Gdy kolor spotyka nude… nie ma nudy. Nowa kolekcja Semilac + manicure

Manicure to zawsze sztuka dylematów. Ilekroć rozkładam przed sobą kolekcję lakierów, biję się z myślami: bezpieczny nude, klasyczna czerwień, a może coś z pasteli? Ba, często jest też tak, że już po wykonaniu manicure nie mogę pozbyć się wrażenia, że jednak czułabym się lepiej w innym odcieniu. Na szczęście istnieją takie połączenia, które pozwalają zjeść ciastko i mieć ciastko: i dziś właśnie o takiej złotej metodzie dzięki dwóm kolekcjom: ultradelikatnej Naked Nails i kolorowej Closer Again.

Semilac Naked Nails to wyjątkowa kolekcja 6 odcieni z przewodnim odcieniem nude. To przepiękny przegląd wariacji na temat nude, czyli w zasadzie koloru, który każdemu kojarzy się nieco inaczej. Stąd właśnie w kolekcji mamy i beżowe, i bardziej różowe odcienie, półtransparentne lub nieco bardziej kryjące. Niektóre wyglądają jak szklisty filtr na paznokciu, inne – jak wyraźnie podkreślony kolor ust lub beż z domieszką bieli. Wszystkie jednak stwarzają spore możliwości w zakresie manicure, świetnie odnajdując się czy w manicure saute, czy też jako baza do zdobień.

Kolejno prezentują się tak:

Jeśli mnie znacie, to chyba nie muszę mówić, że ta kolekcja to dosłownie spełnienie moich marzeń o palecie neutralnej, ale plastycznej, w klimacie delikatnego i estetycznego manicure. Od lat będąc wierna podobnym odcieniom, cieszę się zwłaszcza na te bardziej transparentne odcienie. Bardzo podoba mi się trend na kolory, które delikatnie prześwitując, tworzą lekki i szklisty mani, a dodatkowo świetnie wyglądają w zestawieniu z folią transferową czy też – jak w moim przypadku – z kolorowym frenczem. No właśnie – czas przejść do właściwego manicure. Tym razem postawiłam na nie w pełni kryjący odcień 584 Just Nude, a w ramach końcówek typowych dla klasycznego french manicure – wybrałam intensywnie morelowy kolor. W tej roli z kolei 364 Ride With Me, który jest jednym z 7 odcieni z zeszłorocznej kolekcji Closer Again, która 22 marca, idealnie na wiosnę, powraca. Pisałam już o niej tutaj, ale tu przypominajkowa ściąga z kolorów, które zawiera.

A jeśli chodzi o sam manicure, czyli kolorowy frencz na beżowej bazie, wykonany na paznokciach w kształcie klasycznego migdała, prezentuje się on następująco:

Tak prezentuje się romans tych dwóch – w moim odczuciu – mocno wiosennych kolekcji, które razem tworzą nieskończoną ilość kombinacji. Ja w kolejnym manicure wyczuwam albo zdobienie z kwiatami, albo coś z połączeniem mojej ulubionej, srebrnej folii i błękitu – sama nie wiem, ale jedno jest pewne: odpowiedni odcień nude i kropla koloru to duet, z którym nie zginiecie.

Dajcie znać, jak podoba się Wam kolekcja Naked Nails, wypatrujcie jej też już na www.semilac.pl i na wyspach marki, a co do Closer Again – nawet nie pytam, bo wiem, że te kolory już rok temu mocno przypadły Wam do gustu.