Mimo mojej wielkiej miłości do manicure, który na paznokciach mam dzięki hybrydom 24/7 przez okrągły rok, jest kilka takich odcieni po które naprawdę rzadko sięgam. Mam problem z wszelkimi odmianami niebieskiego – jasne, rozbielone błękity dają jeszcze radę, intensywny, ciemny kobalt – już gorzej. Podobnie jest z zielenią: chociaż uwielbiam tę zgniłą, khaki i butelkową na przykład na ubraniach – na paznokciach wypada różnie. Moje serce najmocniej bije przy wszelkich mlecznych i jasnoróżowych tonach, miałam jednak ochotę jakoś z tą zielenią zawalczyć. Sięgnęłam więc po moją bezpieczną, jasną bazę i pozwoliłam, by na paznokciach zakwitły mi zielone, wiosenne liście. Chodźcie zobaczyć, jak osiągnąć ten łatwy, ale efektowny wzór i ożywić swój codzienny manicure.

W mojej wersji manicure postawiłam na gładką całość i tylko dwa paznokcie ozdobione motywem listków – po jednym na dłoń. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby drobniejszy i nieregularny listek pojawił się także na pozostałych paznokciach, ale ja na próbę wybrałam wersję minimalistyczną. Moja koncepcja wpisuje się w trend eco art – łączący w sobie delikatne odcienie nude okraszone lekkimi, często roślinnymi zdobieniami. To fajna alternatywa dla osób, które chcą przełamać monotonię na paznokciach, a jednocześnie cenią sobie elegancki minimalizm.

liście manicure semilac

Lakiery, po jakie sięgnęłam, to oczywiście baza – w moim przypadku klasyczna baza Semilac, w roli białego podkładu – SemiHardi White, który uwielbiam za dodatkowe utwardzenie płytki, oraz dwie zielenie: 140 Olive Garden i 150 Hunter Queen. Pierwszy to typowa, ciepła oliwka, drugi – bardziej soczysta, leśna zieleń. Do tego wszystkiego Top No Wipe i voila.

Ponieważ oczywistą ozdobą całości są właśnie delikatne, zwiewne listki, będą nam potrzebne również niezbędne do ich wykonania akcesoria: cienkie i precyzyjne pędzelki.

Pędzelki Semilac Nail Art Brush to idealna opcja do precyzyjnych zdobień – są odpowiednio cienkie i sztywne na tyle, by kolor się nie rozmazywał i był precyzyjny, ale też tworzył miękką linię, jak w przypadku moich listków. Sięgnęłam po numerki 01, 000-1 i 00-2, sama nie będąc pewna który sprawdzi się najlepiej. Dobra informacja jest taka, że w zasadzie pozostaje to już kwestią waszych preferencji: różnią się one długością włosia i delikatnie grubością, jednak przy tak tolerancyjnym wzorku jak liście (które nie muszą być przecież idealnie proste czy symetryczne) nawet niewprawiona ręka da sobie radę, obojętnie którym z pędzelków.

Kluczem do naturalnie wyglądających listków jest delikatne cieniowanie: jasny i ciemniejszy odcień z lekkimi smużkami bieli sprawia wrażenie, że pędy uchwycone zostały w podmuchu wiatru, w bardzo realistyczny sposób. Zdecydowanie warto też nanieść je w sposób nieregularny, tj. namalować większe, mniejsze, szersze, krótsze – tak jak naturalnie różnią się liście i gałązki. Oczywiście – każdą warstwę koloru osobno utwardzamy w lampie, aby wszystko nam się to wszystko nie zlało.

Jak wam się podoba botaniczny motyw na paznokciach? To jedno z moich pierwszych zdobień, ale okazało się tak łatwe w wykonaniu a jednocześnie fajne w efekcie końcowym, że teraz z pewnością częściej będę podejmować podobne próby. Kusi mnie inna wersja kolorystyczna z turkusem i różem, no i mam ochotę na odwzorowanie osławionej monstery. Wzorek paproci i listków uważam za wyjątkowo wdzięczny, co najlepsze – będzie dobrze wyglądał również na różowej bazie lub w pastelowych i pudrowych odcieniach. Pędzelki Semilac świetnie wam się do tego celu sprawdzą: pewnie leżą w dłoni, są lekkie i odpowiednio wyprofilowane, także zapewniam – dacie radę.

semilac manicure w liście