Bourjois Air Mat: podkład lekki jak piórko?

sobota, 20 lutego 2016 | 28 komentarzy:
Choć od premiery najnowszego podkładu Bourjois minęło już kilka miesięcy, do tej recenzji zbierałam się dłuższy czas - wciąż nie mogłam do końca ocenić, czy go lubię, czy nie. Ponieważ zbiera on dość skrajne recenzje - dziś czas na dołożenie mojej cegiełki do tego tematu i kilka słów na temat podkładu Air Mat.

Podkłady Bourjois odkąd pamiętam wyróżniały się na tle tych drogeryjnych przede wszystkim odpowiadającą mi, żółtą tonacją. Miałam do czynienia prawie ze wszystkimi wersjami: Healthy Mix, 123 Perfect, czy Flower Perfection. Bywało lepiej, bywało gorzej, nigdy jakoś na tyle dobrze, żebym z którymś została na dłużej. Tradycyjnie u mnie zagościły odcienie niekoniecznie najjaśniejsze - taka już uroda oliwkowej, lekko śniadej karnacji. Mowa o odcieniu 02 - Vanilla i 03 - Beige Clair. Od razu warto zaznaczyć, że w gamie nie ma typowych, porcelanowo jasnych odcieni - więc jeśli Waszej cerze bliżej do bladości, od razu weźcie to pod uwagę.



Kolorystyka podkładów to ewidentnie ciepłe, żółto beżowe tony. Warto wspomnieć też o tym, że podkład zamknięty jest wprawdzie nie w opakowaniu z pompką, ale w płaskiej tubce, co nie jest w tym przypadku minusem - opakowanie jest bardzo kompaktowe, nadal dobrze się nadaje do aplikacji, a zajmuje zdecydowanie mało miejsca.

Konsystencja podkładu jest dość niejednolita: tuż po wyciśnięciu to gęsty krem, który jednak pod palcami daje się wyczuć jako lekko piankowy (?), napowietrzony i lekki. Jednocześnie, gdy zaczynamy machać pędzlem aby go rozprowadzić, okazuje się delikatnie tępy, suchy i nie ślizga się zbyt sprawnie po skórze. Zdecydowanie lepiej jest go wciskać flat topem lub wilgotną gąbką, dodając mu tym samym plastyczności.

Air Mat, jak nazwa wskazuje, typowany jest jako podkład matujący - i tutaj o tyle miłe zaskoczenie, że przy tym wykończeniu, które faktycznie jest zauważalne, nie zastyga na skorupę. Jest dość suchy, ale nie jest to efekt ściągający i napinający. Nie będzie to uczucie komfortowe dla bardzo suchej skóry lub bez nawilżającego kremu, ale w przypadku cery normalnej lub mieszanej - może wręcz normować sytuację z błyskiem i świeceniem. Podkład również bardzo ładnie i lekko pachnie - trochę jak DKNY Be Delicious :). 

Co jednak kluczowe dla mnie, i co pozwala mi przymknąć oko na wiele pozostałych właściwości podkładów, to tak naprawdę krycie i zdolność do wyrównywania kolorytu. Jeśli nie użyję odpowiedniego podkładu, wyglądam jakbym zwiała z odwyku - czerwony nos, mnóstwo naczynek w okolicy żuchwy i liczne ślady czy drobne blizny które tworzą obraz nędzy i rozpaczy. 
Tutaj odpowiednia tonacja Air Mat wypada bardzo dobrze, a i krycie jest przyzwoite. Dzięki dość zbitej konsystencji, przy odpowiedniej aplikacji bez smużenia i rozmazywania, można sobie przy nim podarować dodatkowy korektor. Wady? Co widać na zdjęciu z lekko roztartymi swatchami - ma tendencję by ciemnieć, nieznacznie, ale jednak. Warto na to uważać. Jeśli jednak uda się Wam wycelować w odcień, który nawet lekko oksydując stopi się z Waszą karnacją - to podkład ma szansę naprawdę dobrze się sprawdzić. Ładnie siedzi na miejscu, nie ściera się od szalika czy swetra. Żółte światło stawia przed nim tak naprawdę głównie przesuszona cera lub widoczne zmarszczki. Poza tym - Air Mat to według mnie udana propozycja Bourjois. Zwłaszcza latem spodziewam się sięgać po niego częściej. Obecnie wciąż pozostaję wierna Max Factor Facefinity :). Air Mat w drogeriach stacjonarnych to cena w okolicy 40-50zł, naturalnie online znacznie taniej - około 25zł. I za tę cenę właśnie proponuję Wam go przetestować i samodzielnie ocenić, czy się sprawdzi. A wcześniej dokładnie, w świetle dziennym, sprawdzić jego kolor!

Znacie? Polujecie? :)



Zapraszam do dyskusji:
  1. Nie znam, ale dla mnie byłby zdecydowanie za ciemny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O na pewno, skoro kiedyś pisałaś że nawet z Revlonem Colorstay jest różnie, to tu na pewno :)

      Usuń
  2. Mam ten podkład, bo generalnie fluidy z Bourjois dobrze się u mnie sprawdzają, i o ile nie mam żadnych uwag co do jego konsystencji, krycia, itd., to jednak kolorystka tegoż produktu pozostawia wiele do życzenia. Nie mam bardzo jasnej karnacji, a jednak "najjaśniejszy" kolor w całej gamie wygląda na mojej buzi zbyt pomarańczowo - właśnie nie żółto, tylko pomarańczowo. Bardzo lubię te pierwsze tonacje we fluidach, bo mam ciepły odcień skóry i gdyby ten taki był, to nie miałabym mu nic do zarzucenia. Jednak tak jak już wcześniej napisałam, on jest iście pomarańczowy :( Pomimo tego i tak go pewnie zużyję, ale dopiero latem, gdyż z opaloną szyją pewnie będzie się komponował naturalniej.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, on nie jest beżowo - żółty, raczej żółto - pomarańczowy. Dla mnie to i tak lepiej niż jakiekolwiek różowe tony, ale wciąż to niezbyt naturalne. Do zbyt żółtych podkładów dodaję zawsze kroplę Colorstay 150, Skin79 pomarańczowego lub Affinitone 03 :)

      Usuń
    2. Ja też wolę te pomarańczowo-żółte, a raczej żółto-pomarańczowe (:D) więc latem go wykorzystam, albo teraz, tylko troszkę rozjaśnię ;)

      Usuń
  3. Niestety, dla mnie byłby za ciemny :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chciałam kupić go właśnie w momencie jak tylko pojawił się w sklepach. W sumie dobrze, że tego nie zrobiłam, bo jestem strasznie blada i koloru nie ma dla mnie żadnego :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Od kilku lat używam praktycznie tylko mineralnych podkładów, ale czasem mam chęć spróbować czegoś innego, zwłaszcza do makijażu do zdjęć. Muszę mu się przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja znów minerały okazjonalnie... :)

      Usuń
  6. ja jestem go ciekawa, ale strasznie boje się tego, że on ciemnieje ;/ bo mam bardzo jasną cerę.... ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, ryzykownie, ale zobacz sobie u Agu Blog - u niej jest wpis z udziałem tego najjaśniejszego odcienia, może akurat :)

      Usuń
  7. Niestety na mojej tłustej cerze nie trzyma się zbyt długo bez błyszczenia ok 3-4 godzin max :( Czasem się zdarzy 5 ale to już przy dobrym humorze cery :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, poważnie? Ja mam ewidentnie mieszaną i odniosłam wrażenie, że tłusta jest dla niego stworzona!

      Usuń
  8. Niestety kolorami już odpadają

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie jak zwykle cała gama kolorystyczna za ciemna.. ;(

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna recenzja :) nie znałam tego podkładu ale uwielbiam matujace kosmetyki:)
    Pozdrawiam
    labonnyblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak już widzę, że stwarza suchą powierzchnię to u mnie by się nie sprawdził. Poza tym kolory za ciemne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No on jest specyficzny z tymi kolorami, chociaż np. dla mnie akurat. Najjaśniejszy możesz zobaczyć u Agu Blog, tamten nie jest taki zły :)

      Usuń
  12. Właśnie ten odcień 03 jest bardzo pomarańczowy ja go kupiłam bo w sklepie wyglądał ok ale na mojej twarzy jest pomarańczowy nie wiem co z nim zrobić bo tego koloru nie będę używac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spisuj na straty - jeśli masz jakiś dużo jaśniejszy odcień to zmieszaj, i zawsze możesz sięgnąć po typowy podkładowy "rozbielacz" właśnie w białym kolorze - np. z Makeup Revolution :).

      Usuń
  13. A na dłoni wcale nie wygląda na taki musowy tylko na rzadki :D
    Jeszcze nie poznałam podkładów Bourjois

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No on się bez problemu wyciska z tubki, ale na skórze tak... tępieje :D jakby hamował :)

      Usuń
  14. Dla mnie nic nie przebije Healthymix ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie nie sprawdził się zbyt dobrze. Zdecydowanie wolę Minerały:)
    Ciekawy blog, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię takie ciepłe odcienie, choć ostatnio jestem jakaś taka blada więc wyglądałyby śmiesznie :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Też o nim pisałam i ja go bardzo lubię. Może nie jest ideałem, ale i tak spisuje się nieźle. Właśnie dobija u mnie dna, a przy następnym zakupie muszę zdecydować się na najjaśniejszy odcień i będzie idealnie :)
    Ps: Pięknie tu u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń