Wiosna i lato to oczywisty moment na bardziej intensywną paletę kolorystyczną – nie tylko w szafie, na paznokciach również. Jeśli jednak, podobnie jak ja, krzykliwe neony leżą poza Waszą strefą komfortu, mam na to odpowiedź. Do rodziny lakierów hybrydowych Semilac z linii All in my hands dołączyły trzy nowe kolory, a całość tworzy barwną, choć nadal elegancką kompozycję. Zobaczcie, co mamy w tej kolekcji i jak to się stało, że pierwszy raz w życiu sięgnęłam po kolor żółty.

Idea kolekcji Semilac – All in my hands

Warto w ogóle zacząć od tego, że All in my hands wyróżnia przede wszystkim aspekt przekazywania części dochodu na wspieranie rozwoju kobiet. W ramach akcji charytatywnej, 4 zł z każdej sprzedanej butelki lakieru z kolekcji będzie przekazywane na warsztaty dla studentek kierunków kosmetologicznych oraz na granty finansowe na rozwój zawodowy. Akcja wystartowała już rok temu, wtedy w kolekcji były 3 pastelowe kolory, w tym momencie wybór kolorów, dzięki którym możemy pomóc jest dwa razy większy. Symbolicznie, lakiery z tej kolekcji kryją się w butelkach opatrzonych skrzydłami, co oznacza właśnie fakt możliwości dodania komuś skrzydeł – poprzez zakup i wsparcie. Nowy manicure i pomoc innym kobietom – sounds like a plan!

Semilac All in my hands

Semilac All in my hands

Semilac All in my hands

All in my hands: odcienie

Sześć aktualnie dostępnych w linii kolorów to:

Semilac All in my hands

Tak jak wspomniałam na wstępie, mnie w kolekcji ujmuje tonacja kolorów – choć intensywne, kryjące i zróżnicowane, łączy je subtelny ton i elegancja, którą ja po raz pierwszy odkryłam w kolorze żółtym. Keep your head up noszę od przeszło dwóch tygodni i z zaskoczeniem odkryłam, że taki pastelowy żółtek świetnie się sprawdza do każdego ubioru, na każdą okazję i że ja się po prostu w nim dobrze czuję – co nie jest w kwestii żółtego oczywiste.

Semilac All in my hands

Semilac All in my hands

Zastanawiam się, czy następny w kolejce do przełamania

mojej strefy komfortu będzie błękit, czy fiolet – jak obstawiacie? 🙂