Gdybym miała wskazać komplement, jaki najczęściej otrzymuję odnośnie mojego manicure, brzmiałby on – “Jak ty to robisz, że Twój manicure zawsze wygląda tak… schludnie”. Schludnie – może to słowo nie wydaje się wow, ale właściwie, to trafia w sedno mojego podejścia do wyglądu. Nie słynę z krzykliwych paznokci, neonowych kolorów i przesadnie ekstrawaganckich zdobień. Uwielbiam czysty, delikatny mani, który podkreśla atuty i maskuje niedoskonałości. W zasadzie tak samo, jak z makijażem. Dziś więc o sprzymierzeńcach takiego efektu, które mogą pomóc i Wam.

Estetyczny manicure zaczyna się na etapie pielęgnacji. Na nic najpiękniejszy odcień lakieru na paznokciach, gdy otaczać go będą przesuszone, odstające skórki, a skóra dłoni marszczyć się będzie i widocznie przykuwać wzrok swoją słabą kondycją. W okresach, gdy moje dłonie były mocno zaniedbane (np. remont), wolałam nie mieć na paznokciach nic, niż paradować z czerwienią, gdy dookoła panował taki bałagan.

Krok 1: peeling

Kocham, uwielbiam i regularnie stosuję peelingi do ciała. Najbardziej cenię sobie te, które już w swojej zdzierakowej formule łączą zmiękczenie i nawilżenie. Aby tak się stało, w składzie muszą znaleźć się olejki lub masła. Jednocześnie, w przypadku dłoni, peeling nie może być zbyt mocny – łatwo podrażnić skórę na wierzchu dłoni, zwłaszcza, gdy należy do tych bardziej wrażliwych.

peeling semilac

peeling semilac

peeling semilac

peeling semilac

Nowością w gamie Semilac jest właśnie peeling do dłoni, skrojony na miarę potrzeb tej części ciała. W kremowej bazie znalazły się takie składniki jak olej arganowy, masło shea, wyciąg ze słodkich migdałów i witaminy: A, E i F. Drobinki, które odpowiadają za złuszczanie suchego naskórka są drobne i delikatne – przyjemnie masują skórę i nie podrażniają. Miłym akcentem jest też zapach: intensywny, kwiatowy, ale jednocześnie nienachalny – sprawia, że stosowanie peelingu jest czystą przyjemnością i umila sam proces. Wystarczy odrobina, żeby ogarnąć obydwie dłonie – uważajcie też, żeby nie najeżdżać zbytnio na płytkę paznokci, możecie z kolei z powodzeniem użyć peelingu również na ramionach czy dekolcie. Ja peeling Semilac zabiorę też ze sobą na wakacyjny wyjazd (lada dzień!) – bo po całym dniu na słońcu, delikatny peeling pomoże przesuszonej i zmęczonej skórze, która dzięki temu każdego dnia opalać się będzie równomiernie.

Krok 2: krem

To temat rzeka, bo z pewnością krem do rąk w niezliczonej ilości sztuk posiada każda z Was i najlepiej wiecie, jaki jest dla Was idealny. U mnie też w każdej torebce znajduje się co najmniej jedna tubka, ale umówmy się – jedne działają świetnie, inne prawie wcale. Gdy już robię sobie domowe SPA, lubię sięgać po kosmetyki do kompletu, i wtedy wjeżdżają właśnie kremy Semilac. Pisałam już o nich wcześniej i nadal nic się nie zmieniło – dzięki formułom i zapachom mam wrażenie, że faktycznie funduję sobie zabieg kosmetyczny, są więc stałym elementem mojego rytuału.

Krok 3: pielęgnacyjne wykończenie

oliwki semilac care

Czy to po skończonym manicure, czy też po prostu, w ramach regularnej pielęgnacji – lubię sięgać po skoncentrowane produkty na okolicę skórek. Są moją zmorą i jeśli pozwolę sobie przez kilka dni niczego w nie nie wsmarować – odwdzięczą się suchym i nieestetycznym wyglądem. Z radością przywitałam więc w rodzinie Semilac cztery nowe oliwki, które u mnie idą jak woda. Cztery różne wersje: Semilac Nail & Cuticle Elixir DREAM, HOPE, WISH, LOVE są odpowiednikami kremów Semilac, nawiązując do nich zapachem. W środku oczywiście oleje roślinne (arganowy, macadamia, z rozmarynu) i piękny, cytrusowy bądź kwiatowy aromat. Moim faworytem jest oczywiście wersja fioletowa – HOPE – która odzwierciedla moją nadzieję na to, że kiedyś skórki osiągną lepszą kondycję na stałe :).

Dzięki przestrzeganiu zasady 3 kroków, nawet krótkie, jasne paznokcie wyglądają naprawdę dobrze i przyciągają uwagę zdrowym i witalnym wyglądem. Jeśli któregoś z elementów brakuje w Waszej pielęgnacji, zachęcam Was do sięgnięcia – zwłaszcza po peeling. Pokochacie tego gagatka.