Semilac Flavours – 9 nowych odcieni

Za pasem wiosna – a mało która z pór roku tak mocno inspiruje do zmian. Większość z nas z przyjemnością zrzuca ciężkie kurtki, ciemne kolory i sięga po te pastelowe lub intensywne. Choć wraz z kolejną kartką w kalendarzu królować zaczynają także wszechobecne diety – tym razem Semilac proponuje w swojej nowej kolekcji Semilac Flavours coś zupełnie odwrotnego – inspirując smakami, serwuje 9 smakowitych odcieni w sam raz na wiosnę.
9 nowych odcieni Semilac Flavours

Łącząc nadchodzącą porę roku i kolorystyczne trendy zaproponowane  przez Pantone, marka Semilac stworzyła naprawdę smakowitą kolekcję. Tym razem inspiracją dla kolorów były smaki i kuchnie z całego świata – a każdy z odcieni w linii Flavours odzwierciedla konkretny, choć niebanalny smak.
Na pierwszy rzut oka Flavours wydawać się może jak kolorowa sałatka owocowa – chaotyczną mieszanką barw z różnych bajek, ale zestawiając je ze sobą odkrywamy, że tworzą harmonijną całość. Wszystko jest kwestią tego, jak połączymy i doprawimy odcienie – tak samo, jak w kuchni.
Ja w kolekcji Flavours dostrzegam dwa dominujące kierunki: pierwsza grupa odcieni to rozbielone, owocowe cytrusy, a druga – mleczne błękity. Rodzynkiem w całości jest piękny, przybrudzony róż, ale o szczegółach: niżej.
9 nowych odcieni Semilac Flavours









Rozbielone pastele: błękity w Semilac Flavours

Chłodne pastele stanowią dużą część kolekcji Flavours. Ostatnio takie natężenie błękitów serwowała nam kolekcja My Story, ale tym razem są one inne. Jest tu jedyny, opalizujący na perłowy turkus błękit w postaci odcienia 188 Strawberry Blue. Reszta to już odcienie bez jakichkolwiek drobinek i poświaty (moje ulubione). 175 Lavender Cream to mój faworyt: mocno kryjąca, rozbielona lawenda. Tworzy świetny duet z elegancką szarością – 183 Grey Pepper, która także potrzebuje tylko dwóch warstw do pełnego krycia. 189 Tuna Voyage przypomina mi mój ukochany Berry Nude – to takie przybrudzone bordo, raczej lody śmietankowo wiśniowe niż lampka wina. Lub, jak sugeruje Semilac – dojrzały tuńczyk ;). Zwolenniczki jasnych, pastelowych odcieni docenią też 176 Almond Butter – rozbielony, maślany migdał to po prostu neutralny beż, nieco kamienny, bez żółtych, ani różowych tonów. Świetny do dziennego manicure, jeśli nie przepadacie za jasnym różem lub szarościami.

9 nowych odcieni Semilac Flavours

Semilac Flavours: słoneczne cytrusy

 
Nie są to jednak odcienie neonowe, a w ciekawy sposób zgaszone i uchwycone jeszcze przed pełnym rozkwitem. 184 Tagiatelle Tuscany to beż złamany odcieniem brzoskwini. Wymaga trzech cienkich warstw, ale ostatecznie kryje w pełni. 173 Melon Mash to bardziej intensywna propozycja przywodząca na myśl rozgrzaną, włoską terakotę. Nasuwa mi się skojarzenie z ochrą – lekko rdzawą, przybrudzoną i elegancką. 186 Kaymak Sweet jest kwintesencją swojej nazwy: to gęsty, orientalny, miodowo musztardowy odcień starego złota. I na koniec soczysta, najbardziej intensywna i neonowa limonka – 182 Strong Lime. Na tle stonowanej kolorystycznie całości, wyróżnia się nasyceniem i wyobrażam ją sobie w duecie z opaloną skórą zwłaszcza latem.

Kolekcja Flavours udała się marce Semilac jak dobrze skomponowana potrawa: mamy tu trochę intensywnych, typowo letnich odcieni, ale z druiej strony – są też szarości i bordo, które pozwolą stworzyć niebanalne połączenie, nie tylko gdy mamy ochotę na żywe barwy. Standardowo nie zawodzi pigmentacja, a zdjęcia w pełni nie oddają nasycenia kolorów – najlepiej prezentują się po prostu na dłoni, więc zachęcam Was do posmakowania któregoś z nowych odcieni.

Od dziś w sprzedaży!