utwardza lakier w każdym zakamarku paznokcia.

Baza, kolor, top – alternatywy

To, co nie zmieniło się w przypadku początku przygody z manicure hybrydowym, to konieczność zakupu bazy: choć nie do końca, bo obecnie dostępne bazy są po pierwsze zupełnie inne, niż kilka lat temu, a po drugie – do gry wkroczyły też lakiery typu 5 w 1, które z założenia służą za bazę, kolor i top w jednym. Ich dodatkowa funkcja, to nadbudowa i przedłużanie – ale to kwestia drugorzędna. Wracając do tematu baz – to chyba najprężniej rozwinięty segment, w którym zaszło tyle zmian! Pisałam już o najbardziej spektakularnych nowościach, ale z pewnością poza bazami wyrównującymi kolor, wzmacniającymi czy tymi dedykowanymi naturalnie długim paznokciom, jedną z najciekawszych jest według mnie Smoother Base. Wskazuję na nią w tym wpisie, bo jest to baza o średniej konsystencji, o elastycznej formule, która świetnie wypełnia i wygładza nawet nieidealną płytkę. Jeśli to Wasze początki z manicure, możecie jej potrzebować: nadrabia ona niedoskonałości w nadawaniu kształtu czy polerowaniu płytki i zapewnia idealnie równy podkład pod właściwy kolor. 

A może zestaw?

Aby samodzielnie nie kombinować i nie kompletować wszystkich niezbędnych akcesoriów, można też postawić na gotowy zestaw. W secie TRY ME znajdziecie tylko niezbędne produkty i możecie mieć pewność, że wykorzystacie je wszystkie. Dodatkowo, zestaw TRY ME jest konfigurowalny, co oznacza, że poza dwoma kolorami (jasnym nude i czerwienią), trzeci kolor dobieracie samodzielnie, a całość elementów w nim skomponowanych wychodzi Was aż 90zł taniej, niż w przypadku łączenia ich pojedynczo. Warto przyjrzeć się mu bliżej.

Semilac Extend Care 5 w 1: jeden lakier, by wszystkimi rządzić

Nie mogę nie wspomnieć właśnie o lakierach 5 w 1: nie dość, że zastępują wspomnianą bazę, kolor i top, to jeszcze w najnowszej wersji mają szereg właściwości odżywczych i pielęgnujących płytkę. Pokazywałam je Wam z bliska w tym wpisie – i nadal uważam, że przynajmniej jeden z tych świetnych, uniwersalnych odcieni warto posiadać w swojej kolekcji: usprawniają one manicure, świetnie się z nimi pracuje, a dodatkowo – kolorystyka jest przepiękna.

Skoro o ułatwiających życie produktach mowa, warto też zwrócić uwagę na lakiery w markerze One Step Hybrid. Tutaj nie tylko mamy do dyspozycji formułę łączącą w sobie bazę, kolor i top, ale do tego – wygodną postać markera, który dla niewprawionej dłoni jest po prostu wygodniejszy i bardziej poręczny. Jeśli chcecie zobaczyć je w akcji, odsyłam do moich wrażeń z ich użycia.

Z mojej perspektywy, komponując swój pierwszy zestaw, warto też postawić na któryś z ozdobnych topów – takich jak T14 Top No Wipe Blinking Violet & Rose Flakes. Po pierwsze: to top no wipe, a to oznacza natychmiastowy połysk i pozbycie się lepkiej warstwy tuż po utwardzeniu w lampie. Po drugie – top z mieniącymi się drobinkami pozwoli Wam urozmaicić każdy posiadany już kolor lakieru, nadając mu drugie życie – tak więc niejako dubluje Wasze zbiory kolorowych lakierów. Ten top subtelnie podkreśla jasne odcienie, ale tym ciemnym nadaje prawdziwej głębi i finezji.

Czy potrzebuję frezarki do paznokci?

Odpowiedź brzmi – na początek zdecydowanie nie: przy odpowiednim żelu do usuwania skórek i z precyzyjnym pusherem – frezarka na początkowym etapie to zdecydowanie opcjonalna sprawa. Zmiękczone skórki, potraktowane pusherem, który wygodnie i dokładnie je odsuwa, będą wyglądały świetnie w kilka chwil, a korzystanie z frezarki w przypadku braku doświadczenia mogłoby przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Podobnie w przypadku usuwania manicure: posiadając waciki bezpyłowe, lub wygodne folie do usuwania manicure i aceton, w kilka – kilkanaście minut usuniecie poprzednią hybrydę, bez uszkodzenia płytki. 

Podsumowując: jeśli w 2021 roku, mając do dyspozycji tak wiele innowacyjnych produktów do manicure, nadal zastanawiacie się, czy jesteście w stanie ogarnąć to samodzielnie, odpowiadam: jesteście. Kluczowa jest cierpliwość i wyrozumiałość w kierunku efektu, jaki uzyskacie, bo on z każdym podejściem będzie lepszy, ale uwierzcie mi: z domowego manicure hybrydowego będziecie mieć prawdziwą frajdę i wręcz terapeutyczną przyjemność. Dajcie znać, czy działacie w tej kwestii samodzielnie i czy którychś z wymienionych tu produktów wcześniej nie znałyście?