Lada dzień rusza słynna i wyczekiwania przez większość promocja w Rossmannie. Budzi skrajne emocje: część z was zapewne od dłuższego czasu zwlekała z większymi zakupami skrupulatnie przygotowując strategię, ale wiem też, że wiele osób jest zniechęcona panującymi wtedy tłumami i brakami w szafach. Dziś więc konkretnie o tym, po co na pewno warto się wybrać, jakie zmiany w samym mechaniźmie promocji nas czekają i czy ostatecznie Rossmannowa promocja ma sens?

Przede wszystkim, co być może już wiecie – tegoroczna edycja promocji różni się od dotychczasowych wysokością możliwego do uzyskania rabatu i brakiem podziału na kategorie (produkty do oczu, ust, paznokci) – wszystko dostępne jest w promocji łącznie, między 20 a 28 kwietnia. Co ważne, tym razem oprócz ogólnego rabatu w wysokości 49%, możecie złapać kosmetyki taniej aż o 55% – dołączając do klubu Rossmann – wszystkie informacje na ten temat znajdują się w linku.

Chociaż zdecydowanie zalecam kosmetyczny umiar i strategiczne podejście do tematu, to wiem, że promocja w Rossmannie jest dobrą okazją żeby trochę odświeżyć swoje kosmetyczne zasoby i zupełnie się temu nie dziwię. Poniżej znajdziecie więc kilkanaście moich sprawdzonych, solidnie przetestowanych produktów które nigdy mnie nie zawiodły – a wśród nich kilka bestsellerów i kilka świeżaków. Są tu godne uwagi podkłady, korektory, kilka świetnych tuszy do rzęs i pomadek. Zresztą – same zobaczcie.

PODKŁADY I KOREKTORY

Podkłady Rossmann promocja -49

Inwestycja w podkład to podczas promocji jedna z bardziej sensownych rzeczy, bo te zwykle są jednym z większych wydatków. Choć trudno mi wskazać na podkład idealny, to również na drogeryjnych półkach kryje się kilka perełek, w różnym przedziale cenowym. Z pewnością, jeśli w Waszym Rossmannie znajduje się szafa Revlonu, warto sięgnąć po słynny Colorstay. W nowej wersji wzbogaconej o pompkę, to podkład który większości osób po prostu się sprawdza. Spodziewać się po nim możemy bardzo dobrego krycia,  ładnej, neutralnie beżowej gamy kolorystycznej. Odcień 150, który ja posiadam, jest bardzo jasnym, piaskowym beżem, który nie ciemnieje, nie ściera się w ciągu dnia i nie zapycha. Podkład nie należy do najlżejszych – jest dość gęsty i treściwy, ale aplikowany gąbeczką wygląda nadal bardzo naturalnie w stosunku do swojej trwałości. Regularna cena to około 70zł, w związku z czym zdecydowanie warto zwrócić na niego uwagę. Występuje w dwóch wersjach – do cery tłustej i mieszanej, które różnią się konsystencją i minimalnie tonacją. Moja wersja to ta do skóry mieszanej i tłustej, bo zależy mi głównie na ładnym kolorze, a co do właściwości – wspierany odpowiednio nawilżającym kremem, nie wygląda sucho i zostaje na skórze przez kilka dobrych godzin.

Max Factor Facefinity to podkład, o którym pisałam już TUTAJ, ale niezmiennie polecam ten podkład. Mimo, że to hybryda bazy, podkładu i korektora, stale zachwyca mnie jego leciutka, nietłusta formuła i dobre dopasowanie do naturalnego koloru skóry. Gama kolorystyczna jest szeroka, a najjaśniejsze odcienie – naprawdę jasne, choć delikatnie skręcają w różowe tony. Mimo wszystko, podkład lekki, krycie przyzwoite – warto zwrócić uwagę.

Jeśli poszukujecie podkładu matującego, pomysłem może być Bourjois Air Mat – czyli gęsty, konkretny, matujący podkład, który zastyga, faktycznie matuje, ale na szczęście nie jest zbyt tępy i suchy. Gama kolorystyczna nie należy do najjaśniejszych, ale jest przyjemnie oliwkowa i pod tym względem to na pewno duży plus. Więcej o nim pod linkiem.

Pośród tańszych propozycji, warto wypróbować podkłady z linii AA – na przykład ten rozświetlający z serii Lumi. Ich kolorystyka jest bardzo ładna: to neutralne beże, krycie w przypadku wersji rozświetlającej jest średnie, ale na pewno lepsze niż w przypadku kremu BB, a higieniczna i wygodna tubka to dobry patent na przykład do wyjazdowej kosmetyczki. W regularnej cenie kosztuje 13,99zł – więc w promocji -55% jego zakup to naprawdę drobiazg.

W kwestii korektorów nie ma moim zdaniem w Rossmannie powalającego wyboru, ale zarówno Maybelline Affinitone jak i L’Oreal True Match to godne uwagi produkty. Affinitone jest lżejszy, bardziej transparentny i delikatny, z kolei True Match (mój odcień – nr 2 Vanille) to rzadko spotykany, słoneczny żółtek.

Korektory Rossmann Affinitone True Match

RÓŻE, BRĄZERY, PUDRY

Brązery róże pudry Rossmann promocja -49

W tej kwestii mam w gotowości dwa róże, od jakiegoś czasu dość popularne i jedną świeżynkę. Róże to podobne do siebie, opalizujące i połyskliwe odcienie, inspirowane poniekąd słynnym NARS Orgasm. Mowa o różu Wibo Ecstasy nr 1 oraz Lovely Oh Oh Blusher – holograficznym różu do policzków. Oba produkty mają złoto brzoskwiniową bazę, a na policzku z powodzeniem wystarczy ich obecność solo, bez dodatkowego rozświetlacza. W moim odczuciu Lovely napigmentowany jest mocniej, wyraźniej zostaje na skórze – Wibo jest zdecydowanie wygodniej i solidniej zapakowany w poręczne pudełeczko z lusterkiem, ale tutaj musimy więcej nabrać go na pędzel i wklepać w skórę. O różu Wibo przeczytać możecie w moim pierwszym wrażeniu TUTAJ. Cena kosmetyku Wibo to 21,99zł, z kolei Lovely – 9,69zł. Najchętniej połączyłabym formułę Lovely z oprawą Wibo, ale… nie można mieć wszystkiego, chociaż dzięki tej promocji – nawet zakup obu kandydatów wydaje się sensowny. Jeśli chodzi o brązer, to nie pamiętam kiedy ostatnio sięgnęłam po drogeryjny- dopiero nowość również Lovely, skusiła mnie i skłoniła do zakupu. Mowa o zgrabnym, czekoladowym brązerze Milky Chocolate, czyli jaśniejszym z dwóch dostępnych. Motyw czekolady, choć znany m.in. z brązerów Bourjois, nie jest tutaj wyraźną kopią i udał się całkiem zgrabnie. W cenie 23,69zł dostajemy naprawdę estetyczny produkt, delikatnie pachnący czekoladą, w zgrabnym, kartonikowym opakowaniu trochę przywodzącym na myśl theBalm. Puder jest bardzo mocno sprasowany, nie pyli się w starciu z pędzlem, można łatwo dozować jego ilość a na policzkach ma naturalny, stonowany odcień – ani szary, ani rudy. Chodzi o odcień Milky, bo jego ciemniejsza wersja jest już niestety dość ceglana. Zdecydowanie jeden z ciekawszych drogeryjnych brązerów.

Puder prasowany Provoke Eris Rossmann -49

Puder, jaki ostatnio odkryłam i serdecznie mogę polecić, to jasny, prasowany puder w kompakcie Provoke – Light Touch nr 110. Przyznam, że używanie tego kosmetyku to przyjemność od a do z. Białe, zgrabne opakowanie które sprawnie zamyka się na klik, wyposażone w lusterko i miękki puszek to połowa sukcesu. W środku kryje się jasny, jedwabisty puder o przepięknym zapachu, który na skórze tworzy komfortowy, woalowy efekt bez wyraźnej zmiany kolorytu, za to z satynowym zmatowieniem i utrwaleniem makijażu. Moje tegoroczne odkrycie – w regularnej cenie kosztuje sporo, bo 77,29zł – tym bardziej polecam zwrócić na niego uwagę w trakcie promocji. Proponuję także powąchać :).

TUSZE, PRODUKTY DO RZĘS I OCZU

Najlepsze tusze z Rossmanna

W tej kwestii  mam dla Was naprawdę niezawodne typy. Są trzy tusze, jedna odżywka i mój ponadczasowo ulubiony żel do brwi. Odżywka-baza-serum Eveline Advance Volumiere to produkt wielofunkcyjny – teoretycznie pielęgnuje, odżywia i poprawia kondycję rzęs, ale sama najczęściej stosuję ją właśnie jako bazę pod tusz. Choć ma biały kolor, to jest to niewidoczna pod warstwą finalną tuszu, za to rozczesanie, wydłużenie i efekt pogrubienia jaki serwuje – całkowicie zmieniają to, do czego przyzwyczaja nas przeciętny tusz do rzęs. 14,99zł to cena, jaką płacimy za to cudo i uwierzcie mi – jest tego warte nawet regularnie. Jeśli chodzi o same tusze, to mam tu trzy pewniaki: żółty tusz Miss Sporty Studio Lash – będący trochę kuzynem słynnego tuszu Lovely, Maybelline – Lash Sensational i L’Oreal Volume Million Lashes So Couture. Wszystkie trzy prezentują różne grupy cenowe, ale są podobnie do siebie niezawodne. Żółciak Miss Sporty jest najbardziej mokry, wydłużający i intensywny jeśli chodzi o kolor. Na temat Lash Sensational pisałam już TUTAJ – to rewelacyjny tusz podkręcający, budujący objętość i realnie dodający rzęsom lekkości – a skręt utrzymuje się tu naprawdę przez cały dzień. L’Orealowy So Couture to taki tusz, który niezależnie od tego jakie z natury macie rzęsy – na pewno wydobędzie z nich tyle, ile się da. Ten tusz po prostu każdą rzęsę jest w stanie wyciągnąć, rozczesać i rozdzielić, dzięki czemu zamiast smętnych kępek – mamy idealnie rozstawiony wachlarz. To też tusz, którego z przyjemnością używa się od pierwszego otwarcia. Szczerze polecam wszystkie trzy! Zwieńczeniem dzieła w okolicy oczu jest żel do brwi – L’Oreal Brow Artist Plumper w odcieniu Blonde. Tutaj krótko – ten żel robi kilka rzeczy naraz i robi je dobrze: dzięki małej, poręcznej szczoteczce – możecie zobaczyć ją TUTAJ – świetnie rozczesuje brwi i nadaje im ładny, uniesiony kierunek. Po drugie, on naprawdę mocno je utrwala: te brwi raz rozczesane, nie opadają i nie wędrują w różne strony, ale pozostają tak ufryzowane przez cały dzień. No i wreszcie – pokrywa je półtransparentną warstwą koloru (lub nie – bo jest też wersja przezroczysta), w przypadku odcienia Blonde jest to dość ciepły, ale wciąż ładny odcień ciemnego blondu. Ja używam go jako wykończenie do bardziej szarych i siwych pomad czy kredek, co ładnie je równoważy i tworzy bardziej naturalny efekt. Zdecydowanie mój nr 1 w kwestii utrwalenia.

CIENIE

Wibo Neutral Eyeshadow Palette

Przyznam, że nie jest łatwo o niezłej jakości produkty do oczu – większość drogeryjnych cieni ma kiepską pigmentację i nienajlepszą trwałość. Perełką tutaj jest moim zdaniem paleta Wibo Neutral Eyeshadow Palette, o której dokładnie wraz ze swatchami pisałam TUTAJ – i nadal uważam, że w swojej kategorii cenowej (35zł) jest to bardzo uniwersalna paleta, o wygodnych gabarytach, wyposażona w lusterko i świetna na wiele okazji. Pozostając w temacie cieni, z pewnością warto też rzucić okiem na żelowe cienie Maybelline Color Tattoo – to już Rossmannowy klasyk. Jasne, brzoskwiniowe odcienie sprawdzą się jako baza, za to te bardziej intensywne – spokojnie “zrobią” cały makijaż oka samodzielnie. U mnie rządzi On & On Bronze – ładny, opalizujący, lekko miedziany brąz.

PRODUKTY DO UST

Matowe pomadki Rossmann -49

Tutaj będzie różnorodnie: mamy pomadkowy peeling do ust, kremową pomadkę, długotrwałe maty i komfortowy błyszczyk – dla każdego coś miłego. Lip Scrub Eveline to idealne, bo wygodne i skuteczne rozwiązanie pielęgnacyjne – w kremowej, olejkowej pomadce ochronnej zatopione są ścierające drobinki, mamy więc działanie dwufazowe: usuwamy martwy naskórek i suche skórki, jednocześnie odżywiając usta. Pomadka przyjemnie pachnie i kosztuje kilka złotych – rozwiązanie idealne. Po takim wstępie sięgnąć możemy właściwie po każdą pomadkę, ale jeśli mamy ochotę na maty, z pomocą przychodzi Wibo Million Dolar Lips – w odcieniu nr 6. To satynowa, zastygająca na mat pomadka z wygodnym aplikatorem, w odcieniu przybrudzonej, zgaszonej róży. Zdecydowanie na ustach wygląda na znacznie droższą pomadkę, a efekt jest bardzo szlachetny i utrzymuje się długo. Skoro jesteśmy przy matach – to podczas promocji warto skusić się na duet Lovely K Lips, czyli konturówkę i matową pomadkę w płynie. Szerzej o nich pisałam TUTAJ – sama planuję poszerzyć zbiory o inny odcień. Mimo ewidentnej inspiracji produktami do ust Kylie, trzeba przyznać, że to pomadka bardzo udana, długotrwała i intensywna. Dla zwolenniczek bardziej kremowych konsystencji, polecam uwadze Miss Sporty Wonder Smooth – serię mocno kolorowych, intensywnych pomadek o masełkowej konsystencji. Nie ma tu co liczyć na trwałość powyżej kilku godzin, ale odcienie i efekt nawilżenia są tak przyjemne, że warto mieć je w torebce – to jednocześnie kolor i przyjemne uczucie nawilżenia. Mój odcień to 203 Wonder Fuchsia – prawie neonowy, soczysty róż. Jeśli jesteście zwolenniczkami tradycyjnych błyszczyków, i bardziej niż mat lubicie efekt tafli – tu również mam swój typ. Nie jest łatwo trafić na przyjemny, nie klejący się błyszczyk o bardziej szlachetnym wykończeniu, ale koralowy Provoke – defacto nr 10 Tender Coral – to kosmetyk świetnej jakości. Pachnie truskawkową mambą, zapewnia przyjemny połysk, ale na szczęście bez efektu kleju, a dodatkowo odcień jest wyraźny i w połączeniu z taflą (ale bez żadnych drobinek), jaką daje – zapewnia wrażenie pełnych, powiększonych ust. Regularna cena to 44zł.

Matowe pomadki swatche Rossmann

od góry: K Lips w odcieniu nr 5, Wibo Million Dolar Lips nr 6 i Miss Sporty Wonder Smooth nr 203.

 

Uff, tak wygląda mój najbardziej aktualny przegląd polecanych kosmetyków. Promocja w Rossmannie to dla wielu osób czas szalonych, spontanicznych zakupów, ale widzę też, że sporo osób strategicznie planuje swoje zakupy w oparciu o realne potrzeby. Ja sama być może skuszę się na kilka nowości w ramach testów, ale zdecydowanie pozostaję zwolenniczką umiaru – choć do minimalizmu wciąż mi daleko. Warto mieć na uwadze, że sporo z oferowanych w promocji kosmetyków, możemy na codzień znaleźć w różnych drogeriach online – w cenach zbliżonych do pułapu Rossmannowego -50%. 

Jakie plany zakupowe? Co macie na liście, czego nie uwzględniłam? Podpowiedzcie, bo sama głowię się nad tą kwestią, a poza korektorem z Astor, polecanym przez Maxineczkę, nic właściwie nie przychodzi mi do głowy 🙂

Rossmann -49 -55 promocja