Gdy mowa o marce Semilac, na myśl przychodzi wiele skojarzeń o przebogatej palecie barw – ale w kontekście paznokci. Nieraz mogłyście u mnie podglądać kolejne nowości w kategorii lakierów hybrydowych tej marki, ale czy spodziewałybyście się że przyjdzie nam rozmawiać o takiej premierze? O ile w manicure zwykle jednak wybieram błysk, tak w przypadku makijażu ust numerem jeden nie od dziś są pomadki matowe. I takie właśnie zadebiutowały niedawno w ofercie Semilac, a ja dziś pokażę Wam kilka najciekawszych odcieni i dam znać, czy warte są szumu i zachodu jaki już zdążyły wywołać.

Pojawienie się matowych pomadek w ofercie Semilac wywołało niewątpliwie spore zamieszanie. Choć marka dotychczas oferowała wyłącznie produkty do manicure hybrydowego i klasycznego, skręt w kierunku makijażu wydaje się w zasadzie całkiem uzasadniony. Dopracowane formuły, przebogata oferta kolorystyczna i inwestycje w jak najlepsze jakościowo produkty – wróżą całkiem sporą szansę na sukces, w odróżnieniu od marek, które dosłownie w galopie wypuszczają kolejne kosmetyki byle tylko nadążyć za trendami. W przypadku Semilac o pomadkach mówiło się za kulisami dłuższy czas, jednak na ich ostateczną premierę przyszło nam trochę poczekać. Oficjalną twarzą, a raczej ustami pomadek, została Maxineczka – a jeśli ją znacie, powinno to już dać Wam do myślenia, że nie podpisałaby się ona pod produktem, którego autentycznie nie uznałaby za porządny i spełniający oczekiwania. Tym bardziej z dużą dozą emocji i oczekiwań podeszłam do testów pomadek.

Matowe pomadki Semilac: kolorystyka

Ideą stojącą za pomadkami Semilaca jest to, że występują one w bliźniaczej formie odcieni najsłynniejszych kolorów lakierów z ich oferty. Proste, prawda? Od jasnych nudziaków, przez intensywne róże, aż po jagodowe fiolety – odcienie matowych, płynnych pomadek zostały stworzone w oparciu o lubiane i często wybierane odcienie lakierów hybrydowych. Efekt jest taki, że paleta kolorystyczna faktycznie jest bardzo szeroka, a zarówno amatorki różu jak i czerwieni znajdą tu coś dla siebie.  Obecnie możecie wybierać spośród dwudziestu odcieni.

W przesyłce, którą ja miałam przyjemność otrzymać, oprócz pięciu smakowitych makaroników znalazło się właśnie pięć najpopularniejszych odcieni Semilac Matt Lips:

097 – Indian Roses, czyli przybrudzony, lekko beżowy odcień nude z kroplą różu

064 – Pink Rose, czyli zgaszony, lekki róż w stonowanym odcieniu

121 – Ruby Charm, czyli intensywny, zbliżony do żywej fuksji róż

012 – Pink Cherry, czyli dojrzała i soczysta, raczej ciemna jagoda

039  – Sexy Red, czyli czysta, jasna czerwień

Semilac Matt Lips

Jako zdeklarowana miłośniczka odcieni nude i wszelkich róży, jestem kolorystyką jak najbardziej usatysfakcjonowana. Indian Roses to przepiękny nudziak który nie wygląda jak beżowy korektor, ani nie migruje w stronę cukierkowego różu, jeśli więc niestrudzenie poszukujecie idealnego dziennego odcienia który będzie lepszą wersją odcienia waszych ust – polecam go waszej uwadze. Róże są wyjątkowo soczyste i żywe, a czerwień… choć to dla większości kobiet problematyczny kolor po który sięgamy rzadko – 093 daje radę. Jest soczystą, strażacką czerwienią która dobrze współgra i z kolorem skóry, i zębów. Także – śmiało.

Powyżej możecie zobaczyć wszystkie pięć odcieni w akcji – doceńcie to proszę, bo zmywanie tak trwałej pomadki i aplikowanie nowego koloru kilka razy z rzędu skończyło się rekonwalescencją ze sporą porcją pomadki wyłącznie ochronnej ;).

Trwałość pomadek Semilac: matowe, ale czy komfortowe?

Ogrom matowych pomadek dostępnych na rynku sprawia, że ich obecność w ofercie niemal każdej marki nie robi już wrażenia, ale jednocześnie zjawisko to sprawia, że ciężko o produkt tego typu, który jednocześnie zachwycałby jakością. Maty są różne – wodniste, gumowe, piankowe, na ustach również zachowują się one bardzo różnie. Najczęstszym problemem jest zastyganie na kamień, pękanie i bardzo nieprzyjemny dyskomfort w noszeniu, które przecież oprócz tego, że powinno odbywać się bez problemu kilka godzin – nie może także być męczarnią.

W przypadku pomadek Semilac mamy na pewno do czynienia z bardzo wysoką pigmentacją. delikatnie różną w zależności od odcienia, ale na pewno osiągalną po aplikacji 1 – 2 warstw. Pomadki wyposażone zostały w klasyczny gąbeczkowy aplikator, niewielkich na szczęście rozmiarów, co pozwala dość precyzyjnie manerwować i obrysować usta bez wylewania się poza ich kontur. Pomadki zastygają dość szybko, więc całą aplikację należy przeprowadzać sprawnie, choć oczywiście na tyle, by starannie wypełnić całość. Gdy zastygną – nie są na ustach wyczuwalne w postaci ani skorupy, ani gumy w rodzaju korektora w tasiemce. Mam wrażenie, jakby wchłaniały się w usta, powlekając je welurową warstwą koloru.

Semilac Matt Lips

Trwałość pomadek testowałam przez około 7 godzin, jedząc i pijąc. Przy prawidłowej aplikacji na odpowiednio przygotowane usta (wcześniejszy peeling i pomadka ochronna, ale nie bezpośrednio przed!) niestraszne im były ani makaron skropiony oliwą, ani pierwsze gałkowe lody. Po 3-4 godzinach kolor delikatnie znika od wewnątrz, jednak tylko w tych najbardziej newralgicznych miejscach. Kontur pozostaje nienaruszony w zasadzie do samego demakijażu, do którego zresztą polecam płyn dwufazowy lub olejek – w innym wypadku możecie zafundować sobie bolesne pocieranie wacikiem nasączonym zbyt słabym płynem micelarnym.

Co mogę więcej dodać? Jak dla mnie – koncepcja spójnego z manicure makijażu ust jest strzałem w dziesiątkę i domyślam się, że wiele dziewczyn doceni tę możliwość. Odcienie, jakie znalazły się w kolekcji są wyjątkowo napigmentowane, intensywne i spójrzcie – nawet, gdy zbliżone, to jednak wyraziste i indywidualne. Fuksja, koral, jagoda, nudziakowy róż czy truskawkowa czerwień – z pewnością znajdziecie wśród tych pomadek swoją faworytkę. Informacja techniczna jest taka, że opakowanie mieści 6,5ml i dostępne są one w regularnej cenie 35,90zł.

Koniecznie dajcie mi znać, czy odcienie które pokazałam przypadły Wam do gustu, czy macie swój ideał jeśli chodzi o matowe pomadki czy też raczej ciągle poszukujecie swojego ideału. Może to będzie właśnie on?

 

Wpis powstał we współpracy z marką Semilac. Wszystkie wyrażone w nim opinie są moimi własnymi.